Reklama

Reklama

Brak śmigłowca zagraża pacjentom w Małopolsce

Jedna osoba nie żyje, 2 walczą o życie w szpitalach. Ilu pacjentów w Małopolsce nie uda się uratować, bo ratunkowy śmigłowiec z Krakowa stoi w hangarze w Katowicach? Dlaczego tak ślimaczy się budowa nowego hangaru dla helikoptera?

Może wkrótce uda się odpowiedzieć na te pytania. Prokuratura zareagowała na doniesienia RMF FM w sprawie hangaru dla śmigłowca w Krakowie. Śledczy sprawdzą, czy bałagan i opóźnienie budowy hangaru mogą utrudniać ratowanie pacjentów po wypadkach.

Reklama

Lekarze mówią o co najmniej trzech przypadkach spóźnionej pomocy, które wiążą się z zawieszeniem 7 lutego działalności Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Małopolsce. Nakaz wyprowadzki pogotowia z dotychczas użytkowanego hangaru na lotnisku w Balicach wydał pod koniec stycznia wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.

Kilka dni później okazało się, że baza pozostanie na lotnisku, ale w innym miejscu. Do tej pory wciąż jednak nie działa, a śmigłowiec stoi w hangarze w Katowicach. W sytuacjach alarmowych w Małopolsce pomoc mają nieść śmigłowce z Katowic lub Sanoka. Jednak czas dolotu tych maszyn jest dwa lub trzy razy dłuższy niż z Krakowa. W związku z tym pacjentom zbyt późno udzielana jest pomoc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje