Reklama

Reklama

Amerykanie mają nowe propozycje ws. "tarczy"; prezydent apeluje o finał negocjacji

Szef MSZ Radosław Sikorski powiedział dziennikarzom, że amerykański negocjator w sprawie tarczy antyrakietowej John Rood przywiózł z Waszyngtonu nowe propozycje. Równocześnie prezydent Lech Kaczyński zaapelowała do rządu o finalizację negocjacji ws. "tarczy".

- Udało nam się przekonać USA do polepszenia oferty - powiedział minister w wieczornej rozmowie w TVPInfo.

Reklama

- Jest zbliżenie stanowisk. Jutro będziemy mieli cały dzień negocjacji. Nie mogę przesądzić ich wyniku, ale można stwierdzić, że to co postuluje premier Donald Tusk, jest bliżej niż miesiąc temu - powiedział Sikorski po pierwszej, wstępnej rozmowie ze stroną amerykańską.

Szef MSZ dodał, że Polska "negocjuje w dobrej wierze i porozumienie jest możliwe". Dopytywany czy do porozumienia mogłoby dojść już w czwartek, Sikorski odpowiedział: "to zobaczymy".

Według informacji uzyskanych przez PAP w MSZ, rozmowy, które będą kontynuowane w czwartek rano, rozpocząć mają się w godz. 9-10.

Później w rozmowie z TVPInfo Sikorski powiedział, że nowe amerykańskie propozycje są "ciekawe" i obecnie są analizowane przez polskich ekspertów ds. bezpieczeństwa. - To stwarza dobrą podstawę do zasadniczej tury rozmów w dniu jutrzejszym - dodał.

Na pytanie, czy przedstawione zostały zupełnie nowe tematy w negocjacjach, czy też jest to zmiana stanowiska USA w stosunku do zgłoszonych wcześniej polskich propozycji, Sikorski odpowiedział, że "jest to zmiana stanowiska Stanów Zjednoczonych".

- To jest wyjście naprzeciw postulatów premiera Donalda Tuska zgłoszonych miesiąc temu. Czy wystarczająco daleko - to będzie kwestią rozmów jutro - dodał szef MSZ.

Zapytany, czy w rozmowach pojawia się liczba rakiet Patriot, odpowiedział, że "mówimy raczej o jednej baterii, czyli 96 pociskach rakietowych, co jest oczywiście początkiem budowy systemu obrony przeciwrakietowej dla Polski nowej generacji".

- To byłoby wzmocnienie nie tylko takie namacalne tymi rakietami, ale także obecnością amerykańskiego garnizonu w Polsce - dodał minister.

Na uwagę, że opozycja twierdzi, że obecność baterii rakiet Patriot nie zmieniłaby naszej sytuacji, Sikorski odparł, że "chyba tutaj pobrzmiewa pewna zazdrość o sukces, który polega na tym, że jednak udało nam się przekonać Stany Zjednoczone do polepszenia oferty dla Polski".

Zapytany, czy strona Polska też przedstawi jakieś ustępstwa w rozmowach z Amerykanami, szef MSZ stwierdził, że "negocjujemy w dobrej wierze i oczywiście są sprawy, w których idziemy Stanom Zjednoczonym na rękę".

- Chcemy na przykład, żeby ich żołnierze, gdy już tu będą, czy to w bazie "tarczowej", czy to w tym garnizonie "patriotycznym" - gdzie będą ewentualnie rakiety Patriot - dobrze się poczuli. Czyli chcemy, żeby ten garnizon odpowiadał dobrym standardom - powiedział Sikorski.

Minister przyznał, że do uzgodnienia "jest jeszcze sporo szczegółów technicznych". - Mówimy o kilku umowach, więc jest jeszcze sporo do wynegocjowania. Jutro będzie zasadniczy dzień - dodał.

Na pytanie, czy będziemy się domagać gwarancji na piśmie, że USA obejmą nas ochroną na wypadek jakiegoś kryzysu - np. w rodzaju obecnego konfliktu w Gruzji, Sikorski odpowiedział: "nie tylko to".

- Jest po pierwsze kwestia użycia samego systemu tarczy antyrakietowej, ale jest też kwestia odpowiedzi na np. zagrożenia niemilitarne, które mogą być dla nas poważnym problemem - powiedział Sikorski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy