Powstanie Dom Komedii Aleksandra Fredry

Pałac w Łaszczowie pod Lublinem zostanie przekształcony w Dom Komedii Aleksandra Fredry - to inicjatywa Fundacji Rodu Szeptyckich, spadkobierców dramatopisarza.

W zrujnowanym obecnie pałac w podlubelskim Łaszczowie w przyszłości powstanie centrum kulturalne dedykowane pamięci Aleksandra Fredry. Mieścić się tam będzie muzeum gromadzące pamiątki po pisarzu. Multimedialne prezentacje i wystawy współtworzyć będzie wrocławskie Ossolineum, gdzie znajdują się fredralia przekazane przez rodzinę jeszcze w XIX wieku, oraz Centralne Państwowe Archiwum Historyczne we Lwowie, gdzie przechowywane są pamiątki utracone przez rodzinę podczas II wojny światowej.

Reklama

W Domu Komedii organizowane będą konkursy i warsztaty sztuk dramatycznych, planowane jest też zorganizowanie corocznego Festiwalu Komedii w Łaszczowie. Program edukacyjny zostanie opracowany we współpracy z Instytutem Teatralnym.

Aleksander Fredro należy do najczęściej wystawianych polskich dramatopisarzy. Od 1945 roku na polskich scenach "Zemstę" wystawiono 193 razy, odbyło się 178 premier "Ślubów panieńskich" i 124 premiery "Dam i huzarów". - Historia pozostawiła miejsca związane z życiem Fredry poza granicami Polski, może dlatego nie powstało dotąd w Polsce miejsce dedykowane jego pamięci. Taką funkcję będzie w przyszłości pełnić Dom Komedii - zapowiedział w poniedziałek Maciej Szeptycki, potomek Fredry.

Aleksander Fredro urodził się 218 lat temu, 20 czerwca 1793 roku w Suchorowie pod Przemyślem. Jako 16-latek wstąpił do Armii Księstwa Warszawskiego i do 1814 roku był oficerem wojsk napoleońskich. Walczył pod Dreznem i Lipskiem, uczestniczył w wyprawie na Moskwę, z rosyjskiej niewoli zbiegł w przebraniu wieśniaka. Po powrocie do ojczyzny zamieszkał w rodzinnym gnieździe - Beńkowej Wiszni, gdzie wraz z bratem Maksymilianem przez dobrych 10 lat gorliwie pracował na miano miejscowego awanturnika.

"Fredry chodzili na głowach i nie można się było nigdzie obrócić, żeby się nie natknąć na Fredrę. Trzeba się było chować przed nimi, bo i z ołtarza by zdjęli, a do tego jeszcze i takie wiersze pisali, że nawet starszym uszy od nich trzeszczały" - pisał Zygmunt Kaczkowski, naoczny świadek wypadków.

Romans Aleksandra Fredry z Zofią Skarbkową, żoną jednej z najbardziej wpływowych postaci ówczesnej Galicji, zakończył się skandalem i rozwodem z mężem - rzeczą w owych czasach niesłychaną. Fredro starał się o Zofię aż dziesięć lat, ożenił się z nią i było to małżeństwo bardzo szczęśliwe.

Fredro zaczął tworzyć po trzydziestce. W tym wieku ustatkował się i bardzo zmienił. Pisanie pochłaniało go całkowicie. Stał się samotnikiem i odludkiem, bywał hipochondrykiem, ulegał atakom amnezji. Kazimierz Wyka pisał o Fredrze, że jest on "rzadkim przykładem zupełnego samotnika literackiego, którego nikt nie nauczył jego sztuki i od którego nikt się nie nauczy".

W sumie napisał około 30 sztuk teatralnych. Bardzo popularne są "Zemsta" i "Śluby panieńskie". Mniej znane są wspomnienia pisarza z czasów napoleońskich, pamiętniki "Trzy po trzy". Inne utwory Fredry są raczej rzadko wznawiane. Specjalną sławą cieszą się "obsceniczne" żarty literackie, których Fredro napisał kilkadziesiąt. Krążą one w "drugim obiegu" literackim, wiele z nich można znaleźć w internecie.

Z romantycznych pisarzy to właśnie Fredro najsilniej zaistniał w języku potocznym, a jego wpływ jest aktualny po dziś dzień, choć nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. "Gwałtu, co się dzieje", "Wielki człowiek do małych interesów" to tytuły jego sztuk. "Znacie? Znamy. A więc posłuchajcie", "wolnoć Tomku w swoim domku", "idź serdeńko bo cię trzepnę", czy też "niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" - to cytaty z jego utworów.

Pod koniec życia Fredro, choć niemłody i schorowany, objął dowództwo kampanii polskiej w czasie Wiosny Ludów. Jako deputowany do Sejmu Stanowego zajmował się sprawami teatrów i bibliotek Ossolińskich. Umierając 15 lipca 1876 roku we Lwowie, zostawił swojemu synowi dokładne instrukcje, w jakim porządku mają być wydawane jego dzieła i wedle jakich zasad wystawiane. Był świadomy, że zainteresowanie jego twórczością z upływem lat będzie rosnąć, a nie maleć. Czas pokazał, że miał rację.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy