Kraków: Rozpoczął się proces zabójcy studenta

Przed krakowskim sądem rozpoczął się w czwartek proces Mirosława L. oskarżonego o zabójstwo 23-letniego studenta, który stanął w obronie swojej dziewczyny. Po śmierci chłopaka ulicami Krakowa przeszedł marsz milczenia przeciwko przemocy.

Do zabójstwa doszło 7 września 2013 r. na ul. Grodzkiej w centrum Krakowa. 23-letni Dawid K. stanął w obronie swojej dziewczyny, którą zaczepiał nietrzeźwy przechodzień. Student został przez niego dwukrotnie ugodzony nożem w klatkę piersiową. W wyniku odniesionych ran i masywnego krwotoku chłopak zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Reklama

Napastnik, zidentyfikowany na podstawie monitoringu i zatrzymany przez strażników miejskich w okolicach przejścia podziemnego przy Dworcu PKP, miał we krwi 1,5 promila alkoholu. Był półnagi, a jego pozostała odzież była poplamiona krwią.

Tuż po zatrzymaniu Mirosław L. nie przyznał się do zabójstwa. Później w śledztwie przyznał się, bo - jak mówił - świadczą o tym zgromadzone dowody, ale twierdził, że samego zdarzenia nie pamięta.

W czwartek przed sądem oskarżony przyznał się do wszystkich zarzuconych mu czynów. - Żałuję, że wyszedłem tej nocy z domu, żeby się upić. Nie miałem zamiaru nikogo skrzywdzić - oświadczył Mirosław L. - Ten nóż nosiłem dla samoobrony, bo byłem wcześniej atakowany. Nie pamiętam, dlaczego tak postąpiłem i dlaczego tak się wszystko potoczyło, ale bardzo tego żałuję - dodał. Oskarżony przeprosił rodzinę zmarłego za to, co zrobił.

Mirosławowi L. grozi od ośmiu lat więzienia do dożywocia.

Rodzice Dawida K. występują w procesie jako oskarżyciele posiłkowi. W pozwie cywilnym domagają się 200 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za śmierć syna. Sąd przyjął pozew. - Kochał świat, kochał życie, kochał ludzi" - mówił w czwartek ojciec Dawida K. "Był niezwykle kreatywny, wrażliwy, związany z rodzicami, dziadkami i z młodszym bratem  - dodała matka. - Mimo braku wykształcenia informatycznego był świetnym programistą i specjalnie dla mnie stworzył stronę internetową, ponieważ zajmuję się hodowlą psów. Miał pasję podróżowania i robienia zdjęć - mówiła.

Jak powiedział dziennikarzom mecenas Piotr Krajewski rodzice przebaczyli zabójcy, a pieniądze których domagają się w pozwie cywilnym chcą przeznaczyć na założenie fundacji noszącej imię ich syna, która pomagałaby uzdolnionej młodzieży.

5 września Dawid obchodził urodziny, w dniu śmierci ustalił ze swoją dziewczyną, że pobiorą się 5 września 2015 r.

Oskarżony Mirosław L. ma wykształcenie podstawowe. Utrzymywał się z dorywczych zajęć. Przed laty miał kłopoty z narkotykami, a w ostatnim czasie z alkoholem, ale nie leczył się z uzależnienia. Jak podała prokuratura mężczyzna był wcześniej karany przez sądy w Wielkiej Brytanii, m.in. za atak nożem i zranienie jednej osoby, a także spowodowanie wypadku samochodowego po spożyciu alkoholu.

Prokurator Michał Żurek odczytując akt oskarżenia mówił, że materiały zgromadzone w śledztwie ujawniają postęp negatywnych, aspołecznych i przestępnych zachowań oskarżonego. - Analiza materiału dowodowego nie pozwoliła na ujawnienie realnych i personalnych okoliczności, przemawiających na korzyść Mirosław L. Profil osobowości wskazuje, że jego dominującą cechą jest niekontrolowana i nie w pełni uświadamiana agresja - powiedział prok. Żurek.

Akt oskarżenia obejmuje też zarzuty, jakie postawiono Mirosławowi L. w związku z awanturą, jaką po pijanemu wywołał on w tramwaju 10 sierpnia 2013 r. Zmuszał policjanta do zaniechania wykonania czynności służbowej i naruszył jego nietykalność, znieważył funkcjonariuszy policji oraz wybił szybę w pojeździe i groził śmiercią świadkowi tego zajścia. L. przyznał się do awantury w tramwaju i wyraził skruchę.

W trakcie śledztwa w sprawie zabójstwa studenta Mirosław L. został poddany obserwacji psychiatrycznej. Biegli stwierdzili, że był on w pełni poczytalny. Biegły psycholog wskazał, że mężczyzna jest człowiekiem o bardzo silnym nastawieniu agresywnym  i w nieprawidłowy sposób reaguje w sytuacjach trudnych.

Dowiedz się więcej na temat: proces

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy