Zagajewski: Poezja to przyjemność estetyczna i poznanie świata

- Poezja powinna być przyjemnością estetyczną, radością, ale to radość nie całkiem bezinteresowna, bo wiąże się z rozpoznaniem świata, w którym żyjemy - powiedział Adam Zagajewski, jeden z pomysłodawców Krakowskiego Spotkania Poetów, które odbędzie się w czerwcu w Krakowie.

Poeci z USA, Europy i Polski w połowie czerwca spotkają się w Krakowie. Pomysłodawcami sympozjum są Edward Hirsch i Adam Zagajewski, a organizatorem jest największa w Stanach Zjednoczonych niezależna organizacja literacka Poetry Foundation.

Reklama

Od 17 do 21 czerwca Kraków po raz kolejny będzie gościł poetów z USA i Europy. Co się wydarzy podczas Krakowskiego Spotkania Poetów?

Adam Zagajewski: Spotkanie ma dwa nurty. Jeden to otwarte dla publiczności wieczory poetyckie w Muzeum Galicja na Kazimierzu i na scenie Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Wezmą w nich udział poeci znani i młodzi, którzy wydali dopiero pierwsze tomy. Poeci będą czytać wiersze w oryginale, przekłady będą wyświetlane dla publiczności. Drugim nurtem spotkania, bardziej hermetycznym, będą obrady w języku angielskim. Nie będzie to konferencja naukowa, a raczej dyskusja, bo poezja zawsze wiąże się z intelektualnym rozpoznaniem sytuacji człowieka. Te rozmowy mają pomóc zorientować się, gdzie jesteśmy, jakie są nowe wyzwania. Przewidzieliśmy tematy takie, jak: poezja a globalizacja, kultura masowa, Holokaust. Będą też prezentacje współczesnej poezji polskiej, angielskiej, amerykańskiej, niemieckiej i słoweńskiej.

Jakie są te nowe wyzwania, na które poezja reaguje i po co jest nam potrzebna?

Zagajewski: Poezja zawsze była potrzebna do tego, by w momencie skupienia zrekapitulować swoje życie, bo na co dzień jesteśmy pochłonięci rzeczami praktycznymi. Poezja otwiera moment refleksji. Z jednej strony powinna być przyjemnością estetyczną, radością, ale to radość nie całkiem bezinteresowna, bo wiąże się z rozpoznaniem świata, w którym żyjemy. Poeci instynktownie, choć nie tylko instynktownie, odpowiadają na zmieniające się zagrożenia. Każdy robi to na swój sposób.

W programie znalazła się dyskusja o globalizacji poezji, w jaki sposób i w jakim stopniu globalizacja dotyka także sfery literackiej?

Zagajewski: Rozmawiałem niedawno ze znawcą poezji perskiej. Zapytałem go, czy zaznaczył się tam wpływ europejskiego modernizmu. Odpowiedział mi: "jak najbardziej". Dawne, bardzo mocne, podziały kultur przestały istnieć. Poezja chińska miała swoje rytmy zupełnie niezwiązane z Zachodem, a dzisiaj poeci chińscy dzielą się na tych, którzy piszą, pozostając wierni tradycji i tych, którzy piszą wiersze nowoczesne, "zachodnie". To samo jest w Iranie. Dawniej wielkie kultury były naczyniami niepołączonymi, teraz stały się naczyniami połączonymi.

Inny aspekt globalizacji to dominacja języka angielskiego i kultury anglosaskiej. Są takie czasopisma jak "New York Review of Books", które docierają wszędzie i są czytane przez klasę literacką w każdym kraju. To właśnie te nieliczne, ale trafiające do globalnej elity pisma powodują, że publikowane tam utwory są czytane w każdym zakątku świata. Internet nie odgrywa moim zdaniem aż tak ważnej roli, bo nie ma w nim żadnej hierarchizacji i trudno odróżnić grafomana od Mickiewicza. Drugą stroną tego zjawiska jest widmo pseudouniwersalizacji, łącznie z niebezpieczeństwem, że wszyscy będą pisali po angielsku. Byłem kiedyś na spotkaniu pisarzy nazwanych "post national". Oni wszyscy piszą po angielsku. Ja nie zamierzam.

Wielokrotnie deklarował Pan, że intuicyjnym językiem poety jest język jego dzieciństwa, w którym łatwiej wyrazić stan ducha, emocje, przeżycia.

Zagajewski: Globalizacja lingwistyczna odbywa się raczej w prozie. Mimo wszystko łatwiej napisać powieść w języku angielskim. Poeci są wierniejsi swojemu pierwszemu językowi. Z kilku powodów - po pierwsze poezja jest bardziej zależna od bogactwa języka niż powieść, potrzebuje języka skomplikowanego. Trudno sobie wyobrazić poetę, który w szale natchnienia wertuje słownik, żeby sprawdzić, jakiego użyć słowa. Po drugie, powieść jest czy może być komercyjna, powieści, niektóre, sprzedają się dobrze, więc nie brak autorów wywodzących się z mniejszych języków, których pociąga perspektywa, często złudna, sukcesu finansowego. Poetom to raczej nie grozi...

Jedna z debat w Krakowie będzie poświęcona poezji po Holokauście.

Zagajewski: Nie sposób o tym nie dyskutować, będąc w Krakowie tak blisko byłego obozu zagłady Auschwitz - Birkenau. Holokaust był tak potworą zbrodnią, że wręcz jest niemożliwy do uchwycenia, zwłaszcza w poezji. Jednocześnie to temat bardzo żywy w kulturze masowej, który z wielkim opóźnieniem, dopiero w latach 80. stał się tematem literackim i filmowym. Największy poeta Holokaustu Paul Celan, którego znakomicie tłumaczy teraz Ryszard Krynicki, pisał od samego początku o tej zbrodni. Podobną próbę podjął izraelski poeta Yehuda Amichai. To dowód, że w poezji polityczne reguły nie obowiązywały.

Gośćmi spotkania będą m.in. Durs Gruenbein, Edward Hirsch, Gwyneth Lewis, Tomaz Salamun, Susan Stewart - reprezentanci bardzo różnych nurtów poezji.

Zagajewski: I nam, i Poetry Foundation, która jest organizatorem spotkania, zależało, żeby nie było to spotkanie wyłącznie poetów polskich i amerykańskich, ale także europejskich. Durs Gruenbein jest jednym z najbardziej znanych w tej chwili poetów niemieckich, który wyszedł z dawnego NRD. W pierwszych tomach jego wierszy ślad komunistycznej przeszłości był bardzo wyraźny. Tomaz Salamun ze Słowenii jest przedstawicielem poezji surrealnej, dzikiej wyobraźni, a jednocześnie wywodzi się z małego narodu, dla którego poezja jest szalenie ważna. Gwyneth Lewis pochodzi z Walii, pisze po angielsku, ale pierwsze tomy wydawała po walijsku. To ciekawy przykład "spotkania" małego i trudnego języka z będącym tuż za miedzą światowym językiem angielskim. Z USA przyjedzie m.in. Susan Stewart, reprezentująca poezję eksperymentalną. I oczywiście Edward Hirsch, świetny poeta i krytyk. Na spotkaniu będą także: Ewa Lipska, Ryszard Krynicki, Piotr Sommer, Jerzy Kronhold.

Prowadził Pan kursy "creative writing" na Uniwersytecie Houston w USA i zajęcia z literatury w Chicago. Czy amerykańska poezja jest inna od europejskiej?

Zagajewski: Poezja amerykańska jest bogata i wielonurtowa. Trudno ryzykować jedną definicję. Na ogół jest bardziej narracyjna, podczas gdy poezja europejska jest wierniejsza tradycji lirycznej. W Ameryce przeważa żywioł opowiadania - wiersz często jest nieomal nowelą. Poezja amerykańska jest zresztą dla wielu osób zagadką przez swoją witalność. Istniejące tam szkoły pisania dały poezji nową energię. Początkującym dobrze robi zetknięcie się z warsztatem pisarskim i z tradycją poetycką. Z drugiej strony młodzi poeci i pisarze w USA są dużo bardziej samotni. Ameryka jest gigantyczna, więc w przeliczeniu na liczbę mieszkańców liczba kawiarń literackich jest dużo mniejsza. W Europie łatwo pojechać do Krakowa, Barcelony czy Paryża i znaleźć kolegów - literatów. Na spotkaniu w Krakowie będziemy między innymi dyskutować o poezji i samotności.

Jednym z efektów spotkania mają być tłumaczenia wierszy.

Zagajewski: Poetry Foundation chciałaby, aby były owoce tego spotkania w postaci przekładów. Niektóre wiersze, które poeci tu przywiozą, zostaną przetłumaczone na język angielski. Fundacja ma swój miesięcznik literacki "Poetry Magazine" i bardzo aktywną stronę internetową, gdzie mogą być one opublikowane. Młodzi amerykańscy poeci, którzy przyjadą do Krakowa to obiecujący studenci szkół pisania, którzy otrzymali stypendia przyznawane przez Poetry Foundation. Po poprzednich spotkaniach poetów amerykańskich w Krakowie kilku młodych ludzi zostało tłumaczami polskiej poezji np. Jennifer Grotz czy Mira Rosental. To skutkuje coraz większą obecnością polskiej poezji w USA.

Organizatorem Krakowskiego Spotkania Poetów jest największa w Stanach Zjednoczonych niezależna organizacja literacka Poetry Foundation.

Zagajewski: Misją Poetry Foundation jest wspieranie obecności poezji we współczesnej kulturze. Fundacja powstała w 2003 r. dzięki ofiarodawczyni i mecenas sztuki Ruth Lilly. Siedzibą fundacji jest Chicago, bo tam właśnie działa od stu lat miesięcznik "Poetry Magazine". To właśnie ten miesięcznik był adresatem szczodrego daru Ruth Lily. Fundacja działa na różnych frontach - organizuje spotkania poetyckie, przyznaje nagrody, ale także popiera programy edukacyjne, dba o to, by poezja była obecna w telewizji publicznej, a nawet zachęca filmowców z Hollywood, żeby nie zapominali o poezji. Bo kiedy w filmie "Cztery wesela i jeden pogrzeb" jeden z aktorów recytował piękny wiersz Audena "Funeral Blues", nakłady jego książek eksplodowały...

Rozmawiała Małgorzata Wosion-Czoba

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje