Henryk Mikołaj Górecki

Henryk Mikołaj Górecki był jednym z najwybitniejszych kompozytorów współczesnych, tworzącym muzykę zakorzenioną w polskiej kulturze, która dzięki głębi i uniwersalnemu przesłaniu trafiała do odbiorców na całym świecie.

Artysta i pedagog zmarł w piątek w Katowicach po ciężkiej chorobie w wieku 76 lat.

Reklama

Henryk Mikołaj Górecki urodził się 6 grudnia 1933 roku w Czernicy koło Rybnika. Miał dwa lata, kiedy umarła jego matka - pianistka.

W 1952 roku, w wieku 19 lat, a więc bardzo późno, rozpoczął naukę muzyki w Szkole Muzycznej w Rybniku, by trzy lata później przenieść się do Katowic i rozpocząć studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej (PWSM) w klasie kompozycji Bolesława Szabelskiego.

W 1958 r. zadebiutował na Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Współczesnej "Warszawska Jesień", zwracając uwagę publiczności i międzynarodowej krytyki, uznającej go za jednego z najbardziej radykalnych, bezkompromisowych i awangardowych kompozytorów.

W 1959 r. otrzymał I nagrodę na II Biennale Młodych w Paryżu za I Symfonię "1959". Rok później ukończył studia kompozytorskie z najwyższym wyróżnieniem w PWSM w Katowicach i wyjechał na studia podyplomowe do Paryża.

Następne lata przyniosły kolejne ważne utwory w dorobku kompozytora, ugruntowujące jego międzynarodową pozycję jako jednego z najbardziej oryginalnych twórców lat sześćdziesiątych, kładącego podwaliny pod funkcjonujące w świecie muzycznym pojęcie "polskiej szkoły kompozytorskiej".

W 1965 r. związał się z PWSM w Katowicach (obecnie Akademia Muzyczna im. K. Szymanowskiego). Od 1968 był jej wykładowcą, od 1972 na stanowisku docenta; uczył czytania partytur, instrumentacji i kompozycji. W 1975 r. został rektorem tej uczelni i funkcję tę pełnił przez cztery lata. W 1977 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego.

Światową sławę przyniosła mu III Symfonia "Pieśni żałosnych", dla której inspiracją stała się ludowa piosenka powstańców śląskich. Skomponowana w 1975 roku symfonia, po osiemnastu latach od powstania, dzięki nagraniu zespołu London Sinfonietta pod dyrekcją Davida Zinmana z towarzyszeniem amerykańskiej śpiewaczki Dawn Upshaw, rozeszła się w ponadmilionowym nakładzie na całym świecie, wchodząc do kanonu arcydzieł muzyki symfonicznej XX wieku. Po tym sukcesie muzyka Góreckiego stała się obecna w największych salach koncertowych i w rozgłośniach radiowych świata.

W latach osiemdziesiątych Górecki zaczął tworzyć utwory sakralne o głęboko lirycznym charakterze, zwrócił się też ku korzeniom muzyki polskiej, a szczególnie jej nurtowi ludowemu. Rozpoczął współpracę z wybitnym amerykańskim Kronos Quartet, komponując utwory, które zespół wykonywał później jako pierwszy. Podczas jednej z wizyt w Polsce muzycy Kronos Quartet mówili, że dla Góreckiego każda nuta jest wszechświatem.

"Jeszcze podczas studiów, w czasie jednej z rozmów zapytałem profesora, dlaczego każdy z jego powstających wówczas utworów wnosi nową, tak różną od poprzedniej, estetyczną i brzmieniową jakość, której jednak profesor następnie nie rozwija i nie wykorzystuje w utworach kolejnych. Odpowiedział wtedy: pewnie mógłbym się powtarzać i napisać jeszcze pięć Zderzeń i pięć Refrenów, jak czynią to inni, jednak muszę iść dalej" - wspominał jego przyjaciel, rektor Akademii Muzycznej w Katowicach, prof. Eugeniusz Knapik.

"Twórczość Góreckiego jest niczym ogromny głaz, który leży na naszej drodze i zmusza nas do wysiłku duchowego i emocjonalnego" - ocenił.

Górecki był znany z niechęci do publicznych wystąpień. W listopadzie 2008 roku, podczas uroczystości przyznania mu honorowego obywatelstwa Katowic, gdzie od lat mieszkał, powiedział jedynie: "Dziękuję bardzo, dziękuję bardzo. Proszę państwa, ja zawsze dużo gadam, potem już nawet myślą i mówią, że za dużo, więc żeby państwa nie zanudzać, skorzystam z okazji i posłużę się maksymą, że mowa jest srebrem, a milczenie jest złotem".

Henryk Mikołaj Górecki był laureatem wielu nagród i wyróżnień, a także doktorem honoris causa Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetów w Waszyngtonie, Michigan, Victorii i Montrealu oraz Akademii Muzycznych w Katowicach i Krakowie.

Artysta kochał góry, miał dom na Podhalu, gdzie chętnie przebywał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje