Reklama

Reklama

Szef MSZ Luksemburga broni postulatu wyłączenia Węgier z UE

Jean Asselborn, minister spraw zagranicznych Luksemburga, mimo krytyki ze strony innych europejskich polityków, broni postulatu wykluczenia Węgier z Unii Europejskiej. UE jest poważnie zagrożona - powiedział w wywiadzie dla "Seuddeutsche Zeitung".

Asselborn zapewnił, że jego krytyka "nie jest skierowana ani przeciwko narodowi (węgierskiemu), ani krajowi (Węgrom)". Jego zdaniem UE znalazła się w "wielkim niebezpieczeństwie". "Ojcowie założyciele wiedzieli, że Wspólnotę trzeba budować nie tylko na strukturach, lecz także na wartościach" - powiedział niemieckiej gazecie szef luksemburskiej dyplomacji.

Reklama

Jak podkreślił, postawa węgierskich władz wobec uchodźców oraz zaplanowane na 2 października na Węgrzech referendum dotyczące obowiązkowych kwot przyjmowania uchodźców, to wszystko jest "sprzeczne z tymi wartościami".

Asselborn wyjaśnił, że ostre słowa, jakich użył, miały być "pobudką" przed piątkowym szczytem UE w Bratysławie. "Nie możemy pozostać obojętni. Moje słowa skierowane były przeciwko obojętności. Trzeba wstrząsnąć Europą. Inaczej wszystko zniszczymy" - powiedział minister. 

Przynajmniej czasowe wykluczenie Węgier z UE

W wywiadzie dla wtorkowego wydania niemieckiego dziennika "Die Welt" Asselborn wystąpił z postulatem przynajmniej czasowego wyłączenia Węgier z UE ze względu na politykę władz w Budapeszcie.

"Kto tak jak Węgry buduje płoty zabezpieczające przed uchodźcami lub narusza wolność prasy i niezależność wymiaru sprawiedliwości, ten powinien zostać czasowo, a w razie konieczności na stałe wykluczony z UE" - powiedział Asselborn. Jak zaznaczył, jest to jedyny sposób na utrzymanie spójności UE wraz z jej wartościami. 

"Takie typy jak (premier Węgier Viktor) Orban sprawiły, że UE postrzegana jest w świecie jako unia, która na zewnątrz aspiruje do obrony wartości, ale nie jest już zdolna zadbać o te wartości także wewnątrz. I to w kraju, z którego w 1956 roku setki tysięcy ludzi zbiegły przed Sowietami do Europy" - podkreślił szef luksemburskiej dyplomacji.

Krytyka ze strony europejskich polityków

Przedstawiciele władz państw UE zareagowali negatywnie na opublikowaną we wtorek wypowiedź Asselborna. Nawet jego osobisty przyjaciel, szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier, zdystansował się od tego pomysłu. 

"Nie jest obecnie moim osobistym stylem wskazywanie drzwi unijnemu państwu członkowskiemu. Musimy podejmować także skomplikowane debaty, które czasami się zdarzają" - powiedział Steinmeier.

27 szefów państw i rządów unijnych spotka się w piątek bez udziału Wielkiej Brytanii na nieformalnym szczycie w Bratysławie, by dyskutować na temat przyszłości UE po Brexicie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne