Brak determinacji premiera przyczyną dymisji

Niedostateczną determinację premiera do przeprowadzenia reformy finansów publicznych i brak publicznej debaty na ten temat wymienił w niedzielę były wiceminister finansów prof. Stanisław Gomułka jako przyczyny swego odejścia z resortu.

Gomułka zrezygnował w połowie kwietnia z funkcji wiceministra finansów. Mówił, że zrobił to z powodów merytorycznych. W opublikowanym kilka dni po dymisji wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Gomułka powiedział m.in., że minister finansów Jacek Rostowski "ma ograniczoną władzę polityczną".

Reklama

Zdaniem Gomułki główną osobą odpowiedzialną za reformę finansów publicznych w Polsce musi być szef rządu.

- On musi być tym głównym reformatorem. Może mieć pomocnika, tym pomocnikiem może być czy minister finansów, czy tak jak w moim przypadku miało być - specjalny pełnomocnik ds. reformy finansów publicznych. Ja tym pełnomocnikiem miałem zostać (...), ale ten projekt się rozpłynął, a determinacja ze strony premiera, żeby właśnie iść w tym kierunku, w moim przekonaniu była niedostateczna - powiedział Gomułka w TVP INFO.

- Było zainteresowanie reformami, ale nie było determinacji. Więc tu powstał problem i powstał znak zapytania, co ja mogę zrobić - dodał b.wiceminister.

W ostatnim tygodniu premier Donald Tusk w wywiadzie dla "Polityki", odnosząc się dymisji Gomułki, powiedział, że "sugestia, że rezygnacja prof. Gomułki wynikała z faktu, iż on działał szybciej, a rząd wolniej, jest nieprawdą".

- Jeśli byłem kiedykolwiek sceptyczny co do niektórych planów Ministerstwa Finansów, to tylko wtedy, gdy uważałem, że coś się dzieje za wolno, a nie za szybko. Tak było dla przykładu z budżetem zadaniowym, o którym dyskutowaliśmy na posiedzeniu Rady Ministrów przed dymisją profesora - uzasadnił szef rządu.

Prof. Gomułka powiedział też, iż dostał od ministra Rostowskiego zakaz wypowiadania się mediach. - Bezpośredni zakaz otrzymałem od ministra finansów w postaci listu, w którym się wyraźnie mówiło, że jeżeli będę się pojawiał w środkach masowego przekazu, to to będzie powód do automatycznej dymisji - powiedział Gomułka.

- Mnie się wydawało, że nie można mówić o reformie finansów publicznych bez argumentowania publicznie na rzecz tej reformy, bez mobilizowania opinii publicznej, bez aktywnych kontaktów w środkach masowego przekazu - podkreślił profesor.

- Ponadto były takie sugestie, że tak naprawdę nie jest to czas na jakieś poważne reformy w Polsce, ponieważ chociaż mamy większość w parlamencie, to nie mamy dostatecznej większości, żeby odrzucić weto prezydenta, które prawdopodobnie się pojawi w przypadku trochę bardziej kontrowersyjnych propozycji ze strony rządu i koalicji. Więc jeżeli tak, to w takim razie zaczekajmy na inny czas, aż koalicja ta czy jakaś inna, bardziej proreformatorska, będzie miała odpowiednią większość w parlamencie, czy będzie miała własnego prezydenta i wtedy będziemy poważnie mówić o reformach - wyjaśnił Gomułka.

B.wiceminister dodał, że rozumie argumenty polityczne i je akceptuje. - Nie do mnie należy ocena, co jest możliwe politycznie a co nie, ale w takim razie to chyba ja muszę zrezygnować, muszę powiedzieć wyraźnie opinii publicznej: "nie mam szans na realizację tego programu" - zaakcentował Gomułka.

Dowiedz się więcej na temat: wiceminister | reformy | Gomułka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje