Reklama

Reklama

Tusk jest "zdecydowanym faworytem" na szefa Komisji Europejskiej

Premier Polski Donald Tusk jest "zdecydowanym faworytem" na nowego szefa Komisji Europejskiej, a jego minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski - na nowego szefa unijnej dyplomacji - pisze w środę ekspert think tanku Centre for European Reform Hugo Brady. Brady pisze także o szansach Sikorskiego na objęcie stanowiska sekretarza generalnego ONZ. "Prawdopodobne jest, że następca Ban Ki Muna będzie pochodził z Europy Wschodniej" - czytamy.


Reklama

W 2014 roku, po wyborach do Parlamentu Europejskiego, liderzy UE postanowią, kto zastąpi Hermana Van Rompuya, Jose Manuela Barroso oraz Catherine Ashton na kluczowych stanowiskach w UE.

Jak pisze Brady, frakcje polityczne w PE zamierzają wystawić własnych kandydatów na stanowiska przewodniczącego KE. I tak Martin Schulz, szef PE od 2012 r., chce być kandydatem socjalistów, komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding - kandydatką chadeków z Europejskiej Partii Ludowej (EPL), a Guy Verhofstadt - liberałów. Jednak, jak zauważa ekspert, "otwartą kwestią" jest to, czy poszczególne partie polityczne w UE będą w stanie porozumieć się co do jednego kandydata w swojej rodzinie politycznej. Z powodu rosnącego eurosceptycyzmu w UE w wyborach do PE może nie zabraknąć niespodzianek, a to z kolei może też utrudnić nominacje kandydatów - przewiduje Brady.

W przypadku nowego szefa dyplomacji zdaniem Brady'ego znaczenie może mieć to, że Francja i Niemcy ostatnio rozważają, w jaki sposób sprawić, by Europejska Służba Działań Zewnętrznych w przyszłości stała się "ważniejszym dyplomatycznym graczem". Jeśli ma to przynieść namacalne rezultaty, przyszłym szefem unijnej dyplomacji powinna zostać "ugruntowana gwiazda polityki zagranicznej" - pisze Brady.

Podkreśla, że od 2009 r. krajobraz polityczny w UE uległ zmianom: dominującym krajem stały się Niemcy, a rola Francji się zmniejszyła, podobnie jak takich krajów jak Cypr, Grecja, Włochy, Portugalia i Hiszpania. "Za rządów Davida Camerona Wielka Brytania znalazła się na marginesie UE do takiego stopnia, że trudno sobie wyobrazić, by w 2014 r. Brytyjczyk zajął wysoką pozycję" w instytucjach UE, z wyjątkiem stanowiska jednego z komisarzy - wyjaśnia Brady.

Tymczasem "Polska chce się prezentować jako Francja Wschodu, kraj ze zdrową i dużą gospodarką, uzupełnienie i ograniczenie (wpływu - PAP) Niemiec, a także niezależny, pragmatyczny przywódca nowych krajów członkowskich" - pisze ekspert.

Zastanawiając się nad tym, kim są najbardziej prawdopodobni kandydaci na trzy główne stanowiska, na wstępie eliminuje Włochów. Tłumaczy, że Mario Draghi już jest szefem Europejskiego Banku Centralnego, a były minister spraw zagranicznych Franco Frattini liczy na to, że w 2014 roku zastąpi Andersa Fogha Rasmussena na stanowisku sekretarza generalnego NATO.

Zdaniem Brady'ego "Rasmussen byłby dobrym szefem unijnej dyplomacji", ale rządząca w Danii socjalistyczna koalicja nie nominowałaby tego liberała. Mimo to według eksperta obecny szef NATO powinien być brany pod uwagę jako przyszły szef Rady Europejskiej.

Sikorski sekretarzem generalny ONZ?

"Premier Polski Donald Tusk i jego elokwentny minister spraw zagranicznych Radek Sikorski są zdecydowanymi faworytami odpowiednio na stanowiska szefa KE i szefa dyplomacji, chociaż oczywiście oba nie mogłyby przypaść Polakom" - pisze Brady. Jego zdaniem Niemcy mogłyby poprzeć Tuska, aby "scementować polityczny sojusz Berlina z Warszawą oraz dlatego, że czas najwyższy, by osobie z nowego kraju członkowskiego przypadło wysokie stanowisko". Ekspert zastanawia się jednak, czy Tusk "byłby wystarczająco silny, by stanąć na czele KE w trudnych czasach, oraz czy w ogóle chciałby starać się o nominację EPL na przewodniczącego KE".

Kolejną niepewną kwestią jest to, czy Sikorski mógłby zastąpić Ban Ki Muna na stanowisku sekretarza generalnego ONZ, jako że "prawdopodobne jest to, że jego następca będzie pochodził z Europy Wschodniej". Kadencja Ban Ki Muna wygasa pod koniec 2016 r.

"Wielka Brytania najpewniej sprzeciwi się temu, by otwarty i ambitny Sikorski" stał się szefem unijnej dyplomacji - pisze Brady. Wyjaśnia, że mimo "brytyjskich korzeni" Sikorski "stał się orędownikiem integracji europejskiej". Wśród innych kandydatów ekspert think tanku wymienia szefa MSZ Szwecji Carla Bildta, Fina Alexandra Stubba lub Bułgarkę Kristalinę Georgiewą.

Ekspert uważa też, że liderzy UE mogą zdecydować, że biorąc pod uwagę obecne realia polityczne, rozważne byłoby powierzenie jednego z głównych stanowisk Niemcowi. Jako możliwego kandydata na szefa unijnej dyplomacji wymienia byłego szefa MSZ Franka-Waltera Steinmeiera.

Jego zdaniem idealną kandydatką Francji mogłaby być szefowa MFW Christine Lagarde. Jednak przewiduje on, że ta centroprawicowa polityk nie dostałaby poparcia Partii Europejskich Socjalistów (PES). Jednocześnie Brady pisze, że, aby zwiększyć rolę Francji w UE, "Hollande powinien rozważyć promowanie Pascala Lamy'ego" na kandydata PES. Obecnie jest on szefem Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Liderzy UE muszą spróbować znaleźć trzech kandydatów, którzy razem będą reprezentować odpowiednią równowagę geograficzną i polityczną, a także wykażą się otwartością na kwestie demokratycznej legitymizacji, równości płci i obawy, że UE powoli dzieli się na kraje strefy euro i spoza niej - pisze Brady.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje