SPR Lublin: Mimo przeciwności losu, szesnaste mistrzostwo kraju

Piłkarki ręczne SPR Lublin sięgnęły po szesnastą koronę najlepszej drużyny w kraju, co jest ewenementem w grach zespołowych w polskich ligach. Godnym podziwu jest jednak fakt, iż dokonały tego w bardzo trudnych warunkach, a klubowi groziła upadłość.

Zawodniczki, zdaniem trenera Edwarda Jankowskiego, wykazały prawdziwy charakter, nie poddając się przeciwnościom losu.

Reklama

- Jestem pełen uznania dla dziewczyn, za prawdziwie sportowy charakter, bo przy tak krótkiej ławce rezerwowych i problemach finansowych w klubie trzeba było wykazać ogromną cierpliwość, wytrwałość i hart ducha. Liczne kontuzje i powoływanie naszych zawodniczek na zgrupowania kadry narodowej sprawiały, iż mieliśmy na treningach poważne trudności z doskonaleniem taktyki i zgrywaniem zespołu, do którego przed sezonem doszły nowe piłkarki. Tym większe słowa uznania dla moich podopiecznych, a kluczowe znaczenie dla końcowego sukcesu miało to, że po fazie zasadniczej byliśmy liderem - podkreśla trener, od ponad dziesięciu lat związany z drużyną.

- Z braku funduszy - dodaje Jankowski - na trzeciej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów zakończyliśmy udział w tych rozgrywkach, bo obydwa mecze z Metalurgiem Skopje (obydwa przegrane tylko jedną bramką) musieliśmy rozgrywać w Macedonii.

Funkcjonowanie klubu jest możliwe, choć w stopniu niewystarczającym, dzięki wsparciu władz miasta, a działający od czterech miesięcy prezes Michał Jastrzębski optymistycznie patrzy w przyszłość.

- Podpisaliśmy ugody z największymi wierzycielami klubu, przyjmując realne warunki wychodzenia z długów . Pozyskujemy też nowych sponsorów, a zdobycie mistrzostwa kraju bardzo nam może w tym pomóc. Ceniąc więź z kibicami, odwołującymi się wciąż do tradycji, wracamy do historycznej nazwy MKS Lublin i biało-zielonych barw - wyjaśnia prezes jeszcze SPR Lublin.

Odniesienie do historii ma pełne uzasadnienie, bo mija właśnie dwadzieścia lat od chwili, kiedy MKS Montex Lublin awansował do ekstraklasy i medalu nie zdobył tylko w sezonie debiutanckim, w edycji 1993/1994 zajmując czwarte miejsce. Dziś lubelski zespół kontynuujący tradycje Monteksu jest najbardziej utytułowaną drużyną w krajowej historii siedmioosobowej piłki ręcznej.

W sobotę lubelska drużyna poprawiła osiągnięcie męskiego zespołu szczypiornistów Śląska Wrocław, który piętnastokrotnie zostawał mistrzem kraju (w latach 1958 - 1997).

Lublinianki w latach 1995 - 2003 przez dziewięć lat z rzędu były mistrzyniami i po rocznej przerwie (w 2004 roku były "tylko" wicemistrzyniami ustępując Nacie AZS AWFiS Gdańsk), wróciły na mistrzowski tron. Przed dwoma laty zdobyły wicemistrzostwo ustępując Zagłębiu Lubin, zaś przed rokiem trapiony kłopotami zespół SPR zadowolić się musiał brązowym medalem.

Montex Lublin odniósł też największy klubowy sukces w dziejach polskiego szczypiorniaka zdobywając w 2001 roku Puchar EHF (Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej). Po siatkarzach Płomienia Sosnowiec było to drugie w historii gier zespołowych trofeum wywalczone przez polską drużynę klubową w kontynentalnych pucharach.

Nieprzerwanie przez dziewiętnaście ostatnich lat lubelska drużyna piłkarek ręcznych reprezentowała Polskę na europejskiej arenie, siedmiokrotnie występując w grupowej fazie Ligi Mistrzyń, w której gra szesnaście najlepszych klubowych zespołów Starego Kontynentu. Dwa razy (sezony 2000/2001 i 2001/2002) lublinianki dochodziły do ćwierćfinału tych najbardziej prestiżowych rozgrywek.

Mimo poważnych problemów finansowo-organizacyjnych i z bardzo wąską kadrą zawodniczek, drużyna SPR Lublin przez cały miniony sezon grała solidnie i równo, wygrywając wszystkie spotkania fazy play off, zaś w fazie zasadniczej doznając zaledwie dwóch porażek - z Vistalem w Gdyni i z Zagłębiem na własnym parkiecie.

Trenerzy Edward Jankowski i Sabina Włodek mieli bardzo ograniczoną możliwość dokonywania roszad w zespole, w którym łącznie wystąpiło siedemnaście szczypiornistek, ale cztery z nich (Walentina Nestiaruk, Edyta Danielczuk, Alesia Mihdaliova i Małgorzata Rola) pojawiły się dopiero w fazie play off, w której nie mogła już zagrać (opuściwszy także kilka ostatnich kolejek fazy zasadniczej) Kristina Repelewska.

Udział we wszystkich trzydziestu spotkaniach zaliczyły tylko: Weronika Gawlik, Dorota Małek, Alina Wojtas i Agnieszka Kocela.

Doświadczenie Małgorzaty Majerek (37 lat), Ewy Wilczek (35), Doroty Małek (32) i Kristiny Repelewskiej (32) z powodzeniem uzupełniały młodsze koleżanki stanowiące już o sile zespołu: najskuteczniejsza Alina Wojtas (26), skrzydłowe Agnieszka Kocela (25) i Karolina Konsur (24) czy rozgrywająca Małgorzata Stasiak (25).

Znakomity sezon zaliczyły bramkarki Weronika Gawlik i Izabela Czarna, która dołączyła do zespołu po ośmiu kolejkach, ale w bardzo istotny sposób wsparła Gawlik, najlepszą bodaj w tej chwili na tej pozycji w kraju.

Kapitan zespołu Małgorzata Majerek zdobyła już dwunasty tytuł mistrzyni kraju, Ewa Wilczek jedenasty, Dorota Małek - dziewiąty, a dla Małgorzaty Roli jest to ósmy złoty medal.

W sezonie 2012/2013 w drużynie SPR Lublin występowały: bramkarki - Weronika Gawlik, Izabela Czarna, Agnieszka Baranowska oraz Alina Wojtas (200 bramek w sezonie), Dorota Małek (182), Małgorzata Majerek (137), Ewa Wilczek (126), Małgorzata Stasiak (117), Agnieszka Kocela (115), Kristina Repelewska (78), Katarzyna Wojdat (28), Karolina Konsur (23), Walentina Nestiaruk 17, Alesia Mihdaliova 4, Edyta Danielczuk 3, Katarzyna Jarosz 2, Małgorzata Rola 2.

Sztab szkoleniowy mistrzowskiego zespołu tworzą Edward Jankowski i Sabina Włodek, która jako zawodniczka z lubelską drużyną czternastokrotnie zdobywała złoto.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje