Rywin przed komisją

O godz. 15. przed sejmową komisją śledczą, mającą wyjaśnić tzw. sprawę Rywina, pojawił się na 24 minuty Lew Rywin. Zaraz po wejściu na salę, przedstawił swoich pełnomocników, adwokatów: Marka Małeckiego i Piotra Rychłowskiego.

Od ostrego pouczenia przez szefa komisji śledczej Tomasza Nałęcza (UP) jednego z pełnomocników Lwa Rywina rozpoczęła się ta część posiedzenia komisji, w której Rywin miał rozpocząć składanie zeznań.

Reklama

Mecenas Marek Małecki wyraził zaskoczenie, że wśród ekspertów komisji śledczej znajduje się prof. Hanna Gajewska-Kraczkowska "osoba, która jest pracownikiem katedry prawa postępowania karnego, której szefem jest pan prof. Piotr Kruszyński".

Jak dodał, z informacji jakie uzyskał wynika, że prof. Piotr Kruszyński jest pełnomocnikiem spółki Agora w postępowaniu karnym, toczącym się przed Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie. - Wzbudza to nasze zaskoczenie i zaniepokojenie - stwierdził.

Na te słowa ostro zareagował Nałęcz. - Pan mecenas znajduje się na posiedzeniu komisji sejmowej. Osoba wezwana lub ustanowiony przez nią pełnomocnik może podejmować określone czynności prawne w stosunku do członków komisji. Ani ustawa, ani regulamin Sejmu nie przyznaje osobie wezwanej ani pełnomocnikowi prawa do jakichkolwiek komentarzy na temat ekspertów, którzy zgodnie z prawem zostali ustanowieni - mówił do Małeckiego.

- Bardzo proszę, aby pan mecenas w gmachu parlamentu przestrzegał obyczajów parlamentarnych. Jest pan w gmachu Sejmu, na posiedzeniu komisji sejmowej, a nie w sądzie - dodał wyraźnie wzburzony poseł Nałęcz.

Prof. Andrzej Murzynowski, który również jest ekspertem komisji powiedział, że w środowisku naukowym "jest rzeczą zupełnie pewną, że każdy ma swobodę zajmowania własnego stanowiska". - Tu nie ma jakichś podległości służbowej, ale wszyscy jesteśmy niezależni w swoich poglądach i wypowiedziach - dodał profesor.

Nałęcz odnosząc się do osoby prof. Gajewskiej-Kraczkowskiej podkreślił, że jego zdaniem wystąpienie Małeckiego "obrażało osobę, która w pracach sejmowych uczestniczy od bardzo dawna".

- Nie jestem pracownikiem katedry postępowania karnego, jestem pracownikiem wydziału prawa. Nie podlegam panu profesorowi Kruszyńskiemu w żadnym aspekcie. Podlegam Radzie Wydziału i rektorowi. Uważam, że tego rodzaju ustawianie mnie w hierarchii służbowej jest po prostu pomyłką ze strony pana mecenasa - stwierdziła pani profesor.

Pełnomocnicy Lwa Rywina wnieśli o wyłączenie ze składu komisji śledczej posła Piotra Smolany i posła Zbigniewa Ziobry.

Wnioski argumentowali tym że obaj posłowie nie są bezstronni, ponieważ złożyli dwa różne zawiadomienia - Smolana do policji w sprawie popełnienia przestępstwa przez Adama Michnika, Ziobro do prokuratury w sprawie niepowiadomienia przez premiera Leszka Millera organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przez Rywina przestępstwa. Pełnomocnicy wyciągają z tego wniosek, że obaj posłowie są już przeświadczeni, iż Rywin popełnił przestępstwo - a więc nie są bezstronni.

Zaraz po tym przewodniczący komisji, poseł Tomasz Nałęcz, powiedział, że ciąg dalszy przesłuchania Lwa Rywina nastąpi jutro od godz. 9.

Przed przesłuchaniem Rywin nie chciał odpowiadać na żadne pytania dziennikarzy.

Prokuratura postawiła Rywinowi zarzut płatnej protekcji i zastosowała wobec niego środki zabezpieczające: zakaz opuszczania kraju, zatrzymanie paszportu i 500 tys. zł poręczenia majątkowego na hipotece jednej z jego nieruchomości.

Ziobro: wniosek bezzasadny

Zbigniew Ziobro (PiS) uważa, że wniosek o wykluczenie go z prac komisji śledczej, jaki złożyli pełnomocnicy Rywina jest bezzasadny. Piotr Smolana (Samoobrona) zaznaczył, że nie rozumie wniosku o wyłączenie do z komisji.

- Ten wniosek jest niezasadny i nie znajduje przesłanek prawnych - powiedział dziennikarzom Ziobro.

Pytany, co będzie jeśli komisja wykluczyłąby go z prac odparł: "nie biorę pod uwagę takiej możliwości, bo opierając się na znajomości stanu prawnego nie widzę przesłanek, które uzasadniałyby podjęcie takiej decyzji".

- Każdy od początku, kiedy afera zaistniała w świadomości publicznej Polaków, dostrzegł, że jest kilku posłów, którzy wykazują się szczególną konsekwencją, determinacją w dążeniu do prawdy. I to nie wszystkich satysfakcjonuje, budzi również opory i może być motywacją różnych działań, jakie są podejmowane - mówił Ziobro.

Poseł PiS pytany, czy Rywin się go boi odparł: "proszę się spytać pana Rywina, to pytanie skierowane jest nie do tego adresata". - Zamierzam równie konsekwentnie, dociekliwie, z pełną determinacją dążyć do ujawnienia prawdy w tej sprawie i żadne osoby powołujące się na rzekome przeszkody prawne nie powstrzymają mnie w dążeniu do wyjaśnienia prawdy - zapowiedział Ziobro.

Smolana: nie rozumiem wniosku

- Przyznam szczerze, że nie rozumiem tego wniosku - komentował z kolei Smolana. Jego zdaniem, ewentualne wykluczenia wpłyną na destabilizację prac komisji. - Może się okazać, że przewodniczący komisji i prezydium będą nas bronić - zastrzegł Smolana.

Nałęcz: komisja zdecyduje jutro

Jutro rano komisja śledcza podejmie decyzję w sprawie wniosków pełnomocników Rywina o wykluczenie z prac komisji Ziobry i Smolany - poinformował szef komisji Tomasz Nałęcz (UP).

Po spotkaniu prezydium komisji z ekspertami Nałęcz powiedział, że decyzja komisji będzie ostateczna.

Dodał, że pełnomocnicy Rywina wnioskują o trwałe wykluczenie obu posłów ze składu komisji. Jeśli doszłoby do takiego wykluczenia decyzję o uzupełnieniu składu komisji podejmuje Sejm - wyjaśnił Nałęcz, zastrzegając jednocześnie, że rozważa sytuację hipotetyczną.

Szef komisji powiedział, że sam opowiada się przeciwko wykluczeniu Ziobry i Smolany.

Wnioski raczej przepadną

Wiele wskazuje na to, że złożone przez pełnomocników Rywina wnioski zostaną odrzucone - wynika z wypowiedzi posłów komisji.

Wiceszef komisji Bohdan Kopczyński (niezrz.) również zapowiedział, że będzie przeciwny wykluczeniu Ziobry i Smolany. - To są wnioski prawnie niemerytoryczne, mogą godzić jedynie w przewlekanie sprawy, utrudnianie prac komisji - powiedział Kopczyński. Jego zdaniem, nie mają one "dobrego uzasadnienia faktycznego i prawnego".

- Będę oczywiście przeciw tym wnioskom - deklaruje Jan Rokita (PO). Według niego, "prawdziwym sensem tych wniosków jest zamiar sparaliżowania prac komisji".

- Powinniśmy solidarnie wystąpić w obronie posłów Smolany i Ziobro - powiedział Jerzy Szteliga (SLD). Według niego, z punktu widzenia ustawy wnioski są uprawnione, ale trzeba na nie patrzeć przez interes parlamentu. - My w dziesiątkę zostaliśmy powołani przez parlament i jakby leciutko zatrzasnęły się za nami drzwi przynależności do klubów parlamentarnych, partii - powiedział.

- Nie jest dla mnie istotne, co zrobił poseł Ziobro w tym konkretnym wypadku, bo nie uczynił czynu nagannego prawnie. Podobnie poseł Smolana - zaznaczył Szteliga.

Również Stanisław Rydzoń (SLD) uważa, że komisja śledcza nie jest "komisją klubową". - Będę głosował za utrzymaniem obecnego składu komisji. Zarówno poseł Ziobro, jak i Smolana powinni w tej komisji uczestniczyć - powiedział poseł Sojuszu.

Zdaniem Rydzonia, złożone przez pełnomocników Rywina wnioski to "wybieg prawniczy zmierzający do odłożenia, odroczenia przesłuchania Rywina". - Naszym celem jest dążenie do wyjaśnienia sprawy, a wnioski pełnomocników Rywina idą w przeciwnym kierunku. Niech oni używają swoich kruczków prawnych, ale przy merytorycznych zapytaniach i odpowiedziach - ocenił.

Wiceszef komisji Bogdan Lewandowski (SLD) podkreślił, że integralność komisji jest wartością nadrzędną. - Wszelkie zmiany w składzie komisji mogłyby prowadzić do niebezpiecznych zawirowań i z pewnością nie służyłoby to autorytetowi komisji i Sejmu - dodał.

Sam Ziobro nie chciał jednoznacznie powiedzieć, jak będzie głosował. - Będę głosował tak, aby zapewnić sprawne, rzeczowe, rzetelne dochodzenie do prawdy - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje