Reklama

Reklama

Misja zakończona sukcesem. Udało się lądowanie na komecie

Lądownik Philae, który został wypuszczony przez sondę Rosettę osiadł na powierzchni komety 67/P Czuriumow - Gierasimienko. Jest to kulminacyjny moment misji sondy Rosetta. Została ona wysłana w przestrzeń kosmiczną dziesięć lat temu. Była to pierwsza w historii próba osadzenia urządzenia badawczego na powierzchni komety.

Komety "powstały w początkach istnienia Układu Słonecznego i w dużej mierze składają się z lodu wodnego. Niektórzy twierdzą, że woda, którą mamy na Ziemi, pochodzi właśnie z komet. Badanie takiej wody być może pozwoli nam lepiej zrozumieć początki naszej planety. Naukowców ciekawi też, czy jeśli za kometami przyszła na Ziemię woda, to czy mogło przyjść też życie w postaci prostych związków organicznych" - mówił w rozmowie z PAP Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik.

Reklama

Misję Rosetta prowadzi Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). W 2004 r. sonda została wystrzelona w kosmos, a w styczniu br. wybudzona z hibernacji. Na początku sierpnia Rosetta dotarła w pobliże komety 67P, pokonawszy 6,4 miliardów kilometrów, i od tamtej pory prowadziła jej obserwacje z bliskiej odległości.

Swój udział w misji mają również Polacy. Wraz z lądownikiem na powierzchni komety znalazł się przyrząd Mupus skonstruowany przez naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Po lądowaniu na komecie Mupus ma się wbić w jej powierzchnię i m.in. badać temperaturę. Z kolei film popularyzujący wiedzę o misji Rosetta zrealizował na zlecenie ESA polski reżyser Tomasz Bagiński.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje