Węgierskie militaria w Muzeum Powstania Warszawskiego

Telefon polowy, skrzynka amunicyjna, dwa bagnety z pochwami, dwie lornetki z futerałami oraz kalendarzyk na rok 1942 i książeczka do nabożeństwa zostały w piątek przekazane do zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego przez węgierskich ofiarodawców.

Przekazane przedmioty zostały w 1944 roku ofiarowane warszawskim formacjom Armii Krajowej przez żołnierzy węgierskich jako wsparcie przygotowywanego wówczas polskiego powstania. Obiekty te zostały wówczas złożone w magazynie AK na Pradze. Jednak w związku z szybkim upadkiem powstania na prawobrzeżnej Warszawie, przedmioty nie zostały wykorzystane w walkach.

Reklama

- Znaleźliśmy te przedmioty podczas pobytu w Krakowie, w jednym z tamtejszych sklepów z militariami. Ponieważ interesuję się historią, szybko zorientowaliśmy się, jak te obiekty są ważne, a ponieważ już wcześniej byliśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego pomyśleliśmy, że to doskonałe miejsce, by je przekazać. Te przedmioty są ważnym świadectwem pomocy Węgrów dla polskiego Powstania i sądzę, że przekazanie ich było naszym obowiązkiem - opowiadał podczas uroczystości przekazania jeden z ofiarodawców Bela Danielisz, kolekcjoner cymeliów z okresu I i II wojny oraz przewodniczący komisji bezpieczeństwa i porządku publicznego zgromadzenia ogólnego m.st. Budapeszt.

Danielisz podkreślił także, iż na Węgrzech Powstanie Warszawskie jest dobrze znane, a dzieci uczą się o nim w szkołach. - Myślę, że jest ono takim drogowskazem, jak zachować się w trudnych sytuacjach. Pokazało nam ono, że tyrania i ucisk nigdy nie wystarczą, by zniszczyć tożsamość odważnego narodu i zmusić go do życia w ucisku i upokorzeniu. W mrocznej historii XX wieku przykład Powstania Warszawskiego jak wieczny promień znicza wskazuje drogę prawdy - mówił Danielisz.

Przypomniał także, iż podczas minionych wieków losy Polaków i Węgrów wielokrotnie się splatały, a Polacy nie raz odcisnęli znak na historii Węgier, zwłaszcza w 1863 roku, kiedy król Jan III Sobieski pod Wiedniem od "jarzma Turków uratował nie tylko Węgrów, lecz całą Europę". - Historia służy temu, by uczyć się z niej i wyciągać odpowiednie wnioski, nauczmy się więc z tej naszej wspólnej historii bohaterstwa i odwagi oraz jedności i umiejętności łączenia, bo te jest nam teraz szczególnie potrzebne - zaakcentował Danielisz.

Z jego opinią zgodził się dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski zaznaczając, że Polacy tradycyjnie lubią i wspierają się z Węgrami, a przez większość historii stali po tej samej stronie. - I chociaż zdarzały się momenty, gdy byliśmy w przeciwnych obozach, miało to miejsce jedynie w sposób formalny, o czym świadczy obecność Węgrów w okolicach Warszawy w okresie Powstania. A takim kolejnym świadectwem tej przyjaźni polsko-węgierskiej jest dzisiejsza uroczystość - podsumował Ołdakowski.

Do przekazanych już Muzeum cymeliów niebawem ma dołączyć jeszcze sześć granatów moździerzowych, które obecnie są sprawdzane pod kątem wymogów bezpieczeństwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje