Reklama

Reklama

Publikacja o pokrewieństwie duchowym Polski i Szkocji

Szkocja i Polska mają więcej wspólnego niż się z pozoru wydaje. Choć ich rozwój był odmienny,, są to kraje pokrewne duchowo, mające sobie wiele do zaoferowania - wynika z opublikowanej w Edynburgu książki "Scotland and Poland: Historical Encounters 1500-2010".

Wspólnych historycznych doświadczeń Polski i Szkocji dotyczy opublikowana właśnie w Edynburgu książka "Scotland and Poland: Historical Encounters 1500-2010" (Szkocja i Polska. Historyczne spotkania"), będąca zbiorem esejów i szkiców naukowych z konferencji na uniwersytecie edynburskim, zorganizowanej w październiku 2009 r. w ramach obchodów Polska!Year. Publikację przygotowali do wydania profesorowie Tom M. Devine i David Hesse.

Reklama

Kontakty między obu krajami sięgają czasów jagiellońskich, ale na większą skalę Szkoci zaczęli się osiedlać w Polsce w latach 1600-1650, zajmując się głównie pośrednictwem w handlu zbożem, suknem, wędrownym handlem straganiarskim, bankowością i wojaczką.

Niektórzy doszli do wysokich stanowisk. Np. Alexander Chalmers ze szkockiej miejscowości Dyce był czterokrotnym burmistrzem Warszawy w XVII w., a jego rodak William Bruce wykładał prawo rzymskie w Akademii Jana Zamoyskiego w Zamościu i opisał tatarskie obyczaje. Szkocki wojak opisany jest z sympatią w "Panu Wołodyjowskim" Henryka Sienkiewicza.

Według znanego publicysty Neala Aschersona "sukces szkockiej kolonizacji w ówczesnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, w dużym stopniu stworzył podstawę dla przyszłego modelu i struktur szkockiej ekspansji w innych rejonach świata".

Wśród cech szkockich osadników w Polsce, Ascherson wskazuje m. in. na dużą skłonność do reinwestowania zysków w lokalną działalność handlową lub przeznaczanie ich na cele oświatowe, lub charytatywne.

Podobnie zjawisko według niego zachodzi obecnie w przypadku obecnego pokolenia Polaków w Szkocji: pieniądze zarobione dzięki ciężkiej pracy fizycznej inwestują lokalnie we własny, drobny biznes.

Waldemar Kowalski z uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach wskazuje, że wędrujący szkoccy straganiarze byli mile widziani przez szlachtę zainteresowaną przypisaniem chłopa do ziemi, ponieważ dostając na miejscu towar od Szkotów, chłop nie musiał iść do miasta, gdzie mogło mu się przewrócić w głowie.

Z końcem XVIII w., w okresie gdy Polska usiłowała się reformować, by zapobiec zaborom, Szkocję odwiedzali polscy notable, by zapoznać się z ideami Oświecenia. Importowano też szkockich inżynierów i menedżerów, by zmodernizować Polskę pod nosem carskich i pruskich zaborców. W XIX w. oba państwa łączył też siny wpływ idei Romantyzmu.

Duża fala polskiej migracji do Szkocji nastąpiła po upadku Francji w czerwcu 1940 r., gdy do Szkocji przybyło ok. 30 tys. żołnierzy, w tym 1 dywizji pancernej Stanisława Maczka, która odznaczyła się w walkach we Francji, Belgii, Holandii i w Niemczech. Przy armii prowadzono działalność oświatową i wydawniczą służącą zbliżeniu Polaków i Szkotów. Przy jednej z polskich jednostek funkcjonowała nawet orkiestra dudziarzy.

Po zakończeniu II wojny światowej w Szkocji osiadło ok. 8 tys. Polaków, głównie weteranów wojennych, z których wielu ożeniło się ze Szkotkami. Działało wiele organizacji społecznych na czele ze Stowarzyszeniem Polskich Kombatantów.

Allan Carswell konsultant muzealnictwa, zajmujący się historią brytyjskiej wojskowości pisze, że powodem serdecznych stosunków Polaków i Szkotów w początkowym okresie wojny było to, że "historyczna krzywda, która spotkała Polaków trafiała we wrodzone szkockie poczucie sprawiedliwości". Nieporozumienia zaczęły się jednak wtedy, gdy Stalin znalazł się w obozie aliantów i Szkoci nie rozumieli, czemu Polacy się z tego nie cieszą.

Po rozszerzeniu UE w 2004 r. i otwarciu brytyjskiego rynku pracy, Polacy oceniani na ok. 70 tys. są największą etniczną mniejszością w Szkocji. Ich przyjazdom sprzyjał autonomiczny rząd Szkocji, w odróżnieniu od rządu w Londynie, który tylko je tolerował.

Były konsul RP w Edynburgu Aleksander Dietkow powołał się na badania sugerujące, że 40 proc. Polaków w Szkocji to osoby poniżej 24 roku życia. Dalsze 40 proc. to osoby w wieku 24-32 lat. 80 proc. to osoby samotne. 35 proc. ukończyło studia wyższe. Polscy imigranci postrzegani są w Szkocji pozytywnie "jako ludzie ciężko pracujący o wysokiej etyce pracy" - napisał Dietkow.

Spora część nie pracuje jednak w zawodzie wyuczonym w Polsce, co oznacza, że nie wykorzystują swych umiejętności i potencjału. Dietkow sądzi, że ze strony władz potrzebna jest inicjatywa mająca na celu ułatwienie procedury uznawania polskich kwalifikacji zawodowych w Szkocji.

Stosunki polsko-szkockie w różnych czasach i na różnych historycznych etapach były "solidne i wymierne. Polska i Szkocja czerpały z siebie realną siłę zarówno w handlu jak i wojnie" - stwierdził Ascherson.

Dowiedz się więcej na temat: Szkocja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL