Reklama

Reklama

Awaria w "Czajce". Trwa kontrolowany spust ścieków do Wisły

Zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie przeprowadza kontrolowany spust ścieków do Wisły wskutek awarii kolektora w oczyszczalni ścieków "Czajka" - poinformował w środę prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.

Ze względu na awarię, prezydent stolicy zwołał pilny sztab kryzysowy. W środę doszło do awarii kolektora, który przesyła część ścieków z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni ścieków "Czajka". "W związku z tym zarząd MPWiK podjął rano decyzję o tym, żeby dokonać kontrolowanego spustu nieczystości do Wisły" - przekazał Trzaskowski.

Reklama

"Niestety wróciliśmy do tej sytuacji sprzed roku 2012, kiedy ta część ścieków była bezpośrednio odprowadzana do Wisły" - powiedział.

Prezydent zapewnił jednocześnie, że woda w Warszawie jest pitna i bezpieczna. "To miejsce, w którym mamy do czynienia z tym upustem ścieków, jest poniżej ujęć wody" - wyjaśnił.

Rzecznik Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Sergiusz Kieruzel przekazał, że na miejscu pracują służby KZGW: sprawdzają, co się dzieje i pobierają próbki wody.

Tempo przemieszczania się ścieków

"Z naszych obliczeń, które przeprowadził MPWiK, wynika, że Wisła, która będzie odprowadzać ścieki, dotrze do Płocka za około 50 godzin" - dodał prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.

Wskazał również, że sztab tworzą wszystkie służby, również wojewody, by "ocenić wszystkie możliwe skutki awarii" i "jak do niej doszło".

"To jest dla nas najwyższy priorytet. Będziemy badali skutki tej awarii nie tyko dla Warszawy, ale we współpracy ze wszystkimi służbami, rządu również" - powiedział prezydent stolicy.

Poinformował też, że kolejne posiedzenie sztabu kryzysowego odbędzie się w czwartek.

Pytany, w jakim tempie ścieki przedostają się do Wisły, odpowiedział, że to "3 metry sześcienne na sekundę".

"Przez cały czas współpracujemy z Sanepidem, z wojewodą mazowieckim i innymi wojewodami po to, by oceniać wpływ tej awarii na kolejne miejscowości" - przekazał Trzaskowski.

Badają tunel pod dnem Wisły

Prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w stolicy Renata Tomusiak dodała z kolei, że nie są jeszcze znane przyczyny awarii. 

Tomusiak przekazała dziennikarzom, że służby i konsultanci przedsiębiorstwa wchodzą do tunelu - instalacji wybudowanej około 11 metrów pod dnem Wisły. Biegną tamtędy dwa kolektory, którymi są przesyłane ścieki. "Liczymy na to, że nie są to bardzo poważne uszkodzenia" - powiedziała.

Prezes MPWiK wyjaśniła, że tunel ma około 1300 metrów długości. Nie mogła jednak podać, czy do uszkodzenia doszło na jego początku czy dalej. "Musimy poczekać na to, co nasze służby ustalą po oględzinach" - dodała.

Tomusiak zapewniła, że awaria nie spowodowała "najmniejszego zagrożenia dla wody w Warszawie". "Ujęcia wodociągowe są usytuowane w innym miejscu, wyżej. To, gdzie musimy zrzucać ścieki, jest dużo niżej" - podkreśliła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje