Reklama

Reklama

Efekciarze, klakierzy i malkontenci

Kiedy Patryk Jaki ruszył z kampanią przed wyborami na prezydenta Warszawy, komentatorzy powitali ją komplementami. Energiczna, pomysłowa, efektowna - sypały się pochwały. A gdzie jest jego rywal? - pytano z rozczarowaniem i przyganą. Co z Rafałem Trzaskowskim? Czemu jego kampania jest niewidoczna, pozbawiona ciekawych pomysłów i wigoru? Na ławeczkach, do przysiadania na których zapraszał warszawiaków, by z nimi porozmawiać, siadali ponoć jedynie podstawieni działacze PO. He, he, he. Ryszard Terlecki stwierdził, że aktywiści Koalicji Obywatelskiej są tak rozczarowani i zawiedzeni swoim kandydatem, iż zamierzają go wymienić na innego.

Jak wiadomo, do takiej wymiany nie doszło i Rafał Trzaskowski wygrał już w pierwszej turze, nie dając Jakiemu żadnych szans.

Reklama

Przed kampanią poprzedzającą wybory prezydenta Rzeczypospolitej Andrzej Duda ruszył w Polskę. Odwiedza wsie i miasteczka, gromko wygłaszając buńczuczne przemówienia, przyjmowane z aplauzem przez zgromadzonych mieszkańców.

A gdzie jest jego konkurentka? - pytają komentatorzy zgryźliwie. Co z Małgorzatą Kidawą-Błońską? Czemu jej kampania jest tak niemrawa, niewidoczna, bez polotu, nieciekawa? Gdy wygłasza jakieś oświadczenie czy przemówienie, to nawet ma problemy z czytaniem promptera. He, he, he. Ryszard Terlecki oświadczył już, że działacze Koalicji Obywatelskiej są tak rozczarowani i zawiedzeni swoją kandydatką, iż zamierzają ją wymienić na inną.

Wyniku wyborów nie znamy i nie można go przesądzać. Na pewno Kidawie-Błońskiej nie pójdzie tak gładko jak Trzaskowskiemu, bo musi zebrać głosy nie tylko w Warszawie, gdzie wyraźnie pokonała Jarosława Kaczyńskiego w wyborach parlamentarnych, lecz także w owej prowincjonalnej Polsce, gdzie idolem jest Duda. A że nie będzie tam łatwo, pokazuje przypadek Jakiego. Odesłany z kwitkiem przez Warszawiaków, pojechał na małopolską prowincję i zdobył tam liczbę głosów wystarczającą do uzyskania mandatu eurodeputowanego.

Czego oczekują niezależni komentatorzy (o propisowskich propagandystach tu nie wspominamy) od kandydatów w kampaniach wyborczych i co im się w nich podoba, pokazały ubiegłoroczne reakcje na ówczesną kampanię promocyjną nowego ugrupowania Roberta Biedronia. Triumfalne okrzyki, radosne podskoki, buńczuczne hasła, a do tego dużo konfetti, baloników, kolorowych emblematów i pompatycznych melodii w tle. Tak promowana i powszechnie przez komentatorów chwalona Wiosna nie dotrwała pierwszych urodzin. Ale ile było efektów specjalnych, komentatorskich zachwytów i medialnego szumu! Dzisiaj sugestia, aby naśladować Biedronia wydaje się chybioną, a może i niepoważną propozycją. Nawet on sam tego nie robi w kolejnej kampanii. Nie oczekujmy więc takiej błazenady od poważnej, eleganckiej i kulturalnej kobiety.   

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje