Pogrzeb zabitego dziennikarza z Mławy odbędzie się w sobotę

Pogrzeb śmiertelnie pobitego 32-letniego dziennikarza z Mławy Łukasza Masiaka odbędzie się w sobotę, 20 czerwca, na tamtejszym cmentarzu parafialnym kościoła św. Wawrzyńca. Msza pogrzebowa zostanie odprawiona o godz. 11. Sprawca zabójstwa dziennikarza jest ścigany.

Jak poinformował portal naszmlawa.pl, który założył i prowadził Łukasz Masiak, "wolą zmarłego było, aby zamiast wiązanek przynieść tego dnia pieniądze i przekazać je na pomoc potrzebującym dzieciom".

Reklama

"Rodzina Łukasza zdecydowała, że datki zostaną przekazane na leczenie 9-letniej mławianki, Igi Rudnickiej. Łukasz wiele razy zachęcał do wspierania charytatywnych akcji na rzecz dziewczynki i apelował o pomoc finansową" - podkreślono w informacji. Redakcja portalu naszamlawa.pl poprosiła "przyjaciół, znajomych i tych, którym  Łukasz i jego praca były szczególnie bliskie" o przyniesienie dwóch róż: białej i czerwonej. "W imieniu rodziny i własnym apelujemy też o zachowanie spokoju i uszanowanie powagi chwili" - zaznaczono w informacji o pogrzebie zabitego dziennikarza.

List gończy za Nowickim

Od poniedziałku podejrzany o zabójstwo Łukasza Masiaka ścigany jest listem gończym. To 29-letni mieszkaniec Mławy Bartosz Nowicki. Ponieważ istnieje przypuszczenie, że może on przebywać zagranicą, jego poszukiwania rozszerzone zostaną na skalę międzynarodową. Przygotowywany jest wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, obejmującego państwa strefy Schengen. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że Bartosz Nowicki wcześniej przebywał przez pewien czas w Niemczech.

W liście gończym za Nowickim policja - zapewniając anonimowość - zwraca się do osób, które znają miejsce jego pobytu, o kontakt z najbliższą jednostką: komisariatem, prokuraturą lub sądem - albo o kontakt telefoniczny pod numerami alarmowymi 997 i 112. Jednocześnie informuje, że ukrywanie poszukiwanego lub pomaganie mu w ucieczce to przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5.

Sprawcy grozi dożywocie

Śledztwo ws. zabójstwa Łukasza Masiaka prowadzi Prokuratura Rejonowa w Mławie. Śledczy wydali postanowienie o przedstawieniu Bartoszowi Nowickiemu zarzutu zabójstwa. Dotyczy on "działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia". Ze wstępnych ustaleń, w tym z przeprowadzonej sekcji zwłok Masiaka wynika, że został on kopnięty w lewą część głowy, "co skutkowało powstaniem krwiaka oraz niewydolnością krążeniowo-oddechową i w efekcie zgonem". Według prokuratury Bartosz Nowicki, będąc osobą wysportowaną, znającą się na sztukach walki, powinien zdawać sobie sprawę, że jego działanie może przynieść śmiertelny skutek.

Śledczy ustalają nadal szczegóły, dotyczące motywu. Nie wykluczają żadnej z wersji, w tym także powodów obejmujących pracę zawodową dziennikarza. Zgodnie z art. 148 Kodeksu karnego, kto zabija człowieka - podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 8 lat, karze 25 lat więzienia albo karze dożywocia.

Do zabójstwa Łukasza Masiaka doszło ok. godz. 2 w nocy z soboty na niedzielę w toalecie kręgielni w jednym z nocnych lokali w Mławie. Dziennikarz oraz mężczyzna obecnie podejrzany o jego zabójstwo spędzali w tym lokalu czas w dwóch oddzielnych grupach. Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł związanych ze śledztwem policja zabezpieczyła m.in. zapisy monitoringu, z którego wynika, że dziennikarz wszedł do łazienki wraz z poszukiwanym obecnie mężczyzną, którego znał - natomiast z łazienki wyszedł już sam poszukiwany.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka w wydanym we wtorek stanowisku wezwała organy ścigania "do przeprowadzenia skutecznego śledztwa", którego celem będzie "dokładne wyjaśnienie" okoliczności zabójstwa Łukasza Masiaka. "Szczególnie ważne jest ustalenie, czy zabójstwo miało związek z działalnością zawodową dziennikarza" - podkreślono w apelu. Z kolei jeszcze w niedzielę Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciło się w liście otwartym do minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej "z kategorycznym żądaniem przeprowadzenia skutecznego śledztwa" - zarówno w sprawie zabójstwa dziennikarza, jak i "sprawiających wrażenie ewidentnych" zaniechań organów, które powinny zapewnić mu bezpieczeństwo.

11 przesłuchanych świadków

Dotychczas w ramach śledztwa, dotyczącego zabójstwa Masiaka, przesłuchano 11 świadków. Wśród nich byli m.in. dwaj mężczyźni, których policja zatrzymała do wyjaśnienia. Zostali oni zwolnieni. Na obecnym etapie postępowania udział obu zatrzymanych wcześniej mężczyzn w tym zabójstwie został wykluczony. Nie sformułowano wobec nich żadnych zarzutów. Obecnie mają status świadka.

Odnosząc się do publikacji mediów nt. wcześniejszych gróźb wobec Łukasza Masiaka oraz jego pobicia, policja podała wcześniej, że dziennikarz złożył dwa zawiadomienia, dotyczące takich zdarzeń: napaści - w styczniu 2014 r. oraz przesłania na jego adres nekrologu - w grudniu 2014 r. Nie udało się ustalić sprawców tych czynów.

Według rzeczniczki mazowieckiej policji Alicji Śledziony, Łukasz Masiak "sygnalizował, że oba zdarzenia, ze stycznia i grudnia 2014 r., mogą mieć związek z tym, że publikował informacje, które mogły się komuś nie podobać", ale "nie był w stanie sprecyzować, kto to mógłby być". "Konkretyzował jedynie, że pisał wcześniej o wypadku drogowym na terenie Mławy. Czuł, że być może jednej ze stron tego zdarzenia coś mogło się nie spodobać w jego publikacji. Nie udało się jednak procesowo ustalić żadnej osoby związanej ze sprawą" - mówiła PAP Śledziona. Jak zaznaczyła, Łukasz Masiak zeznawał, iż nie miał żadnych wrogów ani problemów życiowych, których wynikiem mogły być napad i anonim z nekrologiem.

"Tygodnik Gazeta Mławska" informował w niedzielę na swej stronie internetowej, że do pierwszego napadu doszło w połowie stycznia 2014 r., gdy w okolicy domu dziennikarza zamaskowany sprawca użył gazu i go pobił. Według gazety Masiak opisywał to zdarzenie tak: "To na pewno nie był napad na tle rabunkowym. Miałem przy sobie aparat, dokumenty i telefon. To była osoba, która na mnie czekała. Nic do mnie nie mówiła. Na pewno chodziło o zamieszczanie tekstów na portalu. Innej możliwości nie widzę". W relacji tej Masiak zaznaczył, że domyśla się, "o jakie teksty chodziło". "Domyślam się, kto mógł stać za tym pobiciem, ale nie mogę tego ujawnić. To jest sprawa dla policji" - opisywał zdarzenie dziennikarz, cytowany przez "Tygodnik Gazeta Mławska".

Według mławskich mediów Łukasz Masiak pracował początkowo w "Głosie Mławy", a w 2010 r. założył własny portal naszamlawa.pl. Był żonaty, miał dwoje dzieci. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje