Reklama

Reklama

14 lipca 2016: Fakty dnia

Pierwsze przemówienie Theresy May w roli premiera Wielkiej Brytanii brzmiało bardziej jak przemówienie polityka lewicowego i antysystemowego niż nowej Margaret Thatcher. Jeżeli May rzeczywiście pójdzie w tym kierunku, może to oznaczać poważne i długotrwałe kłopoty Partii Pracy.

Tym razem nie było nic o cięciach, przedsiębiorcach, giełdzie, londyńskim City, uelastycznianiu rynku pracy. Zamiast tego mówiła Theresa May o walce z "palącymi niesprawiedliwościami".

Reklama

"Nasz rząd nie będzie kierował się interesem garstki uprzywilejowanych" - oznajmiła druga w historii Wielkiej Brytanii kobieta na stanowisku premiera.

Po kurtuazyjnym docenieniu rządów Davida Camerona Theresa May przeszła do wyliczania niesprawiedliwości, z którymi jako szefowa rządu zamierza walczyć.

Więcej na ten temat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne