Reklama

Reklama

Henryk Kowalczyk: Straty środowiskowe będą ogromne

"Podłączenie awaryjnego rurociągu, który odetnie ścieki od Wisły, potrwa od jednego do dwóch tygodni" - ocenił w piątek minister środowiska Henryk Kowalczyk. Jego zdaniem straty środowiskowe w Wiśle będą ogromne z powodu obniżenia poziomu tlenu w rzece.

W czwartek wieczorem po spotkaniu sztabu kryzysowego w związku z awarią kolektorów ściekowych w stolicy premier Mateusz Morawiecki - jak poinformował szef KPRM Michał Dworczyk - zdecydował o budowie rurociągu, dzięki któremu ścieki z lewobrzeżnej Warszawy trafią do oczyszczalni.

Reklama

"Tak to się robi przy wielu awariach i to jest droga, którą trzeba było iść. Wczoraj po analizach technicznych Wód Polskich i po relacji przez Wody Polskie na tym zespole kryzysowym rządowym rzeczywiście to rozwiązanie uznaliśmy za bardzo szybko i skutecznie odcinające ścieki od Wisły" - ocenił Kowalczyk na antenie radiowej Jedynki.

Pytany o to, ile czasu potrzebują służby techniczne, żeby podłączyć awaryjny rurociąg, minister odpowiedział, że trudno wskazać precyzyjny termin. "Uważam, że między tygodniem a dwoma tygodniami ten czas się zamknie - dlatego że rzeczywiście kilka dni na most i kilka dni na złożenie rurociągu i oczywiście te czynności można robić równocześnie" - zaznaczył.

Minister pytany o to, kiedy skażona woda dotrze do Płocka, odpowiedział, że prawdopodobnie stanie się to w piątek w godzinach przedpołudniowych. "Ale to jest tak, że nie jest to fala jednorazowa, tylko ona zacznie płynąć i będzie płynęła jeszcze przez wiele dni" - mówił.

"Mieszkańcy Płocka mogą czuć się bezpiecznie"

Mieszkańcy Płocka - jak zaznaczył - mogą czuć się bezpiecznie, ponieważ woda, która będzie w kranach, będzie nadawała się do spożycia.

"Na pewno tej wody zakażonej wodociągi płockie do sieci nie wpuszczą, a więc jeśli ona już będzie w kranie, to znaczy, że będzie to woda dobra" - podkreślił Kowalczyk. "Pragnę o tym powiedzieć, żeby też nie budować jakichś niepokojów czy paniki. To tylko może być taki kłopot, że jak przez wiele dni będzie stacja uzdatniania wody w Płocku pracować, to może mieć wydajność mniejszą" - dodał minister, zapewniając, że woda w kranach będzie bezpieczna.

"Mamy niebezpieczeństwo, że życie w Wiśle obumrze"

Pytany natomiast o zagrożenie dla ekosystemu Wisły Kowalczyk odpowiedział, że "straty środowiskowe będą ogromne". Poinformował, że badania, które przeprowadzają inspektorzy ochrony środowiska wskazują na 20 proc. zwiększenie ilości azotanów w wodzie oraz obniżenie ilości tlenu w Wiśle.

"Stąd po prostu zamiera życie. To jest takie zjawisko, które będzie występować, i teraz, jeśli ono trwa bardzo długo, przez wiele dni czy tygodni lub miesięcy, jak to było zapowiadane, to mamy niebezpieczeństwo, że życie w Wiśle obumrze na całej długości do Gdańska" - powiedział Kowalczyk.

W wyniku awarii dwóch kolektorów odprowadzających ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka", do której doszło we wtorek i w środę, do Wisły są zrzucane nieczystości. Według ministerstwa środowiska do rzeki wpływa 260 tys. m sześc. ścieków na dobę. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy