"Dziennik Polski": Kto ma prawo do dzieł Kantora

Brak umowy licencyjnej ze spadkobierczyniami wybitnego artysty może uniemożliwić wystawianie jego dzieł. Jednak dyrekcja Cricoteki studzi emocje - informuje "Dziennik Polski".

Jeszcze nie umilkły echa otwarcia muzeum wybitnego artysty, a tymczasem spadkobierczynie praw do twórczości Tadeusza Kantora żądają kilkuset tysięcy złotych za zgodę na wystawianie jego dzieł.

Reklama

Dzień przed uroczystością otwarcia nowej siedziby Cricoteki Krakowska, jedna z dwóch osób posiadających prawa do spuścizny po Kantorze (drugą jest żona artysty Maria Stangret-Kantor), wysłała list do dyrektorki Cricoteki, Natalii Zarzeckiej.

Krakowska uznała w nim, że nie skonsultowano z nią programu wystaw w muzeum. Co więcej, za pośrednictwem e-maila poinformowała też o zawieszeniu swego uczestnictwa w pracach Rady Programowej muzeum. Pikanterii dodaje fakt, że wciąż nie podpisała porozumienia w sprawie licencji na wystawianie obiektów.

- Nie mówiłabym o braku umowy jako o problemie. Po prostu jeszcze jej nie podpisaliśmy, ale negocjacje trwają - uspokaja Natalia Zarzecka, dyrektorka Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje