Pierwsze posiedzenie Sejmu

Dzisiaj o godz. 11 rozpoczęło się pierwsze posiedzenie Sejmu IV kadencji. Otworzył je marszałek-senior Aleksander Małachowski. W uroczystej inauguracji uczestniczył prezydent Aleksander Kwaśniewski. Marek Borowski został wybrany na marszałka Sejmu. Później w Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystość zaprzysiężenia rządu Leszka Millera. Posłowie zdecydowali dzisiaj, że prezydium Sejmu będzie się składać z czterech wicemarszałków. Zostali nimi: Janusz Wojciechowski (PSL), Donald Tusk (PO), Andrzej Lepper (Samoobrona) i Tomasz Nałęcz (UP).

Wcześniej w trakcie przerwy prezydent Aleksander Kwaśniewski przyjął dymisję rządu Jerzego Buzka i powierzył mu pełnienie obowiązków do czasu zaprzysiężenia nowego gabinetu.

Reklama

Jerzy Buzek pogratulował dzisiaj w Sejmie posłom, którzy wygrali wybory. - Dzisiaj przejmujecie odpowiedzialność za Polskę - podkreślił. Nowemu rządowi i parlamentowi życzył sukcesu.

Buzek powiedział, że jego rząd odchodzi płacąc polityczną cenę za przeprowadzenie niezbędnych reform. Przyznał, że reformy z pewnością wymagają korekt, ale - jak mówił - najważniejsza praca jest już wykonana.

Do Sejmu przybyli m.in.: premier Jerzy Buzek, marszałek-senior Senatu V kadencji Andrzej Wielowieyski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, korpus dyplomatyczny z jego dziekanem, nuncjuszem apostolskim Józefem Kowalczykiem, przedstawiciele Episkopatu Polski. Po tym jak marszałek Małachowski otworzył posiedzenie, orkiestra odegrała hymn narodowy.

- Przed Polską, przed jej nowym parlamentem i przyszłym rządem stoją wielkie wyzwania. Największe i najtrudniejsze, nie waham się tego powiedzieć, od roku 1989 - mówił w swoim wystąpieniu Kwaśniewski. Podkreślił, że te wyzwania wymagają od wszystkich "dojrzałości, dalekowzroczności i zaangażowania". - Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu: przyszłość Rzeczypospolitej jest w Waszych rękach - mówił prezydent.

Aleksander Kwaśniewski zaznaczył, że początek kadencji obecnego Sejmu zbiega się z dramatycznymi wydarzeniami międzynarodowymi. - Solidaryzujemy się z naszymi amerykańskimi sojusznikami w ich walce z międzynarodowym terroryzmem, świadomi, że przyjdzie nam teraz działać w jeszcze trudniejszych warunkach - podkreślił prezydent.

Sejm IV kadencji minutą ciszy uczcił zmarłego wczoraj biskupa Jana Chrapka.

Podjęte dziś przez izbę decyzje - w tym powołanie nowego rządu - będą wpływać na nasze życie przez najbliższych kilka lat. Obrady Sejmu prowadził najpierw marszałek-senior Aleksander Małachowski z Unii Pracy, jeden z najstarszych wybranych posłów, po czym przekazał przewodnictwo nowo wybranemu marszałkowi, Markowi Borowskiemu.

Marek Borowski marszałkiem Sejmu RP

Na Borowskiego głosowało 377, przeciw było 77, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Wybór przyjęto owacją na stojąco. Borowski był jedynym kandydatem na marszałka Sejmu.

- Jest on politykiem kompetentnym, ma olbrzymie doświadczenie parlamentarne i rządowe - podkreślił Jerzy Jaskiernia, szef klubu Sojuszu, uzasadniając wniosek o poparcie kandydatury Borowskiego.

Jaskiernia dodał, że Borowski "koncentruje się na sprawach najważniejszych, ale dostrzega też wagę spraw drugoplanowych", a także "jest człowiekiem z charakterem i wszechstronnym, konsekwentnym w działaniu politykiem o dużych umiejętnościach koncepcyjnych".

Marek Borowski zapewnił, że zawsze, gdy będzie potrzebny konsensus, jako marszałek Sejmu będzie dążył do takiego porozumienia. - Jestem człowiekiem lewicy i lewicowym wartościom pozostanę wierny. Jako polityk nie zamierzam i nie będę ukrywał moich poglądów politycznych. Ale chcę zapewnić moich rodaków i wszystkich posłów obecnych na sali, że jako marszałek Sejmu dołożę wszelkich starań, by wszędzie tam, gdzie będzie potrzebny konsensus, będę ze wszystkich sił dążył do osiągnięcia takiego porozumienia - mówił Borowski po wyborze go na marszałka.

- Przychodzimy z różnych stron Polski, ze wsi, z małych miasteczek, z wielkich aglomeracji. Niektórzy przemierzyli tu przez wiele lat wszystkie ścieżki, znają techniki pracy ustawodawczej. Inni pojawili się tu po raz pierwszy i będą po raz pierwszy przeżywać fascynacje pracą poselską - podkreślił.

- Różnią nas życiorysy, różnią nas poglądy, należymy do różnych partii politycznych. Można powiedzieć, że mienimy się całą paletą barw polskiej demokracji. Ale są barwy, które nas łączą - barwy biało-czerwone. To troska o dobro Polski i pomyślność jej obywateli. To nas łączy bez względu na barwy polityczne - powiedział marszałek Sejmu.

Wojciechowski, Tusk, Lepper i Nałęcz - wicemarszałkami Sejmu

Wicemarszałkami Sejmu zostali dzisiaj Janusz Wojciechowski (PSL), Donald Tusk (PO), Andrzej Lepper (Samoobrona) i Tomasz Nałęcz (UP). Wojciechowski uzyskał 349 głosów, Tusk - 323 głosy, Lepper - 319, a Nałęcz - 306 głosów. Wicemarszałkami Sejmu nie zostali Gabriel Janowski (LPR), który dostał 115 głosów, i Lech Kaczyński (PiS), z wynikiem 108 głosów. W głosowaniu wzięło udział 457 posłów, większość bezwzględna wynosiła 229 głosów.

Życiorysy wszystkich posłów można zobaczyć na stronach sejmowych.

Ślubowanie posłów

Posłowie złożyli dzisiaj także ślubowanie. Jedynym posłem, który się spóźnił na swoje ślubowanie był Jan Maria Rokita (PO). Rokita ślubował na końcu i marszałek-senior musiał specjalnie dla niego - zgodnie z wymogami - odczytać po raz kolejny treść roty.

Posłowie przed ślubowaniem byli odczytywani nie w porządku alfabetycznym, tylko kolejno rzędami, poczynając od środka sali. Miejsca zajmują tam liderzy partii. Aleksander Małachowski wyjaśnił dziennikarzom, że taka kolejność jest podyktowana ułatwieniem dla pracy kamerzystów telewizyjnych.

- Kamery będą przesuwać się od posła do posła, a nie wyłapywać ich na sali, inaczej mogłoby się zdarzyć, że rodzina nie zobaczy posła. Więc wychodzimy tu naprzeciw takiemu ogólnemu życzeniu - mówił Małachowski.

Część posłów przy ślubowaniu dodawała słowa "tak mi dopomóż Bóg". Po raz pierwszy można było poznać drugie, wyczytywane, imiona posłów. Niektóre z nich wzbudzały wesołość na sali, np. gdy wyczytano: "Pan Leszek Cezary Miller".

Układ sił w Sejmie

W nowym Sejmie od lewej strony zasiada 16 posłów z Unii Pracy, za nimi 200 posłów SLD, następnie 53 z Samoobrony i 42 posłów z PSL. Potem kolejno w ławach sejmowych zasiada 65 posłów Platformy Obywatelskiej, 44 z Prawa i Sprawiedliwości. Na prawym krańcu sali znajdują się ławy 38 posłów Ligi Polskich Rodzin. Miejsca dla dwóch posłów Mniejszości Niemieckiej znalazły się w sektorze "Samoobrony".

Małachowski przeprasza Oleksego

Marszałek-senior Aleksander Małachowski przeprosił byłego premiera i marszałka Sejmu Józefa Oleksego i jego rodzinę za - jak powiedział - wielką krzywdę wyrządzoną mu przez posądzenie go o szpiegostwo.

- Premier polskiego rządu został bez jakiejkolwiek podstawy prawnej oskarżony o szpiegostwo. Nikczemnicy, którzy wysunęli to oskarżenie zostali sowicie wynagrodzeni generalskimi stopniami, a prokurator wojskowy umorzył tę podłą sprawę z braku jakichkolwiek dowodów winy - mówił Małachowski. Jego wystąpienie zostało przerwane oklaskami. - Pozwoli więc pan panie premierze i marszałku, że przemawiając z tego miejsca w imieniu Rzeczypospolitej wypowiem wreszcie te brakujące słowa: panie premierze proszę gorąco o wybaczenie podłości ludziom, którzy się jej wobec pana dopuścili - kontynuował Małachowski.

Oleksy wzruszony i wdzięczny Małchowskiemu

Józef Oleksy z "prawdziwym wzruszeniem" i wdzięcznością przyjął słowa Aleksandra Małachowskiego, który jako marszałek senior na pierwszym posiedzeniu Sejmu przeprosił go za - jak mówił - krzywdę wyrządzoną posądzeniami o szpiegostwo.

- Z prawdziwym wzruszeniem przyjąłem słowa marszałka Małachowskiego. Te słowa ukoiły mnie i jestem niesłychanie wdzięczny. Wyściskałem go za to, bo się tego nie spodziewałem - powiedział Oleksy dziennikarzom dzisiaj w Sejmie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje