Śledztwo w sprawie molestowania seksualnego i mobbingu w policji umorzone

Prokuratura Okręgowa w Płocku (Mazowieckie) umorzyła śledztwo dotyczące m.in. molestowania seksualnego i mobbingu w Komendzie Stołecznej Policji (KSP). Postępowanie, prowadzone od grudnia 2017 roku, było wynikiem zawiadomienia złożonego przez policjantkę.

Śledztwem objęto siedem wątków. Wśród nich było opisane w zawiadomieniu zdarzenie z kwietnia 2017 r., w którym, według naczelniczki jednego z wydziałów KSP, ówczesny zastępca komendanta tej jednostki miał zmusić ją do poddania się innej czynności seksualnej, nadużywając służbowego stosunku zależności.

Brak dowodów

Reklama

"Wątek dotyczący molestowania został umorzony wobec braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa" - powiedziała w poniedziałek PAP rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska. Jak wyjaśniła, chodzi o "brak obiektywnych dowodów", gdyż wersje naczelniczki i zastępcy komendanta, dotyczące przebiegu zdarzenia z kwietnia 2017 r., były "diametralnie różne".

Śmigielska-Kowalska zaznaczyła, że badając wątek molestowania, przesłuchano ponad 25 świadków, w tym 18 policjantek z KSP. "Żadna z tych osób nie była świadkiem zachowania wskazującego na molestowanie, jak również nie uważały one, aby zastępca komendanta traktował je osobiście w jakiś niestosowny sposób" - dodała prokurator.

Zastrzegła, że ustalenia śledztwa, w tym wynikające z przesłuchań policjantek, nie oznaczają "w sposób pewny", iż nie doszło do takiego zdarzenia, jak opisane w zawiadomieniu, gdyż pięciu świadków potwierdziło w zeznaniach, że naczelniczka opowiadała im zarówno o samym zajściu, jak również o negatywnym stosunku do niej ówczesnego zastępcy komendanta.

Nawet jeśli...

Jednocześnie Śmigielska-Kowalska podkreśliła, że w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu wskazano, iż nawet przy przyjęciu założenia, że opisywane przez naczelniczkę zdarzenie miało miejsce, i tak w tym przypadku zachowanie ówczesnego zastępcy komendanta KSP "nie wypełniłoby znamion przestępstwa molestowania, ponieważ nie każde zachowanie o podłożu seksualnym nosi znamiona czy już stanowi przestępstwo molestowania".

Prokurator wyjaśniła, że w wątku dotyczącym mobbingu za podstawę umorzenia śledztwa przyjęto brak znamion czynu zabronionego. Według niej, z ustaleń postępowania wynika, że jeżeli były jakieś pretensje do pracy naczelniczki zgłaszane przez ówczesnego zastępcę komendanta KSP, nawet formułowane czasem w sposób niegrzeczny, "to nie stanowiło to jeszcze przestępstwa mobbingu z uwagi na brak złośliwości i uporczywości. Nie było też znamion poniżania czy dokuczania".

Śmigielska-Kowalska podkreśliła, że śledztwo umorzono w całości we wszystkich siedmiu badanych wątkach. Żaden nie został wyłączony do odrębnego postępowania. Zaznaczyła przy tym, że decyzja o umorzeniu jest nieprawomocna.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje