Reklama

Reklama

Ryzyko na drodze Nowy Targ - Zakopane

Na "zakopiance" przybył kolejny odcinek o parametrach drogi ekspresowej. Mieszkańcy Lubnia odetchnęli z ulgą, a kierowcy pokonują kilka kilometrów więcej szybką, dwupasmową drogą. Widać też światełko w tunelu na doprowadzenie dwupasmówki do Nowego Targu. Tymczasem odcinek Nowy Targ - Zakopane fachowcy zaliczyli do czterdziestu najniebezpieczniejszych dróg w Polsce.

"EuroRAP" (European Road Assessment Programme) to Europejski Program Oceny Ryzyka na Drogach, a zarazem międzynarodowa organizacja pożytku publicznego, zajmująca się sprawą bezpieczeństwa na drogach. Jej polski oddział opublikował niedawno "Atlas ryzyka na drogach krajowych w Polsce". Na wszystkich podhalańskich "krajówkach" ryzyko wypadku śmiertelnego lub powodującego ciężkie obrażenia określono jako "duże" lub "bardzo duże". Najgorszą ocenę zyskał odcinek Zakopane - Nowy Targ, który wraz z 43 innymi fragmentami dróg krajowych został zaliczony do "odcinków krytycznych".

Reklama

"Odcinki krytyczne charakteryzują się częstym występowaniem szczególnie niebezpiecznych rodzajów wypadków, takich jak: wypadki z pieszymi, zderzenia boczne, zderzenia czołowe" - piszą autorzy raportu. Specjaliści ocenili też, że do 2015 r. poziom bezpieczeństwa na naszych drogach nie poprawi się - i niestety wygląda na to, że mają rację.

- "Zakopianka" to temat niełatwy - przyznał na poniedziałkowym spotkaniu Tatrzańskiej Izby Gospodarczej Andrzej Gut-Mostowy, poseł na Sejm i jednocześnie członek Izby. Zakopiański parlamentarzysta z ramienia Platformy Obywatelskiej składał interpelacje: w sprawie wykreślenia z listy inwestycji kluczowych do roku 2013 modernizacji dalszego odcinka "zakopianki" oraz odnośnie rozwiązań zawartych w tak zwanym "Studium komunikacyjnym dla Podhala".

- Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie chce zejść z parametrów, bo jest do nich zobowiązana prawem, a z kolei marszałek nie chce przejąć tej drogi - mówi Gut-Mostowy. Zrobienie z ostatniego odcinka "zakopianki" drogi wojewódzkiej dałoby większą elastyczność przyjmowanych przez drogowców rozwiązań, ale małopolski samorząd nie chce brać na siebie kosztów remontu i utrzymywania drogi.

Jak przyznaje Andrzej Gut-Mostowy, sprawa "zakopianki", w obliczu bardzo dużej presji na oddawanie kolejnych odcinków autostrad, nie jest dla rządu priorytetowa. Między innymi z tych względów nie udało mu się namówić ministra infrastruktury na przyjazd pod Tatry, by na miejscu zapoznał się z problemami wokół modernizacji drogi. - Minister Grabarczyk nie chce na Podhale przyjechać, dopóki nie podpisze wszystkich kontraktów na autostrady, ale też dopóki nie będzie miał konkretnej informacji z Generalnej Dyrekcji, jak "zakopianka" ma wyglądać.

Pat wokół "zakopianki" dotyka nie tylko kierowców, ale też właścicieli działek nieraz od lat zarezerwowanych pod nową drogę. - Nie jest ważne żebyśmy za rok-dwa zaczęli "zakopiankę" - podkreśla poseł. - Ale żebyśmy w końcu wiedzieli, jak ona ma biec, żeby nie było takiej tymczasowości.

LK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy