Reklama

Reklama

Brak śmigłowca zagraża pacjentom w Małopolsce

Matka 6-letniego Józia, pani Stanisława Kaj, widziała tragedię syna. Józio został potrącony przez samochód koło Limanowej. Matka opowiada, że jego przewiezienie do szpitala specjalistycznego w Krakowie zajęło kilka godzin. Przywieźli go do Limanowej, chcieli śmigłowiec, ale do godziny czasu trzeba byłoby czekać, bo gdzieś w Katowicach był. Stwierdzili, że karetką będzie szybciej - mówi. Chłopiec jest w stanie agonalnym.

Reklama

Doktor Stanisław Kwiatkowski, ordynator chirurgii dziecięcej ze szpitala w Prokocimiu podkreśla, że w tym przypadku brak śmigłowca to było zagrożenie dla wszystkich mieszkańców powiatu limanowskiego. Przez cztery godziny mieszkańcy powiatu byli pozbawieni karetki "R".

Do podobnego wypadku doszło też w Ochotnicy - na szczęście rannego przewiózł śmigłowiec TOPR-u. W ostatni piątek koło Wadowic potrącony został 20-letni mężczyzna. Po godzinie przyleciał helikopter z Katowic. Niestety, na ratunek było już za późno - mężczyzna zmarł w drodze do szpitala.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje