Reklama

Reklama

Awaria "Czajki". Rafał Trzaskowski powołuje własną komisję

- Musimy szczegółowo poznać okoliczności awarii i zależy mi na tym, aby zrobili to specjaliści - przekazał w poniedziałek 7 września Rafał Trzaskowski. Prezydent stolicy poinformował, że powołał Komisję ds. wyjaśnienia przyczyn awarii. - Pokieruje nią prof. S. Rybicki z Politechniki Krakowskiej - dodał.

O powołaniu nowej komisji prezydent Warszawy poinformował na Twitterze.

Reklama

"Musimy szczegółowo poznać okoliczności awarii i zależy mi na tym, aby zrobili to specjaliści. Dlatego obok zespołów pracujących od początku w ratuszu, powołałem Komisję ds. wyjaśnienia przyczyn awarii. Pokieruje nią prof. Stanisław Rybicki z Politechniki Krakowskiej" - napisał Rafał Trzaskowski.

"Sytuacja w Warszawie jest bardzo złożona"

Prof. dr hab. inż. Stanisław Rybicki jest dziekanem Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki na Politechnice Krakowskiej.

- To jeden z czołowych w kraju ekspertów z dziedziny infrastruktury wodno-ściekowej miast - podkreślił stołeczny magistrat.

Do współpracy w komisji dobierze on zespół, który dokona szczegółowej, eksperckiej analizy okoliczności obu awarii - z sierpnia 2019 i sierpnia 2020 roku. Miasto zaznaczyło, że istotne jest, by sprawdzić również czy i jaki wpływ na drugą awarię miała ta sprzed roku.

Profesor Rybicki przyznał, że sytuacja w Warszawie jest bardzo złożona i szczegółowe zbadanie wszystkich istotnych aspektów to kwestia wielu miesięcy.

- Możemy snuć przypuszczenia na podstawie historii tej inwestycji, czy już dostępnych ekspertyz po awarii zeszłorocznej - powiedział prof. Rybicki.

"Nie możemy działać pod presją czasu"

Naukowiec zaznaczył jednocześnie, że bezpośrednich przyczyn awarii na razie nikt nie zna.

- Jednoznaczne wnioski muszą być poprzedzone dłuższym okresem szczegółowych badań. Jeśli chcemy zminimalizować ryzyko kolejnych takich zdarzeń, nie możemy działać pod presją czasu - dodał.

Po zakończeniu prac komisja sporządzi raport, który przedstawi miastu - poinformował ratusz.

Śledczy: Nic nie wskazuje na celowe uszkodzenie instalacji

We wtorek "Rzeczpospolita" przypomniała, że "szokującą hipotezę o tym, że system odprowadzania ścieków w oczyszczalni 'Czajka' mógł zostać uszkodzony na skutek 'sabotażu lub innego działania o charakterze terrorystycznym', postawił zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie w zawiadomieniu do prokuratury".

Jednak, jak ustaliła "Rz", oględziny zniszczonego tunelu, przeprowadzone na miejscu przez policjantów i prokuratorów, tej wersji przeczą - nie znaleziono nic, co wskazywałoby na celowe uszkodzenie instalacji.

W ubiegły czwartek śledczy na miejscu dokonali oględzin zniszczonej kanalizacji. Policjanci - w tym doświadczony pirotechnik - i dwaj prokuratorzy weszli do tunelu jednocześnie z dwóch stron - od strony lewobrzeżnej (ul. Farysa) oraz praskiej (Zakładu Świderska), posuwając się naprzód.

Tunel pozostał nienaruszony

Według relacji uczestników oględzin przytoczonej przez "Rz", sam tunel pozostał nienaruszony. Jednak ciśnienie z uszkodzonej rury i napierające od spodu ścieki uniosły posadzkę tunelu (rury są pod posadzką), a w pewnym miejscu wybrzuszyły ją i wyrwały jej konstrukcję. Idące naprzeciw siebie ekipy śledczych nie spotkały się, oddzieliła je odległość ok. 8 metrów.

- W tym miejscu posadzka tunelu, po której szliśmy, uniosła się już tak wysoko i była tak zawalona gruzem z uszkodzonej podłogi tunelu, że dalej nie dało się iść. (...) Nie ujawniono śladów osmoleń charakterystycznych dla użycia materiałów wybuchowych - stwierdził w rozmowie z gazetą policyjny pirotechnik.

- Czy możliwe byłoby wpuszczenie ładunku do rury? - zapytała "Rz". - Wykluczone, system wychwytuje nawet drobne przedmioty - powiedział gazecie jeden ze śledczych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje