Reklama

Reklama

Wiaty zniknęły, a pasażerowie marzną i stoją

Przy okazji przebudowy drogi wojewódzkiej Kraków-Proszowice-Ostrów (woj. małopolskie) na całej jej długości zdemontowano wiaty przystankowe. W ostatnich tygodniach prace na drodze praktycznie ustały, ale budki - niestety - nie wróciły na swoje miejsce.

- Jak było ciepło, to jeszcze pół biedy. Ale teraz zima, niby mrozów wielkich nie ma, ale wieje, czasem pada mokry śnieg i jest nieprzyjemnie. Jakie te wiaty były, to były - czasem dziurawe - ale zawsze trochę chroniły. No i można było usiąść - mówi mieszkanka Klimontowa.

Uratowali tylko jedną wiatę

Reklama

W tej miejscowości ostała się tylko jedna wiata przystankowa. Stoi na końcu wsi od strony Ostrowa. - Gdy firma zaczynała remont, chciała ją zdemontować tak, jak pozostałe. Jednak ludzie się na to nie zgodzili. Powiedzieli, że to oni się na nią składali i jest to ich własność. Dlatego udało się ją uratować - mówią osoby mieszkające nieopodal przystanku Grzegorz Cichy.

Jednak wiata i tak nie spełnia praktycznie swojej roli. Stoi bowiem w miejscu dawnego przystanku, tymczasem nowy - po remoncie - ze względów bezpieczeństwa, został ulokowany kilkadziesiąt metrów dalej. - Przestawilibyśmy ją, ale nie wiemy, czy nam wolno - mówią mieszkańcy wsi.

Inne wiaty z drogi zniknęły. Tak stało się również na odcinku przebiegającym przez gminę Koniusza.

Inwestycja musi zostać zakończona

- Wszystkie były własnością gminy, bo myśmy je przejęli i w większości zostały przez nas wyremontowane. Te, które były zniszczone, pozwoliliśmy zabrać wykonawcy. Pozostałe zamontowaliśmy przy innych drogach - tłumaczy wójt Wiesław Rudek.

Przyznaje, że i do niego docierają głosy mieszkańców, skarżących się na brak budek przystankowych. Twierdzi, że nie dziwi się temu niezadowoleniu, ale w tej chwili niewiele może zdziałać. - Dopóki inwestycja nie zostanie zakończona i odebrana, nie postawimy przy drodze żadnego przystanku - mówi.

Identyczne stanowisko zajmuje wójt Kocmyrzowa-Luborzycy Marek Jamborski. - Droga w tej chwili jest terenem budowy i jako taka została przekazana na czas inwestycji wykonawcy. Dopiero gdy on odda drogę właścicielowi, my będziemy mogli cokolwiek zrobić. Dotyczy to nie tylko przystanków, ale też chodników itp. - podkreśla.

To może trochę potrwać

O ile jednak w gminie Kocmyrzów do zrobienia pozostało jeszcze sporo, to na odcinkach przebiegających przez gminy Koniusza i Proszowice, przebudowa jest praktycznie ukończona. - Niezależnie od tego, ile gdzie zostało do zrobienia, jest to jedno zadanie i będzie oddawane w całości - mówi z kolei wójt Rudek.

Wszystko wskazuje na to, że nowe wiaty między Krakowem, Proszowicami i Ostrowem pojawią się dopiero po zakończeniu modernizacji. A kiedy to nastąpi, trudno przewidzieć. Jak informowali reporterzy "Dziennika Polskiego" w ubiegłym tygodniu, główny wykonawca przebudowy - krakowski Budostal-5 - ogłosił upadłość i Zarząd Dróg Wojewódzkich szuka w tej chwili drogi wyjścia z kłopotu. W każdym razie stare wiaty raczej już nie wrócą.

- Droga jest nowa i przystanki też powinny być nowe. Stare już by do niej nie pasowały - uważa burmistrz Proszowic Jan Makowski. Być może samorządy gminne dojdą do porozumienia i na całej długości pojawią się przystanki jednego typu.

Problem w tym, że nie wiadomo, kiedy to nastąpi a tymczasem meteorolodzy zapowiadają nadejście wyjątkowo spóźnionej w tym roku zimy.

Aleksander Gąciarz

proszowicki@dziennik.krakow.pl

Czytaj więcej w "Dzienniku Polskim":

Tylko tysiąc złotych kary za katastrofę na Wielopolu

Samochody zablokują ulice miasta

Starsi stróże prawa idą na emeryturę

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje