Warta miała farta

Choć wynik 1:1 na własnym boisku raczej oddala niż przybliża perspektywę awansu do II ligi, piłkarze Warty i tak mają się z czego cieszyć, bo wyrównującego gola strzelili w 87. minucie.

W losowaniu par barażowych "Zieloni" trafili na swoich dobrych znajomych. Unia Janikowo poprzedni sezon spędziła bowiem również w III lidze, gdzie rywalizowała m.in. z Wartą. Zdaniem trenera poznaniaków, Ryszarda Łukasika, zespół Unii to najtrudniejszy rywal, na jakiego mogli trafić. Ale początek niedzielnego meczu na to nie wskazywał.

Reklama

Poznaniacy nie dopuszczali do groźnych sytuacji pod swoją bramką, choć sami nie potrafili znaleźć recepty na pokonanie bramkarza gości. "Zieloni" próbowali głównie długich podań do swoich szybkich napastników, przede wszystkim młodego Damiana Pawlaka. Niestety, poznaniacy nawet jeśli dochodzili do strzałów, na posterunku był bramkarz gości Michał Wróbel. Mimo wszystko licznie zgromadzona publiczność (takich tłumów na meczu Warty dawno nie było) miała prawo liczyć na bramkę swoich ulubieńców. Tymczasem w 35. minucie gola zdobyli obecni drugoligowcy. Niepilnowany w polu karnym Tomasz Warczachowski potężnym strzałem głową nie dał szans Łukaszowi Radlińskiemu, a było to dopiero pierwsze celne uderzenie gości w tym meczu, nie licząc kiksu Rasica, który bardziej przypominał podanie niż strzał.

Do końca pierwszej połowy Warta grała bardzo nerwowo a w niecelnych podaniach (niekiedy na granicy absurdu) królował kapitan gospodarzy - Tomasz Magdziarz.

Po przerwie na boisku pojawił się Alain Ngamayama, który wniósł sporo ożywienia w poczynania podopiecznych Ryszarda Łukasika. W 57. minucie rozklepali obronę Unii, ale zabrakło im zdecydowania w sposobie wykończenia akcji. W 72 minucie stadion przy Drodze Dębińskiej eksplodował radością za sprawą najgroźniejszego napastnika Warty - Damiana Pawlaka. Po jego strzale wydawało się, że piłka wleciała do bramki gości, lecz ku oburzeniu kibiców, sędzia uznał, iż Wróbel wygarnął futbolówkę zanim ta przekroczyła linię bramkową całym obwodem. Po tej sytuacji wydawało się, że Warta ten mecz musi przegrać. A jednak w 87. minucie do gospodarzy uśmiechnęło się szczęście. Strzał Ngamayamy uratował remis i szanse na awans do II ligi.

Remis u siebie to w przypadku dwumeczu wynik raczej marny. Rewanż już w środę na stadionie Unii w Janikowie. "Zieloni" aby awansować muszą albo wygrać, albo zremisować co najmniej 2:2. Czy są powody, aby móc wierzyć w taki wynik? Na pewno. Warta nie była w tym meczu zespołem gorszym i z pewnością sprawa awansu ciągle pozostaje kwestią otwartą.

Warta Poznań - Unia Janikowo 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Warczachowski (35.), 1:1 Ngamayama (87.).

Żółte kartki: Błażej Jankowski, Maciej Truszczyński (Warta), Tomasz Warczachowski, Michał Wróbel (Unia).

Warta Poznań: Radliński - Cudny, Jankowski, Truszczyński, Otuszewski - Magdziarz, Iwanicki (46. Ngamayama), Najewski, Lewandowski - Posmyk, Pawlak (75. Napierała).

Unia Janikowo: Wróbel - Szeremet (68. Młodzieniak), Kalinowski, Staniszewski, Mysiak, Warczachowski, Bekas, Mrvaljević, Ciesielski, Kubisz (33. Nowosielski), Rasić (89. Morou).

Zenon Kubiak

Wiadomość pochodzi z portalu:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje