Greenpeace kontynuuje protest

Działacze Greenpeace, którzy od środy demonstrują przeciw wycince Puszczy Białowieskiej i chcą rozszerzenia parku narodowego, po nocy spędzonej w namiotach pod Ministerstwem Środowiska, rano ponownie rozwinęli na budynku pokaźny banner z napisem "I love Puszcza".

Banner był rozpostarty na budynku Ministerstwa Środowiska w środę, ale został zwinięty na noc.

Reklama

- Nie było sensu, żeby wisiał, kiedy nikt go nie widzi. Osoby, które go ubezpieczają, wisząc na linach, mogły też odpocząć - powiedział rzecznik Greenpeace Jacek Winiarski. Działacze przygotowują też m.in. pokaz zdjęć z ostatniej wycinki w lesie.

Kilka osób nocowało na dachu budynku. Inni działacze przenocowali w namiotach na pobliskim skwerze. Kilka osób rozwinęło rano banner z apelem "zatrąb dla puszczy". Niektórzy kierowcy zastosowali się do apelu.

Na zadrzewionym skwerze na tyłach ministerstwa Greenpeace planuje na czwartek koncerty Jacka Kleyffa i Roberta Brylewskiego oraz popis grupy bębniarzy pod hasłem "Samba dla Puszczy". Po południu ruch Food No Bombs będzie rozdawał wegańskie pożywienie.

- Jeżeli mieszkańcy budynku na tyłach resortu zgodzą się, by na godzinę przesłonić im okna ogromnym ekranem, wyświetlimy na nim zdjęcia z ostatniej wycinki. Jeżeli nie, pokażemy je na rozkładanym ekranie na skwerze - zapowiedział dyrektor Greenpeace Polska Robert Cyglicki.

Greenpeace domaga się zaprzestania wycinki drzew poza ilościami potrzebnymi dla lokalnej ludności i objęcia ścisłą ochroną całego polskiego obszaru Puszczy Białowieskiej przez rozszerzenie parku narodowego.

Jak powiedział Cyglicki, gospodarka leśna nie ucierpiałaby na tym, ponieważ "Puszcza to zaledwie skraweczek obszaru, którym zarządzają Lasy Państwowe", a Puszcza to unikalny las, który rośnie w tym miejscu od 8 tys. lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje