Pięć miesięcy koalicji PiS-Samoobrona-LPR

Koalicja rządowa PiS, Samoobrony i LPR, której rozpad przypieczętowało odwołanie szefa Samoobrony Andrzeja Leppera z rządu, funkcjonowała niecałe 5 miesięcy. W tym czasie wielokrotnie atmosfera była gorąca. Koniec koalicji przypadł prawie równo w pierwszą rocznicę wyborów parlamentarnych.

Droga od wyborów, które odbyły się 25 września 2005 r., do powstania pod koniec kwietnia tego roku koalicji rządowej była długa i obfitowała w kryzysy w parlamencie. Po wyborach PiS prowadziło rozmowy koalicyjne z PO; po ich fiasku Polską rządził mniejszościowy gabinet Kazimierza Marcinkiewicza (PiS), potem powstał tzw. pakt stabilizacyjny między PiS, Samoobroną i LPR.

Reklama

Ustępujący prezydent Aleksander Kwaśniewski powołał mniejszościowy rząd Marcinkiewicza 31 października. Przez dwa miesiące panował względny spokój. Natomiast w styczniu w Sejmie nastąpił kryzys wokół projektu budżetu na 2006 r., z perspektywą przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Pojawiły się wątpliwości, kiedy mija przewidziany w Konstytucji 4- miesięczny okres na uchwalenie budżetu przez parlament - w ostatnich dniach stycznia, czy 19 lutego. W razie nieuchwalenia budżetu w terminie, prezydent mógłby skrócić kadencję parlamentu.

Wówczas prezes PiS Jarosław Kaczyński zwrócił się do szefów wszystkich - poza SLD - partii parlamentarnych z propozycją planu stabilizacyjnego na sześć miesięcy. Przez ten czas miała powstać stabilna koalicja rządowa. Opozycja miałaby zgodzić się na uchwalenie 11 priorytetowych dla rządu ustaw i powstrzymać się od "ataków" na rząd.

1 lutego, zgodnie z przyjętą przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego interpretacją prawną, zaczął biec 14-dniowy termin, w którym prezydent mógł podjąć decyzję o skróceniu kadencji Sejmu i rozpisaniu przedterminowych wyborów, w związku z tym, że parlament nie zakończył prac nad budżetem (ustawa budżetowa była już wtedy uchwalona przez Sejm, ale nie przeszła jeszcze przez Senat).

Dzień później PiS, Samoobrona i LPR zawarły umowę stabilizacyjną na rok. Porozumienie miało zapobiec przyspieszonym wyborom parlamentarnym. Przewidywało m.in. że jego sygnatariusze będą wspólnie popierać w Sejmie projekty 153 ustaw.

Wieczorem 13 lutego prezydent Lech Kaczyński poinformował w orędziu telewizyjnym, że pakt stabilizacyjny zawarty przez PiS, LPR i Samoobronę gwarantuje parlamentarną większość dla rządu i dlatego nie ma potrzeby skrócenia kadencji parlamentu. Wystąpienie to poprzedził gorący dzień w Sejmie, ponieważ w ciągu dnia pojawiła się informacja, że decyzja o skróceniu kadencji izby jest możliwa.

Pakt nie zagwarantował jednak spokoju w Sejmie. 23 marca klub PiS złożył w Sejmie wniosek o samorozwiązanie izby. PiS dążył do tego, by wybory mogły odbyć się przed majową pielgrzymką papieża Benedykta XVI do Polski.

W uzasadnieniu wniosku napisano m.in., że w sytuacji, kiedy pakt stabilizacyjny nie zapewnia już trwałego poparcia dla inicjatyw rządowych i innych projektów ustaw przewidzianych w pakcie, samorozwiązanie Sejmu jest "wyjściem właściwym, zgodnym z oczywistym interesem kraju".

Jak mówił szef klubu PiS Przemysław Gosiewski, pakt stabilizacyjny z LPR i Samoobroną okazał się rozwiązaniem "krótkotrwałym", a PiS stało się w Sejmie obiektem "krzyżowych ataków" ze strony LPR i partii opozycyjnych.

6 kwietnia Sejm nie poparł wniosku PiS o skrócenie kadencji Sejmu. Kilka dni później rozpoczęły się rozmowy koalicyjne PiS z Samoobroną, LPR i PSL.

Jako pierwsza umowę koalicyjną wynegocjowała partia Andrzeja Leppera, po niej LPR. Głównym problemem w rozmowach z Ligą było forsowanie przez nią kandydatury Romana Giertycha na stanowisko ministerialne. PiS wykluczał początkowo jakąkolwiek z nim współpracę.

W atmosferze konfliktu z Ligi wystąpiła grupa tzw. "rozłamowców" - zwolenników przystąpienia do koalicji (na czele z Bogusławem Kowalskim). Potem część z nich wróciła do LPR, a pozostałych trzech (w tym Kowalski) wraz z dwoma posłami niezrzeszonymi stworzyło Narodowe Koło Parlamentarne. Po kilku tygodniach Kowalski został wiceministrem budownictwa.

PSL, od początku najbardziej sceptycznie nastawione do rozmów, zdecydowało ostatecznie o pozostaniu w opozycji wobec rządu.

27 kwietnia PiS, Samoobrona i grupa b. posłów LPR na czele z Bogusławem Kowalskim podpisały umowę koalicyjną. Porozumienie to nie dało jednak większości w Sejmie. Ostatecznie do grona koalicjantów dołączyła LPR, z Giertychem jako wicepremierem i ministrem edukacji. Oznaczało to powstanie koalicji większościowej.

Dzień później rezygnację złożył minister spraw zagranicznych Stefan Meller, który od początku negocjacji koalicyjnych z Samoobroną zapowiadał, że nie chce być w jednym rządzie z Lepperem i poda się do dymisji, gdy ukonstytuuje się nowy gabinet.

Do rekonstrukcji rządu, związanej z powstaniem koalicji rządowej, doszło 5 maja. Na wniosek premiera prezydent powołał szefa Samoobrony Andrzeja Leppera na wicepremiera i ministra rolnictwa, a szefa LPR Romana Giertycha - na wicepremiera i ministra edukacji.

W skład rządu weszli ponadto przedstawiciele Samoobrony: Anna Kalata jako minister pracy i polityki społecznej oraz Antoni Jaszczak, który został szefem resortu budownictwa. Prezydent powołał też Rafała Wiecheckiego z LPR na ministra gospodarki morskiej.

Powstały nowe resorty - transportu oraz nauki i szkolnictwa wyższego. Na ich czele stanęli Jerzy Polaczek (dotychczasowy minister transportu i budownictwa) i Michał Seweryński (dotychczasowy minister edukacji i nauki).

Kilka dni później prezydent powołał wiceminister spraw zagranicznych Annę Fotygę na nowego szefa resortu spraw zagranicznych; premier Kazimierz Marcinkiewicz został przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej.

Kolejna zmiana w rządzie nastąpiła 24 czerwca i wiązała się z osobą wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej. Dzień wcześniej Rzecznik Interesu Publicznego złożył wniosek o jej lustrację. Gilowska zaprzeczyła, że była agentem SB. Uznała, ze padła ofiarą "szantażu lustracyjnego".

Prezydent Lech Kaczyński odwołał Gilowską z funkcji wicepremiera i ministra finansów, a na stanowisko nowego szefa resortu finansów powołał Pawła Wojciechowskiego (doradcę w Kancelarii Premiera; w latach 1999-2005 prezesa Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego Allianz Polska).

Kilka dni później premier Marcinkiewicz złożył Gilowskiej propozycję objęcia w rządzie funkcji wicepremiera ds. gospodarczych po tym, jak Sąd Lustracyjny odmówił wszczęcia lustracji Gilowskiej, gdyż uznał, że nie można lustrować na wniosek RIP osoby, która nie pełni już funkcji publicznej. Gilowska nie przyjęła jednak tej propozycji.

Kolejna zmiana w rządzie dotyczyła już samego premiera.

6 lipca Marcinkiewicz spotkał się w Sopocie z szefem PO Donaldem Tuskiem, rozmawiali o ustawach gospodarczych i polityce zagranicznej. Następnego dnia lider PO na konferencji prasowej powiedział, że premier, podczas spotkania z nim, "nie ukrywał, że jego sytuacja w obozie rządzącym komplikuje się".

Marcinkiewicz zaprzeczył temu. Jednak wieczorem poinformował władze PiS o zamiarze podania się do dymisji. Komitet Polityczny PiS zarekomendował Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko premiera. Samoobrona i LPR zadeklarowały chęć dalszej współpracy koalicyjnej.

Oficjalne PiS tłumaczył, że Marcinkiewicz jako kandydat PiS na prezydenta Warszawy zagwarantuje partii sukces wyborczy, a na czele rządu koalicyjnego - z wicepremierami Lepperem i Giertychem - musi stać lider polityczny, który będzie dyktował warunki pracy rządu. Jednak według nieoficjalnych informacji, przyczyną dymisji premiera była jego samodzielność, której przejaw to m.in. powołanie na ministra finansów Pawła Wojciechowskiego.

10 lipca premier Marcinkiewicz oficjalnie złożył na ręce prezydenta dymisję (a tym samym także dymisję rządu). Lech Kaczyński ją przyjął. Tego samego dnia desygnował Jarosława Kaczyńskiego na premiera.

W następnych dniach desygnowany na premiera Jarosław Kaczyński prowadził konsultacje w sprawie składu swojego rządu. 14 lipca prezydent powołał rząd Jarosława Kaczyńskiego. Zmiany były niewielkie: Stanisław Kluza zastąpił Pawła Wojciechowskiego na stanowisku ministra finansów; stanowisko w rządzie - szefa komitetu stałego Rady Ministrów - otrzymał ówczesny szef klubu PiS Przemysław Gosiewski.

Trzy dni później Sejm udzielił wotum zaufania gabinetowi Jarosława Kaczyńskiego. W swoim expose szef rządu zapowiedział m.in. przeprowadzenie reformy finansów państwa, budowę dróg i mieszkań, walkę z korupcją i biurokracją, zwiększenie bezpieczeństwa państwa, w tym bezpieczeństwa energetycznego. Jak oświadczył, jego rząd chce sukcesu "odczuwalnego przed miliony polskich rodzin".

Po kilku dniach wiceministrem obrony narodowej mianowany został kontrowersyjny Antoni Macierewicz, który stał się przyczyną konfliktu w koalicji. Jego głównym zadaniem było powołanie nowych wojskowych służb specjalnych, powstających po likwidacji WSI.

W drugiej połowie sierpnia, niespełna miesiąc po objęciu stanowiska w rządzie, Macierewicz na antenie Telewizji Trwam zarzucił kilku byłym szefom MSZ współpracę z sowieckim wywiadem. Dymisji Macierewicza domagał się wicepremier Andrzej Lepper. Wiceminister obrony przeprosił później za swoją wypowiedź, tłumacząc, że użył "niewłaściwego skrótu myślowego".

Pod koniec sierpnia Lepper po raz pierwszy zapowiedział, że wstępne założenie do budżetu państwa na 2007 rok są nie do przyjęcia dla jego partii. Politycy PiS odpowiadali na to, że "jeśli nie będzie budżetu, nie będzie koalicji".

Jednocześnie kwestią sporną w relacjach PiS i Samoobrony stała się osoba szefa sejmowej komisji rolnictwa Wojciecha Mojzesowicza. Lepper zarzucał Mojzesowiczowi, że za bardzo krytykował jego działalność w resorcie rolnictwa. Ostatecznie polityk PiS zrezygnował z przewodniczenia komisji, ale został powołany na stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Premiera odpowiedzialnego za kwestię polityki rolnej.

6 września Sąd Lustracyjny orzekł, że b. wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska nie skłamała w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Premier Jarosław Kaczyński od razu zapowiedział, że zaprosi ponownie b. wicepremier do rządu. Gilowska blisko dwa tygodnie rozważała ponowne wejście w skład gabinetu J. Kaczyńskiego. Została ponownie mianowana wicepremierem i szefem resortu finansów 22 września, wraz z odwołaniem z rządu Andrzeja Leppera.

11 września lider Samoobrony powtórzył, że jego partia nie poprze budżetuna 2007 r., jeśli nie będą spełnione budżetowe postulaty Samoobrony. Lepper domagał się, by w budżecie znalazły się środki na wzrost pensji dla służby zdrowia, na podwyżki na nauczycieli, coroczną waloryzację rent i emerytur, ubezpieczenia obowiązkowe w rolnictwie, środki na paliwo rolnicze oraz środki na retencję wodną.

J. Kaczyński i Lepper spotkali się, by porozmawiać o narastającym konflikcie w koalicji. Ustalili, że na czas wizyty premiera w USA spór będzie załagodzony. Już dwa dni później lider Samoobrony zapowiedział, że koalicja przetrwa do przyjęcia budżetu, a nowych wyborów można spodziewać się na wiosnę 2007 roku.

Po powrocie premiera ze Stanów Zjednoczonych odbyły się kolejne rozmowy trzech koalicjantów, a politycy PiS mówili już o "poważnym kryzysie" w koalicji. Rozmowy liderów PiS, Samoobrony i LPR nie przyniosły jednak rozstrzygnięcia. Lepper nadal mówił, że "kluczem do przyszłości koalicji jest budżet".

21 września ponowne wystąpieniu szefa Samoobrony w sprawie budżetu państwa na 2007 rok wywołało gwałtowną reakcję PiS. Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Marek Kuchciński oświadczył, że Samoobrona złamała umowę koalicyjną i nie można jej traktować jako poważnego koalicjanta. Publicznie namawiał posłów Samoobrony do "przyłączenia się do większościowej koalicji". Klub Samoobrony opuściło tego dnia czworo posłów.

W Sejmie trwały przez cały dzień rozmowy polityków koalicji i opozycji. W kuluarach pojawiła się informacja, że PiS rozważa wykluczenie Samoobrony z koalicji. Wieczorem premier poinformował, że zwróci się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego o odwołanie Andrzeja Leppera z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa. Zarzucił Lepperowi "warcholstwo".

"Chamstwo, chamstwo, chamstwo" - zareagował na oświadczenie szefa rządu Lepper. Do późnych godzin wieczornych trwały rozmowy między klubami parlamentarnymi o stworzeniu nowej koalicji rządowej.

22 września zmiany sytuacji politycznej nabrały tempa. Odwołanie Leppera ostatecznie przypieczętowało rozpad koalicji rządowej PiS- Samoobrona-LPR. PiS, szukając większości w Sejmie, rozpoczęło rozmowy z PSL i posłami, którzy opuścili klub Samoobrony. Powstał nowy, 15-osobowy klub parlamentarny: Ruch Ludowo-Narodowy, złożony z b. posłów Samoobrony oraz członków Narodowego Koła Parlamentarnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje