Koniec Saddama

W dniu wejścia do Bagdadu amerykańska armia wydała najsłynniejszą talię kart - kart z podobiznami 55 najbardziej poszukiwanych przywódców obalonego irackiego reżimu. Saddam Husajn został w niej asem pik, celem najwyższej wartości. Rozpoczęło się wielkie polowanie, uwieńczone "Operacją Czerwony Świt".

13 grudnia ubiegłego roku Saddam został pojmany na terenie opuszczonej farmy w pobliżu Tikritu, gdzie się ukrywał. Nie stawiał oporu. - Panie i panowie, mamy go - mówił na specjalnej konferencji prasowej Paul Bremer, szef tymczasowych władz irackich.

Reklama

Amerykańscy żołnierze tak opowiadali o szczegółach akcji: - Mężczyzna powiedział po angielsku: "Jestem Saddam Husajn, prezydent Iraku, jestem gotowy negocjować". Odpowiedź brzmiała: "Prezydent Bush przesyła pozdrowienia".

Zdjęcia Saddama obiegły cały świat. Był to Saddam zaniedbany, wyraźnie zmęczony, rozczochrany z zapuszczoną, siwawą brodą. W internecie niemal od razu pojawiło się zdjęcie byłego irackiego ministra informacji Mohammeda Saida Al Sahafa, znanego z wypowiedzi mocno odbiegających od prawdy, który mówi: - To nie Saddam. Złapaliście Świętego Mikołaja! Żądam jego natychmiastowego uwolnienia.

Od tego czasu były iracki przywódca przebywa w amerykańskiej niewoli. Gdzie jest przetrzymywany? Tego nie wiadomo. Wiadomo jedynie - dzięki Międzynarodowemu Czerwonemu Krzyżowi, który odwiedził go niecały miesiąc temu - że na terytorium Iraku. Po tej wizycie jedna z arabskich gazet napisała, że na ścianach celi, w której trzymany jest były iracki przywódca wiszą zdjęcia jego dwóch zabitych w lipcu ubiegłego roku synów Udaja i Kusaja, a także portret... George'a W. Busha niewiadomego pochodzenia. Saddam niemal cały czas jest przesłuchiwany przez CIA, jednak dotychczas nie przekazał Amerykanom żadnych istotnych informacji; więcej dowiedzieli się ze znalezionych przy nim dokumentów.

W niewoli Saddam będzie oczekiwał na proces, który zgodnie z zapowiedziami ma się toczyć przed specjalnym irackim trybunałem do spraw zbrodni wojennych. Wciąż jednak nie ustalono, do jakiego stopnia będzie w niego zaangażowana międzynarodowa społeczność, nie ma też porozumienia w sprawie kary, jaką mógłby wymierzyć taki trybunał, czy będzie mogła to być kara śmierci. Takiej kary zamierza się domagać między innymi Kuwejt, zaatakowany przez Irak w 1990 roku.

Kilka dni temu zapowiedział to kuwejcki prokurator generalny. Reuel Marc Gerecht, ekspert American Enterprise Institute nie ma wątpliwości: Jakkolwiek będzie wyglądał proces Saddama Husajna, może on być przełomowym wydarzeniem nie tylko dla samego Iraku, ale dla całego regionu. Stanie się pewnego rodzaju formułą, na bazie której współczesna historia państw arabskich zyska zupełnie inne, nowe światło. Nie będzie to miły i przyjemny proces. Jestem jednak przekonany, że stopniowo doprowadzi do zmiany poglądów. Początkowo będzie to zauważalne w arabskich mediach, zwłaszcza tych za granicą - w Londynie czy Paryżu - mówi.

Tydzień temu Stany Zjednoczone wysłały do Iraku grupę ponad 50 ekspertów, którzy mają pomóc Irakijczykom w przygotowaniu procesów przed Trybunałem. Pierwsze mogłyby się rozpocząć już na jesieni. Zdaniem obserwatorów mało prawdopodobne, by jednak Saddam Husajn był sądzony już w tym roku. Na pierwszy ogień irackiego trybunału, który jak wszyscy zgodnie podkreślają, praktycznie nie będzie miał żadnego doświadczenia w tego typu sprawach, pójdą wysocy rangą przedstawiciele saddamowej partii Baas. Nawet Salem Chalabi, który pracował przy powołaniu Irackiego Trybunału uważa, że proces Saddama prawdopodobnie rozpocznie się nie wcześniej niż za dwa lata.

Husajn zawsze chciał odcisnąć swe piętno na historii i to akurat mu się udało. Przejdzie do niej jako przywódca, który zniszczył Irak. Mimo że od rozpoczęcia wojny i obalenia reżimu minął już prawie rok, Irak wciąż pełen jest podobizn i portretów Saddama. Wiele z nich podziurawionych kulami, ale jednak wciąż widocznych w wielu miastach. Zaledwie dwa miesiące temu z obiegu wycofano znaczki pocztowe z podobizną Husajna, jedyne jakie były za czasów jego rządu oraz dawne irackie dinary, zwane także Saddamami, ze względu na jego podobiznę na każdym z nich.

Irak powoli otrząsa się po rządach Saddama; widać to między innymi w żartach, jakie opowiadają sobie Irakijczycy. Wystarczy porównać te sprzed i te po wojnie. Przedwojenny żart opowiadał, jak Saddam przyjechał z wizytacją na kurzą fermę. Niezadowolony z niewielkiej ilości jajek zapowiedział kurom, że jak wróci następnego dnia, każda ma złożyć pięć jaj. Nazajutrz jedna kura składa pięć jaj, druga tak samo - Saddam jest zadowolony. Dochodzi do kolejnej, a ta składa tylko dwa. Saddam stwierdza: "Na ścięcie". Na to kura:" Ale panie prezydencie, to dla mnie naprawdę trudne, jestem kogutem". Powojenny żart opowiada, jak Izzat Ibrahim, prawa ręka Saddama przychodzi do kryjówki irackiego przywódcy i pokazuje dwa palce w kształcie litery V. "Świetnie - mówi Saddam - Wyrywamy". "Nie - mówi Ibrahim - To znaczy, że zostało nas już tylko dwóch".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy