Reklama

Reklama

Ścieki wpadają do Wisły. Przed południem zanieczyszczona woda dotrze do Płocka

Fala Wisły ze zrzutem ścieków do Płocka może dotrzeć w czwartek około południa - przekazał Krzysztof Gołębiewski z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ). Główny Inspektor Sanitarny podkreśla, że obecnie najważniejsza jest kontrola jakości wody pitnej z ujęć poniżej zrzutu ścieków z Warszawy. Prezydent Płocka zapewnia, że "sytuacja jest stabilna".

We wtorek rano doszło do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka". Nieczystości skierowano do drugiego kolektora, który jednak w środę przestał funkcjonować. 

Reklama

Wskutek awarii zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK) podjął decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły. Obecnie, od około godz. 8 w środę, do rzeki trafia trzy tysiące litrów nieczystości na sekundę.

O awarii władze Warszawy powiadomiły mieszkańców w środę. 

Sztab kryzysowy w Płocku

W związku ze skażeniem wody po awarii warszawskiej oczyszczalni "Czajka" w czwartek rano w Płocku obradował sztab kryzysowy z udziałem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa oraz wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery. 

Krzysztof Gołębiewski z WIOŚ przekazał w czwartek w TVP Info, że według ostatnich informacji Wód Polskich, fala Wisły po zrzucie nieczystości do Płocka może dotrzeć około południa. 

Inspektor wskazał, że zanieczyszczenia rozcieńczają się w wodach rzeki, jednak przy tak niskim stanie wód, jak obecnie, trwa to bardzo długo. "Niestety, sama flora i fauna odczuje to, co dzieje się w tym momencie" - podkreślił.

Prezydent Płocka: Sytuacja jest stabilna

"Sytuacja jest cały czas monitorowana przez wodociągi płockie. Badamy wodę" - zapewnił w czwartek rano na konferencji prasowej prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Dodał, że "sytuacja jest stabilna". 

Mówił też, że w środę w godzinach popołudniowych dzwonił do niego prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, informując o sytuacji kryzysowej w stolicy. "Niezwłocznie poinformowałem zarząd wodociągów o tej sytuacji, a następnie zdecydowałem o zwołaniu miejskiego zespołu zarządzania kryzysowego, który odbył się w godzinach popołudniowych" - zapewnił prezydent Płocka.

Podkreślił, że po przedstawieniu na zespole kryzysowym sytuacji przez prezesa wodociągów płockich, podjęto działania i woda jest monitorowana i badana "zarówno jeżeli chodzi o wodę surową, czyli tę, która wpływa do wodociągów, jak i tę, która później po uzdatnianiu jest przesyłana do mieszkańców Płocka" - zaznaczył Nowakowski. 

O awarii poinformowano zbyt późno?

Gołębiewski zaznaczył, że przypadek uszkodzenia kolektorów oczyszczalni to sytuacja awaryjna, na której pojawienie się WIOŚ nie miał wpływu. Podkreślił jednak, że informacja na ten temat do WIOŚ wpłynęła około godz. 10.00 w środę, a odpowiedź MPWiK na pytanie, co dokładnie się dzieje, około godz. 12.00.

"Uniemożliwiło to skuteczne wdrożenie procedur, które mogłyby zaalarmować mieszkańców, a właściwie powinny zaalarmować mieszkańców o tym, co się dzieje" - powiedział inspektor. Według niego, nie jest to standard działania. "Każde opóźnienie przekazania informacji odpowiednim służbom wiąże się z opóźnieniem działania, podejmowania odpowiednich kroków" - wskazał.

"To wielka nieodpowiedzialność"

O tym, że stołeczna spółka wodociągowa przesłała informację o awarii do WIOŚ przed południem, informował także minister środowiska Henryk Kowalczyk. 

"Utrzymywanie w tajemnicy tego typu awarii jest wielką nieodpowiedzialnością. Tyle godzin, a właściwie ponad dobę czasu można by było wiele rzeczy wspomóc" - podkreślił. Jego zdaniem, sytuacja ta stwarza ogromne zagrożenie pod względem ekologicznym.

Władze stolicy odpierają zarzuty

Zarzuty odpierają władze stolicy, według których mówienie o "zatajaniu" czegoś przez ratusz, jest kłamstwem. W ocenie ratusza do sytuacji kryzysowej, o której należy powiadamiać odpowiednie służby, nie doszło we wtorek, lecz w środę - w chwili rozpoczęcia zrzutu nieczystości.

Prezes MPWiK Renata Tomusiak tłumaczyła, że układ przesyłowy do "Czajki" jest zbudowany z myślą o zabezpieczeniu ewentualnych zdarzeń awaryjnych, więc we wtorek - po awarii jednego kolektora - ścieki zostały przekierowanego do drugiego. Następnego dnia z kolei - jak zapewniała - po awarii kolejnego z rurociągów - zgodnie z przepisami - MPWiK informował służby.

Kontrola wody pitnej

"Obecnie najważniejsza jest kontrola jakości wody pitnej z ujęć poniżej zrzutu ścieków z Warszawy. Służby sanitarne będą ją wykonywały na bieżąco, aż do naprawy kolektora pod Wisłą" - zapewnił z kolei Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz. Jak dodał, naprawa kolektora to kwestia kilku tygodni.

"Nie ma tutaj bezpośredniego zagrożenia dla ludzi spożywających wodę z kranów, ale w tych wszystkich miejscowościach, tam, gdzie jest pobór wody poniżej tego zrzutu, musi być zwiększony monitoring - badania wody" - zaznaczył Główny Inspektor Sanitarny. Podkreślił, że specjalne badania powinny dotyczyć zarówno wody w rzece, wody pobieranej w ujęciu wodociągowym, ale też tej na wyjściu z wodociągu - wody w kranach, by być pewnym, że jest ona bezpieczna.

"We wszystkich odcinkach poniżej zrzutu te badania będą przeprowadzane do skutku, czyli tak długo, jak ta woda będzie zanieczyszczona" - zapewnił.

Apel, by nie kąpać się w Wiśle

Główny Inspektor Sanitarny zaapelował też, by nie kąpać się w Wiśle do czasu zakończenia spustu ścieków do rzeki. Podkreślił, że kąpieliska również są badane sanitarnie, np. przy zakwitach sinic, ale też na obecność bakterii i związków chemicznych w wodzie.

Ocenił, że sytuację może poprawić m.in. obniżenie się temperatury, co będzie prowadziło do wolniejszego namnażania się bakterii oraz opady deszczu, które rozrzedzą ładunek zanieczyszczeń.

Śledztwo prokuratury

W sprawie awarii śledztwo wszczęła z urzędu prokuratura na Pradze Północ. Jak przekazał prok. Marcin Saduś, prowadzone jest ono w kierunku czynu polegającego na "sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach".

Zakład "Czajka" oczyszcza ścieki z prawobrzeżnych dzielnic Warszawy i okolicznych gmin, a od 2012 r. także te z centralnej i północnej części Warszawy lewobrzeżnej. 

Awarii uległy kolektory przesyłające nieczystości z dzielnic na lewym brzegu Wisły. Zrzut ścieków, przeprowadzany z dawnego kanału ściekowego przy moście im. Marii Skłodowskiej Curie, dotyczy Bielan, Bemowa, Żoliborza, Woli, Śródmieścia, Ochoty, Włoch oraz części Mokotowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne