Reklama

Reklama

15 lat po śmierci księżna Diana wciąż jest "królową serc"

Śmierć księżnej Diany wywołała w 1997 roku prawdziwą histerię. Miliony osób na świecie pogrążyły się w żałobie i przez wiele tygodni oddawały jej hołd. Dianę okrzyknięto "królową ludzkich serc" i taką rolę księżna wciąż odgrywa w życiu wielu Brytyjczyków.

Diana poślubiła następcę tronu księcia Karola w 1981 r. Brytyjczycy uwielbiali ją m.in. za jej styl i naturalność; wspominają, że była osobą pełną dobroci i ciepła; angażowała się w liczne akcje charytatywne. W przeciwieństwie do niektórych zimnych i powściągliwych członków rodziny królewskiej, Diana otwarcie okazywała uczucia, szczególnie wobec swoich dwóch ukochanych synów: Williama i Harry'ego.

Reklama

Młodzi książęta przyznają dzisiaj, że bardzo za nią tęsknią. Kiedy w zeszłym roku William ofiarował Kate Middleton drogocenny pierścionek zaręczynowy swojej matki, podkreślał, że poza przyszłą żoną jeszcze tylko jedna kobieta zajmuje tak ważne miejsce w jego życiu. - Pomyślałem, że to dobry pomysł. To mój sposób, żeby być bliżej matki - tłumaczył wtedy książę ze łzami w oczach.

Natychmiast po zaręczynach w internecie pojawiły się zdjęcia i komentarze porównujące Kate i Dianę. Brytyjczycy szybko pokochali przyszłą księżną, przez niektórych okrzykniętą nawet oficjalną następczynią zmarłej księżnej Walii.

William i Kate Middleton powiedzieli sobie sakramentalne "tak" w Opactwie Westminsterskim, gdzie odbywały się również uroczystości żałobne po śmierci Diany. Mszę poprowadził biskup Londynu Richard Chartres, który przemawiał także na pogrzebie księżnej.

- Myślę, że Kate pozwoli zapomnieć Brytyjczykom o Dianie - mówił przy okazji królewskiego ślubu historyk Norman Davies. Ale czy tak naprawdę poddani Jej Królewskiej Mości chcą wymazać Dianę z pamięci?

Co roku do luksusowego londyńskiego domu towarowego Harrods, którego właścicielem był ojciec Dodiego Al-Fayeda, przybywają tysiące osób z całego świata, aby pod jednym z dwóch pomników oddać tam hołd tragicznie zmarłej parze.

- Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że duch Diany wciąż żyje wśród nas. Wystarczy tylko spojrzeć na Williama i Harry'ego, są do niej tacy podobni - mówi mieszkanka Londynu Stephanie Cooper, która od 15 lat co roku składa kwiaty w Hyde Parku pod fontanną upamiętniającą księżną.

Autor biografii księżnej "Diana - prawdziwa historia" Andrew Morton zastanawia się, jak dziś 51-letnia Diana zareagowałaby na skandale wywoływane przez jej młodszego syna Harry'ego. - Po ukazaniu się nagich zdjęć Harry'ego Diana broniłaby go jak lwica; w to nie wątpię. Ale martwiłaby się, że syn zdecydowanie za dużo pije - dzieli się swoimi przemyśleniami Morton, cytowany przez bulwarówkę "The Sun".

15 lat po śmierci księżna nie pozwala, aby świat całkowicie o niej zapomniał. W londyńskich sklepach amatorzy znajdą mnóstwo pamiątek z roześmianą twarzą Diany, a w 2013 roku na ekrany kin trafi film opowiadający historię dwóch ostatnich lat życia księżnej.

Diana, wówczas już rozwiedziona z księciem Walii Karolem, i jej kochanek milioner Dodi Al-Fayed zginęli w wypadku samochodowym 31 sierpnia 1997 roku w paryskim tunelu nieopodal Sekwany. Samochód wiozący parę uciekał przed fotoreporterami. Księżna miała 36 lat.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy