Reklama

Reklama

do informacji, że rząd będzie rozmawiał z importerami aut

Nieporozumieniem jest nazywanie tych ludzi "importerami samochodow". Jezeli oni sa importerami aut, to kloszardzi zbierajacy odpady ze smietnikow i smietnisk sa 'prywatnymi przetworcami materialow wtornych'. Kolesie przywoza samochody, ktorych w Niemczech nikt nie chce, po mniej lub bardziej powaznych wypadkach. Naciagaja zwichrowana geometrie, z 3 wrakow skladaja jeden jezdzacy (jakis czas) samochod, sprzedaja kolesiom z grubymi karkami "kultowe" golfy, czy inne stare bmw, i potem mam sie bezpiecznie czuc na drodze. To smieszne, ze rzad musi sie ukladac z ludzmi, ktorzy skupujac wraki i tak uzyskuja kilkakrotne przebicie na czesciach i calych samochodach zbudowanych ze smieci. A na ulicach pojawiaja sie cale stada samochodow schodzacych przy kazdym hamowaniu, nieubezpieczonych, za to ze zwisajacymi z przednich dzwi lokciami dumnych posiadaczy odpicowanego zlomu. Powodzenia ! A wsrod Polakow ciagle krazy stereotyp mowiacy, ze lepiej kupic 10-letnie BMW, niz nowego fiata Punto (na przyklad oczywiscie) - no bo

BMW, to BMW, a na takie Punto, czy Focusa, czy cokolwiek innego ich nie stac, a musza miec "wypas" w furze. Co z tego, ze rdzewieje... Dzieki temu mamy na jezdniach wraki, a Fiat i Daewoo maja mniejsze zyski, nie mowiac o innych producentach.

Reklama

Ne0

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne