Reklama

Reklama

Po incydencie w warszawskim zoo niedźwiedzie czeka przeprowadzka

Dwie niedźwiedzice z warszawskiego zoo, które żyją na wybiegu przy Al. Solidarności, zostaną przeniesione do wnętrza ogrodu. Dyrekcja zoo i władze miasta podjęły taką decyzję, po tym, jak w ubiegły czwartek, 21 maja, na wybieg wtargnął pijany mężczyzna.

"Bezpieczeństwo zwierząt w warszawskim zoo jest najważniejsze. Po ostatnim, oburzającym incydencie, razem z dyrekcją zoo podjęliśmy decyzję o przeniesieniu niedźwiedzi do wnętrza ogrodu. Operację przeprowadzimy w najbliższych dniach. Misie na wybieg od ulicy już nie wrócą" - napisała w sobotę, 23 maja, na Twitterze rzecznik stołecznego ratusza Karolina Gałecka.

Skomplikowana operacja

Reklama

Informację tę potwierdziła Anna Karczewska z ogrodu zoologicznego. Podkreśliła, że przeniesienie zwierząt nie jest prostym zadaniem. Wyjaśniła, że nie chodzi tylko o przygotowanie odpowiedniego miejsce dla niedźwiedzi, ale także przeprowadzenie całej operacji. "Niedźwiedź to nie piesek, którego można wziąć pod pachę i przenieść" - powiedziała Karczewska.

Przeniesienie będzie dla zwierząt stresową sytuacją, tym bardziej, że nie są to młode zwierzęta. Dwie starsze samice trafiły do stołecznego zoo w 2007 r. ze szkoły cyrkowej w Julinku.

Pijany mężczyzna próbował podtopić niedźwiedzicę

Do incydentu na wybiegu dla niedźwiedzi przy Al. Solidarności doszło w czwartek, 23 maja, przed południem. Mężczyzna prawdopodobnie przeskoczył barierki od strony ulicy, wpadł do fosy i w pewnym momencie próbował podtopić pływającą w wodzie niedźwiedzicę. Później ratował się ucieczką na skałę, skąd ewakuowała go straż pożarna.

Mężczyznę - zaraz po wydostaniu z wybiegu - zatrzymała policja. Badanie alkomatem wykazało, że miał w wydychanym powietrzu 1,5 promila alkoholu. Został przewieziony do szpitala, gdzie okazało się, że ma jedynie kilka otarć naskórka. Po badaniach 23-latek trafił na komendę, gdzie po wytrzeźwieniu przedstawiono mu zarzuty znęcania się nad niedźwiedzicą oraz zakłócenia miru. Mężczyzna wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze m.in. dwóch lat prac społecznych i uiszczenia pięciu tys. zł na rzecz ochrony zwierząt.

Po incydencie ogród zoologiczny wydał oświadczenie, z którego wynika, że 37-letnia niedźwiedzica wyszła z ataku bez szwanku, ale była mocno zestresowana.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje