Reklama

Reklama

Bangladesz: Bilans ofiar katastrofy wciąż rośnie

W Bangladeszu, gdzie wciąż trwa akcja ratownicza po zawaleniu się w środę wielopiętrowego budynku fabrycznego, ratownicy zlokalizowali w niedzielę pod gruzami dziewięć żywych osób. Bilans ofiar katastrofy wciąż rośnie i wynosi obecnie co najmniej 362 osoby.

Władze obawiają się, że liczba zabitych jeszcze wzrośnie. Już teraz katastrofa ta jest najtragiczniejszym wypadkiem, jaki kiedykolwiek wydarzył się w przemyśle odzieżowym Bangladeszu.

Reklama

Do zlokalizowanych pod gruzami żywych ludzi ratownicy zamierzają dotrzeć w najbliższych godzinach, pracując ręcznie i z użyciem lekkiego sprzętu. Wcześniej w niedzielę spod gruzów wydobyto żywą kobietę - robotnicę jednego z kilku mieszczących się w budynku zakładów odzieżowych.

Jak wcześniej podawano, większość ofiar zawalenia się budynku to kobiety, które były zatrudnione w szwalniach mieszczących się w ośmiokondygnacyjnym kompleksie przemysłowo-handlowym Rana Plaza na przedmieściach Dhaki. Nie jest jasne, ilu ludzi znajdowało się wewnątrz budynku w chwili katastrofy. Zakłady zatrudniały łącznie ponad 3100 osób, uratowano około 2500.

Robotnicy zakładów opowiadali, że obawiali się w środę rano wejść do budynku, ponieważ pojawiły się tam ogromne pęknięcia ścian. Dyrekcja zignorowała te ostrzeżenia i pracownicy weszli do środka.

Bangladesz, w którym działa około 4,5 tys. zakładów odzieżowych, jest największym po Chinach eksporterem ubrań. W listopadzie 112 osób zginęło na przedmieściach Dhaki w wyniku pożaru w jednej z fabryk tekstyliów. Wówczas pojawiły się apele o poprawę warunków bezpieczeństwa pracy. Jednak, jak zauważa Associated Press, od listopada niewiele się pod tym względem zmieniło w kraju, który niskimi kosztami pracy przyciąga wielu światowych producentów ubrań.

Dowiedz się więcej na temat: Bangladesz | zabójstwo | katastrofa budowlana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje