Reklama

Reklama

Kolejnych dwoje z sześcioraczków opuściły szpital. Tym razem to Filip i Tymon

Filip i Tymon - kolejnych dwoje z urodzonych w Krakowie sześcioraczków opuściło w poniedziałek szpital. W domu w Tylmanowej czekają na nich już Kaja i Nela, a także dwuipółletni brat Oliwier. Jak powiedział na konferencji prasowej w poniedziałek kierownik Oddziału Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie prof. Ryszard Lauterbach, wcześniaki wypisywane są stopniowo, bo "taka biologia i natura", ale też dlatego, aby rodzice stopniowo mogli przygotowywać się do znacznie większego obowiązku rodzicielskiego.

W szpitalu zostały jeszcze Zosia i Malwina. Przechodzą ostatnie badania i za kilka, kilkanaście dni powinny zostać wypisane. Pierwsze w Polsce sześcioraczki czują się dobrze, przybierają na wadze.

Reklama

Jak poinformowali dziennikarzy rodzice, Klaudia i Szymon Marcowie, Filip waży ok. 3750 g, a Tymon - ok. 3300 g.

W domu na dzieci czekają Kaja i Nela, które zostały wypisane ze szpitala 7 sierpnia, a także dwuipółletni brat Oliwier. Wszystko na przyjazd niemowlaków jest przygotowane. W opiece nad dziećmi młodemu małżeństwu pomagają rodzice oraz najbliższa rodzina.

"Dobrze sobie radzimy, ale nie ukrywam, że przyzwyczajamy się do nowej rzeczywistości. Z dnia na dzień nasze życie diametralnie się zmieniło. Z trzyosobowej rodziny stałyśmy się dziewięcioosobową. Przyzwyczajamy się i mamy nadzieję, że damy radę" - mówiła w poniedziałek mama sześcioraczków.

Rodzice w rozmowie z dziennikarzami przyznali, że po narodzinach dzieci bali się o ich życie. Podziękowali personelowi szpitala za opiekę i dużo serca. Jak podkreślili, w domu bez pomocy rodziców i najbliższej rodziny byłoby ciężko. Małżeństwo nie ukrywa, że jest w trakcie poszukiwania niań. W domu stara się pomagać także dwuipółletni Oliwier, starszy brat sześcioraczków.

"Dzieci mają różne temperamenty"

Matka dzieci, zapytana o charaktery niemowląt zauważyła, że mają różne temperamenty, w różnych godzinach zasypiają i jedzą. Najbardziej żywiołowy jest Tymonek, a najbardziej uśmiechnięta Malwinka - która była "niespodzianką" i ostatnia z szóstki przyszła na świat.

We wtorek 20 sierpnia sześcioraczki skończą trzy miesiące. Jak powiedział na konferencji prasowej w poniedziałek kierownik Oddziału Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie prof. Ryszard Lauterbach, wcześniaki wypisywane są stopniowo, bo "taka biologia i natura", ale też dlatego, aby rodzice stopniowo mogli przygotowywać się do znacznie większego obowiązku rodzicielskiego. Profesor poinformował też, że Zosia i Malwina opuszczą szpital prawdopodobnie za kilka, kilkanaście dni.

Jak zaznaczył, wszystko udało się dzięki "olbrzymieniu zaangażowaniu" personelu szpitalnego, szczególne profesor zwrócił uwagę na zespół pielęgniarek. "Według mnie 60 proc. sukcesu przy trudnych przypadkach to opieka pielęgniarska i rehabilitacyjna" - mówił prof. Lauterbach, wspominając też m.in. o dietetykach i lekarzach rezydentach.

"To wszystko z troską o najmniejszych, by mieli kiedyś największe szanse, żeby być tymi największymi" - powiedział kierownik Oddziału Neonatologii.

Filip, Tymon, Zosia, Kaja, Malwina i Nela przyszli na świat 20 maja w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Ciążę lekarze rozwiązali w 29. tygodniu przez cesarskie cięcie. Najmniejsze z dzieci ważyło przy urodzeniu 890 g, największe ok. 1300 g.

Według statystyk sześcioraczki rodzą się bardzo rzadko - raz na 4,7 mld ciąż na świecie. Taką ciążę trudno też doprowadzić do szczęśliwego finału. Sześcioraczki państwa Marców są pierwszymi sześcioraczkami w Polsce.(PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy