Reklama

Reklama

Irak powiązany z Al-Kaidą

To jasne że Irak ma związki z terroryzmem i Al-Kaidą. Jej bojówkarze odwiedzali Bagdad - twierdzi Condoleeza Rice, doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa. 

Zaznaczyła jednocześnie, że nie jest to równoznaczne z tym, iż iracki reżim pomógł zaplanować zamachy lub szkolił terrorystów. Wypowiedź wysoko postawionej urzędniczki administracji George'a W. Busha to kolejny głos, wiążący Irak z Al-Kaidą. Wcześniej informacje takie przekazywali na przykład sekretarz obrony Donald Rumsfeld i inni wpływowi politycy.

Reklama

Dowody na powiązania Iraku z terroryzmem ma ponoć także rząd Wielkiej Brytanii. Zostaną one opublikowane za kilkanaście dni, przed debatą brytyjskiego parlamentu nad sytuacją w Iraku.

Amerykanie domagają się od reżimu Saddama Husajna wpuszczenia inspektorów rozbrojeniowych i wyrzeczenia się broni masowej zagłady. W przeciwnym razie grożą akcją wojskową. Gdyby jednak Irak zgodził się wpuścić ekspertów ONZ, to mogliby oni rozpocząć inspekcje w ciągu dwóch tygodni od udzielenia takiej zgody - oświadczył szef specjalistów Hans Blix. Po 3-4 tygodniach od momentu rozpoczęcia inspekcji udałoby się sprawdzić, czy Irak rzeczywiście ma zakazaną broń. To bardzo duży kraj, do odwiedzenia jest około siedmiuset magazynów, fabryk i składów - podsumował Blix.

Wzrasta presja na Irak

Weekend przyniósł wzrost solidarnego nacisku na Irak, aby zastosował się do rezolucji Rady Bezpieczeństwa w sprawie rozbrojenia, ale jednocześnie przypomniał o rezolucjach obowiązujących Izrael.

Wobec odmowy Bagdadu w sprawie wznowienia misji inspektorów rozbrojeniowych ONZ, szef dyplomacji saudyjskiej, książę Saud al-Fajsal perswadował w niedzielę Saddamowi Husajnowi: "Skoro Irak mówi, że nie posiada broni masowej zagłady, ani nie zamierza jej produkować, to dlaczego nie miałby pozwolić na powrót inspektorów i rozwiązać w ten sposób całą sprawę?".

Al-Fajsal w wywiadzie dla arabskiego dziennika "Al-Hayat" radził Bagdadowi wybór takiego "rozsądnego" rozwiązania, dzięki któremu "zaoszczędziło by się cierpień narodowi irackiemu".

Libański minister spraw zagranicznych Mahmud Hammud, który wypowiadał się w niedzielę w imieniu swych kolegów z Ligi Arabskiej po ich sobotnim spotkaniu z sekretarzem generalnym ONZ, Kofim Annanem, potwierdził, że wpuszczenie inspektorów rozbrojeniowych ONZ do Iraku doprowadzi do zdjęcia sankcji z Iraku.

Przygotowywana rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Iraku "powinna jasno powiedzieć o tym, jakie będą konsekwencje" ewentualnej odmowy podporządkowania się postulatom ONZ ze strony Husajna - oświadczył dobitnie szef brytyjskiej dyplomacji Jack Straw. W wywiadzie dla sieci telewizyjnej Sky zajął wyraźne stanowisko: ONZ musi ostrzec Saddama Husajna, że jeśli nie pozbędzie się niszczycielskiej broni, którą posiada, "jego reżim będzie musiał zniknąć". - Wybór należy do niego i nie pozostaje mu wiele czasu, aby podjąć decyzję - dodał ostrzegawczo.

Poglądy tych, którzy nie podzielają stanowiska przedstawionego przez szefa dyplomacji brytyjskiej, wyraził w sobotę jego niemiecki kolega, Joschka Fischer, otwarcie krytyczny wobec interwencji wojskowej w Iraku. Skrytykował on koncepcję skonstruowania mechanizmu zbrojnej interwencji, który zadziała automatycznie, jeśli nie osiągnie się w krótkim czasie porozumienia z Bagdadem w sprawie inspektorów rozbrojeniowych. Fischer bezpośrednio powiązał kwestię iracką i bliskowschodnią, stawiając Zgromadzeniu Ogólnemu pytanie: "Czy pokojowe rozwiązanie na Bliskim Wschodzie nie przyczyniłoby się znacznie bardziej do regionalnej stabilizacji, do skutecznej walki z terroryzmem i efektywnej kontroli rozbrojenia w dziedzinie broni masowej zagłady?".

Fischer wyraził "głęboki sceptycyzm" Niemiec wobec interwencji zbrojnej w Iraku i poddał pod zastanowienie kwestię, czy pokój na Bliskim Wschodzie nie doprowadziłby do jeszcze większej izolacji Saddama Husejna, a zatem, czy nie stałby się najskuteczniejszym środkiem presji politycznej na Bagdad?

Prezydent USA George W. Bush, świadomy niewykonywania przez rząd Ariela Szarona rezolucji ONZ, które zobowiązują Izrael do wycofania się z terytorium palestyńskiego, nawiązał krótko do sprawy ponawiając w swym przemówieniu w ONZ poparcie dla idei państwa palestyńskiego. - Na Bliskim Wschodzie - oświadczył amerykański prezydent - nie może być pokoju dla żadnej ze stron bez wolności dla stron. Stany Zjednoczone pozostają zaangażowane w sprawę niepodległej i demokratycznej Palestyny, która będzie żyła wraz z Izraelem w pokoju i bezpieczeństwie.

Również szef dyplomacji francuskiej, Dominique Villepin, położył w swym przemówieniu nacisk na rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Villepin nalegał, aby "Autonomia Palestyńska użyła wszystkich środków, jakie ma do dyspozycji w celu zapobieżenia akcjom terrorystycznym" i mówił o konieczności stworzenia niepodległego państwa palestyńskiego w granicach z 1967 r. oraz wezwał Izrael do "respektowania prawa międzynarodowego".

Dowiedz się więcej na temat: USA | Bagdad | Izrael | ONZ | Irak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje