Reklama

Reklama

Francja: Nowe wyzwanie dla Macrona - wybory do Senatu

Już w najbliższą niedzielę 1/3 składu francuskiego Senatu zostanie zmieniona. Aby móc kontynuować reformy konstytucyjne, prezydent Emmanuel Macron potrzebuje poparcia 555 parlamentarzystów, czyli 3/5 Zgromadzenia Narodowego i Senatu. Według komentatorów to spore wyzwanie dla Macrona.

Z tego powodu prezydent stara się pozyskać centrowych i radykalnych kandydatów na senatorów z partii Republikanie (LR), a także z ugrupowania socjalistów. Zadanie to wydaje się być bardzo trudne ze względu na malejącą popularność szefa państwa, co jest wynikiem cięć budżetowych i sporu o reformę kodeksu pracy.

Reklama

"Zbliżające się wybory będą pierwszym poważnym testem dla Emmanuela Macrona i jego partii Republiko Naprzód! (REM)" - pisze tygodnik "L'Express".

We Francji władza ustawodawcza należy do dwuizbowego parlamentu, Senatu i Zgromadzenia Narodowego. Senat, o 6-letniej kadencji, liczący obecnie 348 członków, wybierany jest w głosowaniu pośrednim. Jedna trzecia jego składu jest odnawiana co trzy lata. Wyboru dokonuje kolegium elektorów składające się z posłów, senatorów, radnych regionalnych, radnych okręgów i delegatów rad gmin. Siedzibą Senatu jest Pałac Luksemburski, położony w szóstej dzielnicy Paryża.

Jednomandatowe okręgi wyborcze

Zgromadzenie Narodowe, o 5-letniej kadencji, wybierane jest w wyborach powszechnych, w dwóch turach, według systemu większościowego, w okręgach jednomandatowych. W jego skład wchodzi 577 deputowanych. Głosowanie do Zgromadzenia Narodowego jest obowiązkowe; jeśli absencja nie jest uzasadniona grozi kara grzywny w wysokości 100 euro.

Jak podano na stronie internetowej Senatu, w tegorocznych wyborach do obsadzenia jest 170 mandatów, o które ubiega się 1996 kandydatów. Głosowanie odbędzie się w 38 departamentach: m.in. w Paryżu i na jego przedmieściach, w czterech departamentach zamorskich (Gwadelupa, Martynika, Reunion, Majotta) i w dwóch wspólnotach zamorskich (Saint Pierre i Miquelon, Nowa Kaledonia).

Liczba miejsc do obsadzenia w Senacie zależy od liczby mieszkańców danego okręgu wyborczego. Ponadto od 2013 roku obowiązuje zasada, że każdy kandydat musi zaprezentować swego zastępcę o odmiennej płci.

W nadchodzących wyborach nie zostanie zachowany absolutny parytet płci: wśród kandydatów jest 1087 mężczyzn i 909 kobiet. Większość ugrupowań politycznych startujących w tegorocznych wyborach jest reprezentowanych przez większą liczbę mężczyzn niż kobiet. Wyjątek stanowią tylko ekolodzy - 64 kobiety i 60 mężczyzn oraz Ruch Demokratyczny MoDem - 18 kobiet i 16 mężczyzn.

Większość kandydatów jest prawicowa

Według informacji podanych na stronie internetowej Senatu, prawicowi kandydaci stanowią większość. Podczas gdy przedstawicieli Republikanów i prawicy jest 582, socjalistów (PS) i pozostałych lewicowców jest tylko 410. 210 osób to reprezentanci prezydenckiej partii REM i jej sympatycy.

"Typowy profil kandydata w tegorocznych wyborach do Senatu to osoba o poglądach prawicowych, będąca na emeryturze" - czytamy na łamach centroprawicowego dziennika "Le Figaro".

Elektorzy w nadchodzących wyborach nie należą do sympatyków Macrona - pisze "Le Figaro". Według tej gazety surowo oceniają oni pierwsze kroki prezydenta Francji, zarówno w polityce gospodarczej, jak i społecznej. Nie akceptują niektórych postulowanych przez Macrona zmian w kodeksie pracy. Nie podoba im się także planowane przez prezydenta obniżenie podatków dla wielkich korporacji z 33 do 25 procent. Nie zgadzają się też z ograniczaniem o ok. 60 mld euro rocznie wydatków państwa na cele socjalne.

Zamiarem prezydenta Macrona "zdaje się być wykorzystanie ewentualnego podziału panującego pomiędzy kandydatami do miejsc w Senacie, aby po wyborach próbować uformować sojusze służące jego politycznym celom" - pisze "L'Express".

Z Paryża Joanna Gołębiowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje