Reklama

Reklama

13 mln zł chce od państwa zakon elżbietanek

13 mln zł odszkodowania za mienie zabrane w PRL żąda na drodze sądowej od państwa zakon sióstr elżbietanek. Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa chce oddalenia pozwu zakonu.

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie kontynuował proces cywilny w jednej ze spraw, których nie zdążyła rozpatrzeć Komisja Majątkowa przed likwidacją w 2011 r.

Reklama

W pozwie prowincja poznańska zakonu elżbietanek domaga się odszkodowania od państwa, bo uważa, że wartość nieruchomości przyznanych jej przez Komisję nie rekompensuje wartości nieruchomości zagarniętych w PRL.

Prokuratoria Generalna twierdzi, że to, co Komisja zwróciła zakonowi, równoważy wartość zabranego mienia. Radca Prokuratorii Maria Twaróg mówiła w sądzie, że Komisja oddała zakonowi nieruchomość w Poznaniu oraz przyznała tzw. mienie zamienne w postaci działek na stołecznej Białołęce (46 ha) i kilku ha na Śląsku. Mówiła, że nie były one mniej warte niż ok. 50 ha w Poznaniu i okolicach, zabranych siostrom w PRL.

Pełnomocnik zakonu mec. Ryszard Kryj-Radziszewski wniósł, by sąd powołał biegłego do wyceny wartości zabranych nieruchomości (poprzedniej wyceny dokonano na potrzeby Komisji). Prokuratoria była temu przeciwna.

Sąd na razie nie rozstrzygnął tego wniosku. Proces odroczono do 19 lutego 2013 r.

W 2011 r. warszawska prokuratura umorzyła śledztwo ws. nieprawidłowości przy orzeczeniu Komisji z 2008 r. o przekazaniu elżbietankom ziemi na Białołęce. Wcześniej czterem członkom Komisji postawiono zarzuty nieprawidłowości przy podpisywaniu tej decyzji. Podejrzani rzeczoznawcy mieli zaś w operatach szacunkowych zaniżać wartość tej nieruchomości. Prokuratura uznała jednak, że nie dowiedziono, by świadomie zmierzali oni do zaniżenia wartości nieruchomości dla osiągnięcia korzyści majątkowej.

Otrzymane w Białołęce mienie siostry za ponad 30 mln zł (na tyle ekspert Komisji wycenił działkę) sprzedały biznesmenowi. Władze dzielnicy Białołęka twierdziły, że ziemia jest warta 240 mln zł i złożyły doniesienie do prokuratury. Siostry twierdzą z kolei, że kupujący je oszukał.

Przez ponad 20 lat Komisja Majątkowa decydowała o zwrocie dóbr zagrabionych Kościołowi przez komunistyczne państwo. Po jej likwidacji niezakończone sprawy trafiły do sądów. W całej Polsce toczy się ok. 120 procesów, w których przedstawiciele Kościoła i instytucji kościelnych domagają się nieruchomości albo odszkodowań sięgających setek milionów zł.

Komisja od 1989 r. przekazała stronie kościelnej ponad 65,5 tys. ha i 143,5 mln zł rekompensat. Rozpoznała ponad 2,8 tys. wniosków. Decyzja o likwidacji Komisji miała związek z krytyką jej działalności: media podawały, że nie weryfikowano wycen gruntów przedstawianych przez rzeczoznawców Kościoła - miały być zaniżane. W imieniu samorządów przed Komisją wypowiadał się rząd, a to nie on był właścicielem spornego majątku. Samorządy nie miały zaś statusu uczestnika postępowania przed Komisją, a często zwracały Kościołowi własne mienie. Trybunał Konstytucyjny uznał zasady zwrotu za zgodne z konstytucją.

W drugiej połowie listopada ma ruszyć proces oskarżonego o korupcję pełnomocnika instytucji kościelnych w Komisji, b. funkcjonariusza SB Marka P. Prokuratura w Gliwicach postawiła mu osiem zarzutów, m.in. korumpowania osoby z Komisji, oszustw na szkodę dwóch osób i jednej instytucji na ok. 10 mln zł, nadużycia uprawnień przy sprzedaży nieruchomości i przywłaszczenia 300 tys. zł. Grozi mu 10 lat więzienia. W czerwcu 2011 r. wyszedł on z aresztu po wpłaceniu miliona zł kaucji. W grudniu 2011 r. P. został oskarżony, razem z b. członkami Komisji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy