Sąd ponownie bada sprawę dzieci rodziny Bajkowskich

Przed krakowskim sądem w wydziale rodzinnym rozpoczęło się w piątek ponowne postępowanie w sprawie dzieci rodziny Bajkowskich. Rodzice chcą, by na czas postępowania wróciły one do domu; obecnie przebywają w domu dziecka.

30 stycznia krakowski sąd wydał decyzję o ograniczeniu praw rodzicielskich i natychmiastowym odebraniu trójki chłopców rodzinie Bajkowskich oraz umieszczeniu ich w domu dziecka. Orzeczenie, z uwagi na dobro rodziny, zostało utajnione.

Reklama

W kwietniu krakowski sąd okręgowy uchylił to postanowienie, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji. Uznał, że podczas postępowania w pierwszej instancji rodzice mieli ograniczone prawo do obrony. Do tego czasu dzieci pozostawił w placówce opiekuńczej.

- Postępowanie będzie toczyło się od nowa w nowym składzie sądu - powiedziała przed piątkową rozprawą reprezentująca małżeństwo Bajkowskich mec. Barbara Sczaniecka. Jak poinformowała, w imieniu rodziców złożyła wniosek o to, by dzieci na czas postępowania mogły wrócić do domu. - Dzieci już od Świąt Wielkiej Nocy są urlopowane przez dom dziecka i weekendy spędzają w domu. Niechętnie wracają do domu dziecka, dlatego złożyliśmy ten wniosek - wyjaśniła mec. Sczaniecka.

- Denerwujemy się, ale jesteśmy dobrej myśli - powiedział PAP ojciec dzieci. - Dzieci zostały zniszczone, dzieci miały jak w bajce, miały poczucie bezpieczeństwa, miłość i radość w domu. Zostały tego pozbawione, nie wiem, z jakiego powodu - powiedziała babcia chłopców ze strony ojca, która będzie świadkiem w sprawie. Sąd wyłączył jawność postępowania.

Jak pisała "Rzeczpospolita", sąd został powiadomiony o sprawie rodziny przez Krakowski Instytut Psychoterapii miesiąc po przerwaniu przez rodziców ponadrocznej terapii, na którą sami się zgłosili. Według gazety mimo opinii ze szkoły, że dzieci dobrze się uczą, są zadbane i nic nie wskazuje na to, że w rodzinie jest przemoc, sąd zlecił badanie rodziny przez Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny. RODK w opinii końcowej zalecił odebranie dzieci i skierowanie ich do domu dziecka lub rodziny zastępczej. Ojciec przyznał się jedynie do stosowania klapsów, w mediach wypowiadał się, że interwencja była nieuzasadniona.

Po publikacjach w mediach, broniących rodziny, sprawą zainteresował się ówczesny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, który wyznaczył wizytatora do obserwowania sprawy. Do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Dziecka oraz krakowska prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się ojca nad dziećmi. W połowie marca ok. 150 osób przeszło przez Kraków w obronie rodziny Bajkowskich.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje