Reklama

Reklama

Nicea po zamachu. "Wyszłam na miasto po raz pierwszy"

Od tragicznego zamachu we Francji minęło już ponad pięć dni, Nicea powoli wraca do życia. Promenada Anglików, na której doszło do zamachu - jest już w pełni otwarta, a plaże i restauracje zapełniają się. Zamach, jakiego dokonano w czwartkowy wieczór odcisnął jednak swoje piętno.

Mieszkańcy Nicei wciąż są poruszeni ostatnią tragedią, ale przyznają: nie mamy wyjścia, musimy żyć dalej.

Reklama

- Wyszłam na miasto pierwszy raz od ataku. Zmusiły mnie do tego dzieci, bo one nie mogą cały czas siedzieć w domu. Ale wciąż nam ciężko - powiedziała Amina, matka dwójki dzieci.

Alice Rousselot z lokalnej gazety "Nice-Matin" twierdzi, że Nicea wraca do życia nieco szybciej niż Paryż po zamachach w styczniu czy listopadzie.

- Nicea jest miastem typowo turystycznym, miejscem wypoczynku i wakacji i pewnie dlatego, to wszystko wygląda trochę inaczej  - powiedziała Rousselot.

Właściciele kawiarni, restauracji i sklepów narzekają jednak, że mają dużo mniej klientów niż wcześniej. "Hotele opustoszały, rezerwacje są anulowane, do mnie też przychodzi mniej klientów. Ten sezon jest dla nas stracony" - powiedział Gilbert, właściciel sklepu w centrum Nicei.

W ataku 14 lipca w Nicei zginęły 84 osoby - 38 to obcokrajowcy w tym 2 Polki.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje