Edward Stachura skończyłby w sobotę 75 lat

Popularność prozy, poezji i piosenek Edwarda Stachury, którego 75. rocznica urodzin przypada w sobotę, sprawiła, że już za życia stał się legendą. Życie Stachury było życiopisaniem, pisał całym sobą - mówił o nim krytyk literacki Henryk Bereza.

- Edwarda Stachury nie da się czytać obojętnie. Albo się go lubi, albo nie - i to już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań jego książek - powiedział Marek Gałązka, poeta, kompozytor i popularyzator twórczości Edwarda Stachury.

Nazywano go zbuntowanym trubadurem

Reklama

- To, co dla mnie jest najistotniejsze i najciekawsze w jego twórczości, to ogromne uwielbienie wolności, niezależności osobistej. To poczucie wolności można znaleźć w niemal każdym jego utworze. Stachura poza tym potrafił znakomicie opowiadać o najprostszych wartościach ważnych w życiu każdego człowieka, o tym, że nie można żyć bez miłości, przyjaźni, wiary i nadziei - mówił Gałązka.

Stachurę nazywano zbuntowanym trubadurem, polskim Włodzimierzem Wysockim. Urodził się w 1937 r. we Francji, w 1948 r. przyjechał wraz z rodzicami do Polski. Studiował filologię romańską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, ostatecznie ukończył ją na Uniwersytecie Warszawskim. Zadebiutował w studenckim piśmie "Helikon" (1956). Jego pierwsza książka, tom opowiadań "Jeden dzień", ukazała się w 1962 r., rok później - poemat "Dużo ognia".

Wśród jego dokonań twórczych są liryki i poematy, opowiadania "Falując na wietrze" (1966), powieści jak "Cała jaskrawość" (1969), "Siekierezeda" (1971), "Się" (1977), opowieść poetycka "Wszystko jest poezją" (1975) i dialog poetycko- filozoficzny wyrosły z fascynacji buddyzmem "Fabula rasa. Rzecz o egoizmie" (1979).

"Człowiek-nikt"

Stachura całe swoje życie poświęcił pisaniu. Według krytyka literackiego Henryka Berezy, Stachura pisał całym sobą, wszystko w nim było podporządkowane tworzeniu. Zerwał kontakty ze swoją rodziną i najbliższymi, motywując to tym, że od tej pory chce ich traktować wyłącznie jako bliźnich, na równi z innymi. Swoją stopniową przemianę opisał w brulionach opatrzonych tytułem: "Miłość czyli życie, śmierć i zmartwychwstanie Michała Kątnego zaśpiewana, wypłakana i w niebo wzięta przez edwarda stachurę".

Pisarz stopniowo przestawał pisać o sobie jako o Edwardzie Stachurze, przekształcając się w późniejszego bohatera "Się" - Michała Kątnego. W "Fabula rasa" narrator opisuje siebie jako "człowieka-nikt". Stachura stworzył przejmujący obraz poczucia egzystencjalnego lęku i odrazy do życia w cywilizacji.

Jego bohaterowie - wrażliwi, wyobcowani samotnicy - przeżywają swój los jako "bezustanną ucieczkę przed śmiercią", przyjmując postawę daremnego i bezsilnego buntu. Stachura był człowiekiem skrajności - jego dzienniki dają świadectwo ciągłego miotania się autora pomiędzy wielkim szczęściem a całkowitym załamaniem.

Stracił palce, kobietę i życie...

28 maja 1979 r., na dwa miesiące przed samobójstwem, Stachura w dzienniku "Pogodzić się ze światem" wspominał: "Dwa lata temu, na początku 77 straciłem bezboleśnie Wszystko. Wkrótce potem otrzymałem nowe Wszystko. Byłem na wielkiej górze. Trwało to ponad dwa lata. (...) W końcu marca i w pierwszych dniach kwietnia [1979] zaczęły dziać się ze mną niesamowite rzeczy.

W trakcie tego najechał na mnie pociąg, czy sama lokomotywa, nie wiem tego dotąd. (...) Znowu utraciłem wszystko, ale tym razem nieopisanie boleśnie. I tak trwa od prawie dwóch miesięcy. Jestem jakby pozbawiony zmysłów. Uczę się smakować to, co widzę, słyszę, dotykam, to, co jem, to, co tu teraz piszę".

Podczas wypadku z pociągiem Stachura stracił cztery palce prawej dłoni, co dla człowieka, który nie rozstawał się z gitarą, było prawdziwym dramatem. W ostatnich miesiącach rozstał się też z ukochaną kobietą. Odebrał sobie życie 24 lipca 1979 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje