Młoda ofiara kultu ciała

Przedawkowanie odżywek i substancji wspomagających przyrost mięśni było powodem zatrzymania akcji serca u 21-letniego mieszkańca Marcinkowic (gmina Chełmiec) w Małopolsce. Nieprzytomny mężczyzna został przewieziony do nowosądeckiego szpitala.

Lekarze alarmują, że liczba podobnych przypadków rośnie z roku na rok. Młodzi ludzie chcą wyglądać efektownie i robić wrażenie na rówieśnikach, a nie zdają sobie sprawy z tego, że sztuczne wspomaganie rozwoju masy mięśniowej nie pozostaje obojętne dla zdrowia.

Reklama

- Ten kij ma dwa końce - mówi dr Stanisław Malinowski, ordynator oddziału kardiologii i intensywnej terapii szpitala w Nowym Sączu.

- Anaboliki czynią spustoszenie w organizmie i mają wpływ między innymi na układ krążenia. Najczęstszym powikłaniem wynikającym z ich stosowania są poważne zaburzenia rytmu serca i przerost mięśnia sercowego. Ten ostatni może prowadzić do zawału, bo w ślad ze zwiększeniem objętości serca nie idzie przyrost naczyń zaopatrujących je w krew.

Ryszard Kobos kierujący oddziałem chorób wewnętrznych sądeckiego szpitala wymienia szereg innych chorób wywołanych przez środki chemiczne, które mają w sztuczny sposób zwiększyć wydolność organizmu i przyspieszyć na przykład przyrost masy mięśniowej. Wśród nich jest m. in. udar mózgu, cukrzyca i niewydolność nerek. Substancje te mogą też doprowadzić do bezpłodności i osteoporozy kości.

- Wystarczy prześledzić choćby informacje o gwałtownych zgonach sportowców, którzy w wieku trzydziestu paru lat umierali na przykład na rozległy zawał mięśnia sercowego - sugeruje Ryszard Kobos.

- To najwyższa cena za chęć zdobywania tytułów i bicia rekordów. W sporcie farmakoterapia jest zwykle pół kroku przed specjalistami zajmującymi się wykrywaniem niedozwolonych substancji w organizmie. Ulegają jej jednak nie tylko sportowcy, ale także młodzi ludzie, którzy po prostu chcą wyglądać lepiej. Nie zdają sobie jednak sprawy z konsekwencji. Jednak dążenie do imponowania innym budową ciała czy ładnie ukształtowanymi bicepsami często nie ma wiele wspólnego ze zdrowiem, bo ich organizmy są bardziej zniszczone od organizmów rówieśników, którzy pozornie wyglądają mniej efektownie.

Sprawą 21-latka z Marcinkowic zajęła się policja. Pobrano mu krew do badań, by ustalić, jakie środki chemiczne brał. Jeśli okaże się, że były to na przykład niedozwolone anaboliki, to policjanci będą musieli ustalić, skąd je miał.

- W sprzedaży są suplementy diety, których stosowanie nie wymaga konsultacji z lekarzem - podkreśla aspirant sztabowy Beata Frohlich, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu.

- Jest jednak grupa środków, które nie powinny się znaleźć w obiegu i są rozprowadzane nielegalnie. Prowadziliśmy już podobne postępowania, chcąc dotrzeć do osób zajmujących się dystrybucją takich środków.

SZEL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje