Sprawa domniemanej korupcji wyborczej umorzona

Prokuratura Rejonowa w Płocku umorzyła - z braku dowodów - sprawę kobiety, która przed II turą wyborów prezydenta miasta przesłała do ówczesnego kandydata PO posła Andrzeja Nowakowskiego maila z ofertą uznaną przez jego sztab za próbę korupcji wyborczej w postaci sprzedaży głosów.

Sztab kandydata PO powiadomił o mailu policję, która zatrzymała kobietę. Policja, uznając, że mail zawiera ofertę sugerującą sprzedaż 200-300 głosów na rzecz Nowakowskiego, przedstawiła kobiecie zarzut wyborczej korupcji. Potem akta sprawy zostały przekazane prokuraturze. Ta nie podtrzymała jednak zarzutu wyborczej korupcji.

Reklama

Jak poinformowała w piątek rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska, decyzja o umorzeniu sprawy, jeszcze przed wszczęciem śledztwa, podjęta została wobec braku znamion czynu zabronionego.

Śmigielska-Kowalska wyjaśniła, że chociaż nie ma wątpliwości, że mail został wysłany, to na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego trudno uznać, że mail zawiera żądanie korzyści majątkowej lub osobistej. - Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego okazało się, że nie daje on podstaw, by wykazać, że kobieta żądała takiej korzyści - oświadczyła rzeczniczka.

Śmigielska-Kowalska uściśliła, że w każdym przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa prokuratura musi dysponować dowodami, że wszystkie elementy czynu zabronionego zostały wypełnione.

Policja przedstawiła kobiecie zarzut z art. 250a par. 1 Kodeksu karnego, który mówi, że "kto, będąc uprawniony do głosowania, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo takiej korzyści żąda za głosowanie w określony sposób, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".

Po otrzymaniu zawiadomienia od sztabu Nowakowskiego policja ustaliła najpierw, że osoba, która przesłała maila to 21-letnia kobieta, mieszkanka Płocka. Potem okazało się, że przebywa ona poza Płockiem. Kobietę zatrzymano. Początkowo potwierdziła przesłanie maila, jednak ostatecznie odmówiła składania wyjaśnień.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że kobieta w mailu do sztabu Nowakowskiego napisała, że "może mieć" dla niego około 200-300 głosów, ale w sprawie "trzeba się dogadać". Podała swój numer telefonu. Adres, z którego wysłano maila, zawierał imię i nazwisko właścicielki.

Nowakowski wygrał II turę wyborów prezydenta Płocka, zdobywając 52,34 proc. głosów. Jego rywal, ubiegający się o trzecią kadencję Mirosław Milewski z PiS uzyskał 47,66 proc. głosów.

W Płocku przebieg II tury wyborów prezydenta miasta monitorowały patrole obywatelskie powołane przez sztaby obu kandydatów. Zadaniem patroli było dokumentowanie i zgłaszanie ewentualnych nieprawidłowości w głosowaniu, zwłaszcza w tych obwodach, z których podczas I tury wyborów samorządowych docierały informacje o podejrzeniu kupowania głosów. Patrole nie odnotowały żadnych incydentów.

W I turze wyborów samorządowych przed jednym z lokali wyborczych w Płocku policja zatrzymała dwie osoby podejrzane o handel głosami. W sprawie tej zarzut wyborczej korupcji usłyszał 31-letni mężczyzna, podejrzany o to, że zapłacił 53-letniej kobiecie 20 zł za oddanie głosu na konkretnego kandydata na radnego. Kobieta przyznała się do przyjęcia pieniędzy. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policyjny. Śledztwo w sprawie prowadzi płocka Prokuratura Rejonowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje