Niebezpieczna jazda po lekach

Z pozoru niewinne leki przeciwbólowe, na depresję, nadciśnienie czy alergię mogą być dla kierowców równie niebezpieczne jak alkohol czy narkotyki, a często działają znacznie dłużej - mówili uczestnicy konferencji prasowej "Bezpieczeństwo stosowania leków i substancji psychoaktywnych za kierownicą"

Konferencję zorganizował Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w Warszawie.

Reklama

- Alkohol - choć nie został tak oficjalnie zarejestrowany - także jest lekiem. To substancja psychoaktywna o silnym działaniu - zaznaczył prowadzący konferencję prezes Urzędu, dr Leszek Borkowski - Ostrzeganie o możliwym wpływie leków na kierowanie pojazdami to moralny obowiązek lekarzy i farmaceutów - przypomniał. Ponieważ nie ma ustawowego obowiązku stosowania na opakowaniu symboli (piktogramów) ostrzegających przed przyjmowaniem leku przez kierowców, zawsze trzeba czytać ulotkę.

Szkodliwe działanie leków na sprawność może dotyczyć zarówno senności czy spowolnienia reakcji, jak i koordynacji ruchów. Także uchodzące za bezpieczne leki bez recepty a nawet niektóre zioła czy suplementy mogą zmniejszać sprawność. Tak działają na przykład leki "Apap noc" czy "Gripex noc".

Gdy pijemy alkohol, ulega on rozkładowi i po 8-10 godzinach jesteśmy trzeźwi W przypadku niektórych środków, na przykład nasennych i uspokajających, produkty rozpadu mogą mieć silniejsze działanie niż sam lek i utrzymywać się w organizmie nawet przez tydzień - mówił dr Jarosław Woroń, farmakolog z Uniwersytetu Jaiellońskiego Wystarczy jedna tabletka Relanium, by na kilka dni zwiększyć ryzyko wypadku.

Zagrożeniem są niektóre środki stosowane w chorobie Parkinsona, leki antyalergiczne czy przeciwdepresyjne. Leki przeciwdepresyjne nowej generacji mogą powodować nagłe napady senności.

Także napoje "energetyzujące", na przykład z tauryną, mogą być niebezpieczne (tu doktor Borkowski miał na myśli szczególnie markę Red Bull, której prawnicy i marketingowcy zapewne będą mieć inne zdanie). Po krótkotrwałym (na przykład półgodzinnym) okresie pobudzenia i mobilizacji sprawność kierowcy bardzo spada - osoba, która jadąc w daleką trasę kupiła puszkę "dodającego skrzydeł" napoju, stwarza większe zagrożenie niż gdy była zwyczajnie zmęczona.

W Polsce dochodzi rocznie do 4-5 tysięcy wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców. W ostatnich latach ich liczba nieco zmalała, co nadkomisarz Krzysztof Dymura z Krakowa przypisuje zaostrzeniu prawa.

Główne problemy bezpieczeństwa ruchu drogowego to nadmierna i niedostosowana do warunków jazdy prędkość, niedoświadczeni młodzi kierowcy, nie korzystanie z pasów bezpieczeństwa - mówił nadkomisarz Dymura. Przy czym obok młodych, niebezpieczni bywają także starsi kierowcy - w odróżnieniu od innych krajów Europy, w Polsce przyznaje się prawo jazdy bezterminowo.

Co zaskakujące, w województwie mazowieckim aż 97 procent nietrzeźwych sprawców drobnych kolizji to osoby po 60 roku życia - na przykład pijani rowerzyści - wskazał inspektor Jacek Zaleski z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.

Policja prowadzi działania profilaktyczne- przygotowuje ankiety dla kierowców, rozdaje ulotki, pyta o przyjmowane leki, sprawdza trzeźwość zatrzymanych na drodze rano i wieczorem, pobiera krew do badań na obecność narkotyków.

W wykrywaniu pijanych kierowców mogą pomóc nawet fotoradary - na jednym z zaprezentowanych przez inspektora Zalewskiego zdjęć, po powiększeniu wyraźnie widać trzymaną przez za szybko jadącego kierowcę butelkę piwa. Warto wiedzieć, że pod wpływem alkoholu nie wolno także jeździć wierzchem ani pędzić zwierząt.

Dowiedz się więcej na temat: niebezpieczeństwo | kierowcy | sprawność | jazda | bezpieczna jazda | leki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy