Reklama

Reklama

Kraków: Wielki pożar w rejonie ronda Matecznego

W czwartek (30 lipca) przed godz. 9 w rejonie ronda Matecznego w Krakowie wybuchł pożar na budowie. Nad miastem widoczne były kłęby czarnego dymu. Nikt nie został poszkodowany.

Pożar wybuchł przy ul. Wadowickiej. Zapaliły się materiały budowlane: styropian i deski, składowane na dachu budowanego bloku mieszkalnego.

Reklama

W pożarze nikt nie ucierpiał ani nie była konieczna ewakuacja.

Po godz. 9.30 ogień został opanowany. 

"Pożar faktycznie mógł wyglądać groźnie"

Podczas zorganizowanej w czwartek przed południem konferencji prasowej komendant Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie Paweł Knapik przyznał, że pożar, który wiedzieli mieszkańcy Krakowa "faktycznie mógł wyglądać groźnie".

"O godzinie 8.42 dostaliśmy zgłoszenie o pożarze na budowie. Po przyjeździe okazało się, że pali się styropian składowany na stropodachu na ostatniej kondygnacji budynku" - wyjaśnił Knapik.

Osiem zastępów w akcji

Relacjonował, że służby na miejsce dotarły już po czterech minutach od momentu alarmu. W akcji uczestniczyło osiem zastępów.

"Całość akcji trwała niecałe 40 minut. Oczywiście temu pożarowi towarzyszyły olbrzymie kłęby dymu - palił się styropian, a w produktach jego spalania jest mnóstwo sadzy, dlatego tak to wyglądało" - wyjaśnił Knapik.

Zapewnił, że na bieżąco monitorowany był ewentualny wpływ pożaru na otoczenie i że tak krótki czas ulatniania się dymu stanowił "znikome zagrożenie" dla środowiska.

W momencie zdarzenia na miejscu prowadzone były roboty budowlane. "Ze naszych wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną pożaru mogło być zaprószenie ognia" - poinformował Knapik. Dodał, że wówczas na miejscu przebywała kilkunastoosobowa ekipa budowlana, ale zdążyła ona opuścić teren jeszcze przed przyjazdem służb.

"Na chwilę obecną nie ma zagrożenia środowiskowego"

Sekretarz miasta Krakowa Antoni Fryczek zapewnił z kolei, że pozostaje ono w ciągłej współpracy z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska. "Okazało się, że naszymi sprzymierzeńcami byli nie tylko strażacy, którzy bardzo szybko podjęli działania, ale również pogoda, która sprawiła, że ten dym bardzo szybko się rozproszył" - wskazał.

Fryczek podkreślił, że "na chwilę obecną nie ma zagrożenia środowiskowego". "Wystąpiliśmy do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego o podjęcie działań kontrolnych na miejscu budowy" - dodał.


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje