Reklama

Reklama

Metro za pomocą tarcz chciano budować już w latach '50

Tunele warszawskiego metra za pomocą tarcz chciano wydrążyć już w latach 50.; te wykorzystane do budowy I linii podziemnej kolejki od nowoczesnych tarcz TBM dzieli technologiczna przepaść - przypomina Metro Warszawskie.

W związku z planami budowy metra w Warszawie w latach 50. ze Związku Radzieckiego sprowadzono osiem tarcz: sześć o średnicy ponad 6 metrów do budowy tuneli i dwie o średnicy ok. 9,5 metra do budowy stacji.

Reklama

- W Polsce nie było wówczas fachowców budujących metro, dlatego skorzystano z doświadczeń budowniczych metra moskiewskiego - wyjaśnia Metro Warszawskie.

Sprzęt trafiał sukcesywnie na teren budowy od połowy 1951 r. Jednak z powodu nieprzygotowanego zaplecza budowy tarcze zamiast do szybu startowego w początkowym etapie prac składowane były pod drzewami, przykryte plandekami. Mimo, że wybudowano 17 szybów tylko w jednym miejscu rozpoczęto budowę tunelu za pomocą tarczy. Wykorzystano je wówczas do budowy odcinka doświadczalnego (ok. 900 m.) metra głębokiego.

Prace przerwano w 1957 r. Wśród mieszkańców Warszawy krążyły opowieści jakoby tarcze zostały w głębokich wykopach pod ulicami miasta. Metro Warszawskie wyjaśnia, że prawda jest inna: cenne mechanizmy wykorzystano do budowy innych obiektów a pozostałe części w miarę możliwości starano się zagospodarować.

Budowę metra wznowiono w 1982 r. Miało to być tzw. metro płytkie - budowane na głębokości 15 m. W kwietniu 1983 r. wbito pierwszy pal na trasie wykopu i rozpoczęto budowę odcinka Ursynowskiego. Odcinek od Kabat do stacji Pole Mokotowskie miał być budowany metodą odkrywkową. Pod Polem Mokotowskim postanowiono wykorzystać tarczę a następnie podjąć decyzję, jak budować dalsze odcinki.

Ostatecznie Generalna Dyrekcja Budowy Metra zleciła wykonanie tunelu metodą tarczową i w 1985 r. tarcze, sprowadzone ze Związku Radzieckiego, rozpoczęły prace. Drążenie tuneli odbywało się zbliżoną techniką do tej, jaką zaplanowano dla budowy centralnego odcinka II linii metra. Stacje wykonywane były metodą odkrywkową, a do budowy tuneli używano tarczy, która drążyła pod ziemią i następnie układała kolejne pierścienie gotowej obudowy.

Jednak przepaść technologiczna między tarczą radziecką i tarczą TBM niemieckiej produkcji dla II linii metra jest ogromna - zaznacza Metro Warszawskie. Podczas drążenia tuneli metra tarczą radziecką, geodeci mogli liczyć jedynie na własne obliczenia, pomiary i posiadane umiejętności. Tarcza radziecka nie była wyposażona w mechaniczne narzędzia tnące. Ziemia urabiana była ręcznie, a następnie urobek przerzucano na wagoniki transportujące go na powierzchnię.

Obecnie geodeci mają do dyspozycji laser naprowadzający, a także sygnał GPS, który poprzez satelitę dostarcza informacje o aktualnej pozycji tarczy i dane kierunkowe drążenia. Czoło tarczy TBM można porównać do ogromnej golarki - tarcza porusza się ruchem obrotowym, tnąc kolejne warstwy ziemi. W obecnie stosowanej technologii prawie wszystko odbywa się automatycznie. Po przejściu tarczy, tunel metra jest praktycznie gotowy do użytkowania.

Obecnie w budowie jest centralny odcinek II linii metra, który ma mieć siedem stacji i połączyć lewo- i prawobrzeżną Warszawę. Budowa tej inwestycji planowo ma się zakończyć w październiku 2013 r. W środę pierwsza z czterech tarcz TBM ma rozpocząć drążenie tunelu centralnego odcinka II linii metra w Warszawie.

Tarczy TBM użyto już do wykonania tunelu pod Wisłą dla oczyszczalni ścieków "Czajka".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy