Reklama

Reklama

Pierwsze szacunkowe dane o liczbie pielgrzymów w Brzegach

​W Brzegach koło Wieliczki zgromadziło się już - według szacunków służb związanych z zabezpieczeniem uroczystości - ponad milion pielgrzymów i wciąż napływają kolejni. Komitet organizacyjny szacuje, że wiernych może być nawet 1,6 mln.

Papież Franciszek dotarł w sobotę na Campus Misericordiae w Brzegach. Tam najpierw w papamobile ma przejechać między sektorami, a potem w towarzystwie młodych osób - reprezentantów wszystkich kontynentów - przejdzie przez bramę miłosierdzia. W Brzegach jest też prezydent Andrzej Duda.

Reklama

Czuwanie modlitewne rozpocznie się od inscenizacji w wykonaniu Teatru Tańca Mira-Art., który łączy balet z powietrzną akrobatyką, tworząc nad głowami widzów taneczne widowisko. Jego twórcy odwołają się do  problemów, jakie mają młodzi ludzie i do fragmentu modlitwy Światowych Dni Młodzieży: "Naucz nieść wiarę wątpiącym, nadzieję zrezygnowanym, miłość oziębłym, przebaczenie winnym i radość smutnym".

W Brzegach wśród pielgrzymów pojawił się prezydent Andrzej Duda. Kancelaria prezydenta zamieściła na Twitterze kilka zdjęć, na których Duda pozuje do zdjęć z zebranymi na Campus Misericordiae.

Na miejsca spotkania z papieżem nieustannie przybywają kolejne liczne grupy młodych osób, które chcą uczestniczyć we wspólnej modlitwie z papieżem Franciszkiem. Wielu wiernym dokuczają wysokie temperatury. Na środku sektora znajdującego się najbliżej ołtarza, tuż za częścią dla VIP-ów, siedzi trójka młodych ludzi - chłopak w góralskim kapeluszu i dwie dziewczyny. Pytani, dlaczego nie podejdą bliżej do ołtarza, zapewnili, że to miejsce jest dobre.

- To miejsce naprzeciwko ołtarza, więc jesteśmy blisko. Poza tym nie ma sensu pchać się do przodu, bo później ten, kto siada na zaszczytnym miejscu, może trafić do tyłu. My jesteśmy na środku, więc raczej tu zostaniemy - wyjaśniał  chłopak ze Sromowiec Wyżnych w Pieninach.

Nastroje pielgrzymów

Jak powiedział, że towarzyszące mu siostry są z Zawiercia, on sam studiuje i pracuje w Krakowie. Jedna z dziewcząt pracowała jako wolontariuszka przy organizacji ŚDM; młodsza również bardzo chciała przyjechać, więc zabrali ją ze sobą. Pytani, jak dostali się do tak dobrego sektora odparli, że to dla nich nagroda za pomoc jednemu z koordynatorów przygotowań do ŚDM.

Zapowiedzieli, że zostaną w Brzegach przez całą noc, by uczestniczyć w niedzielnej Mszy Posłania.

Na końcu tego sektora ustawiono drewniane ławki dla wiernych. Pod wielką amerykańską flagą siedzi Bethany Brunell - studentka uniwersytetu stanowego w Teksasie, która działa w katolickim stowarzyszeniu.

Zapytana, dlaczego wybrała ostatni rząd, wyjaśniła, że wraz z grupą przyjaciół czeka na resztę grupy. - Później przejdziemy bliżej, tylko czekamy na naszą grupę i najważniejsze osoby. Zostaniemy tutaj aż do jutra". Dopytywana dlaczego z tak daleka, ze środkowego Teksasu, trafiła do Brzegów pod Krakowem odpowiedziała: "przecież są tu ludzie z całego świata; chcemy być razem; to wielki dar, by móc tu być".

W sobotę nad Brzegami świeci słońce, a na niebie nie ma wielu chmur. Część młodych ludzi szuka cienia; osoby znajdujące się w sektorach przylegających do ściany lasu leżą lub siedzą w cieniu na trawie.

"Wykorzystamy je, by zrobić zadaszenie od słońca"

Dwie dziewczyny z lasu wyniosły kilka gałęzi. - Chcemy zamontować flagę, żeby oznaczyć to, że jesteśmy Polkami i jesteśmy z tego dumne, a ponieważ nie miałyśmy kija, postanowiłyśmy znaleźć odpowiedni tutaj, w tym lasku - wyjaśniła Olga z Łomży.

- Przyjechałyśmy na ŚDM, ponieważ nie wyobrażałyśmy sobie, żeby nie być na spotkaniu z ojcem świętym tutaj w Polsce. Może nie stać nas, żeby pojechać do Rio czy na inny kontynent, ale jeśli papież jest w Polsce, to ja sobie nie wyobrażałam - chociaż miałabym zawalić jakieś spotkanie czy pracę - żeby tu nie przyjechać - powiedziała. Dziewczyny przyjechały na ŚDM prosto do Brzegów i przed 15 dotarły na miejsce spotkania z papieżem. Zostaną tutaj do poniedziałku.

Druga z dziewcząt z lasu wyniosła dwa patyki. "Wykorzystamy je, by zrobić zadaszenie od słońca" - wyjaśniła. Z kolei jeden z włoskich pielgrzymów niósł z lasu spore naręcze drewna. "Czy to na ognisko? Nie, chcę zbudować zadaszenie, by schronić się przed słońcem" - wyjaśnił.

Cały czas do Brzegów od strony Kokotowa napływa rzeka młodych ludzi. Wąskim gardłem pozostaje przejście pod wiaduktem kolejowym - gdy przejeżdża tędy karetka, która wywozi potrzebujących pomocy, robi się jeszcze tłoczniej.

Policja zabezpiecza część asfaltowych dróg, by drogi ewakuacyjne były przejezdne - większość z nich jest jednak zajęta przez odpoczywających pielgrzymów.

Kilkunastoosobowe kolejki tworzą się przed toaletami, ale dość szybko można z nich skorzystać. O czystość dba firma, która zabezpiecza wydarzenie od strony sanitarnej.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy