Reklama

Reklama

Sękowa: Erupcja gazu i wody z ropą. Słup ognia

Od sobotniego południa do niedzieli wieczorem ok. 40 tys. litrów substancji - wody zmieszanej z niewielkimi ilościami ropy - wypłynęło z ziemi w Sękowej koło Gorlic (Małopolskie). Cały czas płonie gaz wydobywający się spod ziemi - słup ognia sięga 5 m wysokości.

"Przez najbliższą noc i kolejne dni służby (straż pożarna, policja, pogotowie górnicze) będą na miejscu, aż do zakończenia emisji substancji. Nie wiadomo, czy jest to jeszcze kwestia godzin, dni czy tygodni" - powiedział w niedzielę wieczorem PAP rzecznik prasowy gorlickiej Państwowej Straży Pożarnej Dariusz Surmacz. Według posiadanych przez niego danych, od sobotniego południa do niedzieli wieczorem spod ziemi wypłynęło ok. 40 tys. litrów mieszaniny wody z ropą.

Eksperci podpalili gaz

Reklama

Do erupcji gazu oraz wody ze śladowymi ilościami ropy doszło w Sękowej, na prywatnej łące, w sobotę w południe. Eksperci celem kontroli i eliminacji zagrożenia podpalili ulatniający się gaz - w niedzielę płomień na łące w Sękowej wciąż jest widoczny, słup ognia sięga 5 m wysokości. Spod ziemi cały czas wydostają się śladowe ilości ropy zmieszanej z wodą.

Służby: Nie ma zagrożenia

Służby pracujące na miejscu podkreślają, że nie ma żadnego zagrożenia w związku z erupcją. Ok. 2 ha terenu zostało zagrodzonych specjalną taśmą, w celu zabezpieczenia terenu.

"Trwa kontrolowane spalanie gazu. Wraz z gazem na zewnątrz wydostaje się płyn złożowy w postaci wody i śladowych ilości ropy. Oceniam, że wypływ substancji i ilość ulatniającego się gazu nieznacznie maleją" - powiedział w niedzielę PAP Erwin Szwast, kierujący na miejscu akcją ze strony Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG), oddziału w Sanoku. Dodał, że trudno określić, ile jeszcze płynu i gazu zostało pod ziemią i kiedy emisja ustanie.

Jak wyjaśnił, woda i ropa spływają do specjalnie wykopanego dołu, następnie trafiają do beczek i wywożone są do pobliskiej kopalni (Petrol-PAP). Tu w procesie technologicznym z płynu złożowego wydzielona ma być ropa, która zostanie zagospodarowana, oraz woda, która odwiertami będzie zwrócona do złoża.

Kiedyś było tam pole naftowe

W Sękowej do wycieku doszło w miejscu, które przed wojną było eksploatowane jako pole naftowe. Substancje wydostały się na zewnątrz poprzez zlikwidowany w 1995 r. odwiert ropy naftowej Franciszek 1. Odwiert ten powstał pod koniec XIX w.

Ziemia gorlicka od wieków znana była ze złóż ropy naftowej. Pierwsze wzmianki o występowaniu "oleju skalnego" w tej części Polski pochodzą z czasów średniowiecznych. Intensywne poszukiwania ropy rozpoczęły się w XIX wieku. Kres gorlickiemu zagłębiu przyniósł wybuch I wojny światowej. Powszechnie wiadomo, że tutejsze złoża zostały już w znacznym stopniu wyeksploatowane.

Rzecznik prasowy gorlickiej Państwowej Straży Pożarnej Dariusz Surmacz przyznał, że ok. dwa lata temu niewielka ilość ropy wypłynęła w Męcinie, wiosce położonej niedaleko Sękowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje