Reklama

Reklama

Uroczystość odprowadzenia szczątków ofiar reżimu komunistycznego

Na tzw. Łączce na warszawskich Wojskowych Powązkach odbyła się w piątek uroczystość odprowadzenia na miejsce tymczasowego spoczynku szczątków ofiar reżimu komunistycznego, pochowanych w tym miejscu w latach 1948-1956 w bezimiennych mogiłach.

Uroczystość kończy drugi etap prac związanych z poszukiwaniem szczątków ofiar, prowadzonych na Powązkach przez Instytut Pamięci Narodowej wspólnie z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwem Sprawiedliwości.

Reklama

- Oni do końca zostali wierni. Z tego etosu czerpaliśmy siłę w opozycji, sens oporu i nadzieję na odzyskanie suwerenności przez polskie państwo - napisał prezydent Bronisław Komorowski w liście odczytanym podczas piątkowej uroczystości. - Jestem głęboko przekonany o potrzebie utworzenia muzeum dokumentującego zbrodnie komunistycznego reżimu. Jestem przekonany, że naszą wspólną powinnością w wolnym już kraju jest przekazać kolejnym pokoleniom Polaków wiedzę o tamtych dramatycznych czasach, o ich wielkich bohaterach i przemilczanej długo tragedii ich rodzin - napisał prezydent.

O konieczności zachowania pamięci ofiar komunistycznego reżimu mówił też minister sprawiedliwości Marek Biernacki. - Śledztwa muszą się toczyć, ale przede wszystkim musimy pamiętać o nich, o tych którzy zginęli w sposób tragiczny - podkreślił. Minister zapewnił, że państwo polskie będzie poszukiwało wszystkich, którzy zginęli, zostali zamordowani w tamatych starsznych, okrutnych czasach. - Będziemy poszukiwać do końca żeby nie było żadnej zaginionej mogiły - dodał.

- Stoimy przed miejscem, które miało być miejscem hańby, a stało się już jednym z najważniejszych miejsc naszej polskiej pamięci. Stoimy nad szczątkami, które już na zawsze miały pozostać anonimowe. Dziś udaje się nam przywracać im tożsamość, imiona i nazwiska. Stoimy nad szczątkami ludzi, którzy mieli zostać zapomniani, a jeśli być pamiętani to jako zbrodniarze i zdrajcy, dziś są oni w naszym panteonie narodowych bohaterów - powiedział prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński.

IPN we współpracy z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i resortem sprawiedliwości od 13 maja prowadzi na Wojskowych Powązkach drugi etap prac archeologiczno-ekshumacyjnych. Do 4 czerwca w trakcie tych prac udało się wydobyć z ziemi szczątki 83 osób, odnajdywanych najczęściej w dołach mieszczących od dwóch do sześciu skazańców. Większość z nich nosi ślady egzekucji tzw. metodą katyńską - strzałem w potylicę z bliskiej odległości, niektórzy mieli związane z tyłu ręce.

Najwięcej szczątków ofiar terroru komunistycznego wydobyto spod zdemontowanej asfaltowej drogi, przebiegającej pośrodku dawnego pola więziennego. Podczas prowadzonych przez kilka tygodni na "Łączce" prac ustalono granice i powierzchnię kwatery, znajdującej się od 1948 r. w wyłącznej dyspozycji więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

W latach 1948-1956 pochowano na warszawskich Powązkach kilkaset osób zamordowanych przez UB. Wśród nich są bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego, powstańcy warszawscy i żołnierze powojennego podziemia niepodległościowego, m.in. takie legendarne postacie jak gen. August Emil Fieldorf "Nil", rtm. Witold Pilecki, mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" oraz przywódca Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" ppłk Łukasz Ciepliński.

Pierwszy etap ekshumacji przeprowadzono w lipcu i sierpniu 2012 r. W tym czasie odnaleziono szczątki 117 osób, z których siedem udało się zidentyfikować. Niezależnie od prac ekshumacyjno-poszukiwawczych, realizowane są badania genetyczne odnalezionych szczątków, prowadzone w Polskiej Bazie Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie oraz Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: ekshumacje | ekshumacje na Łączce | Powązki | mogiły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy